Będziemy zarabiać po 2000 zł?

Na Podkarpaciu średnie wynagrodzenie jest o ok. 800 zł niższe niż od reszty kraju, a mniej więcej połowa zatrudnionych w naszym regionie pracuje za najniższą krajową. Na rękę otrzymują 1350 zł. Fot. Archiwum
Na Podkarpaciu średnie wynagrodzenie jest o ok. 800 zł niższe niż od reszty kraju, a mniej więcej połowa zatrudnionych w naszym regionie pracuje za najniższą krajową. Na rękę otrzymują 1350 zł. Fot. Archiwum

POLSKA. Trwają negocjacje w sprawie kolejnego podniesienia pensji minimalnej.

Od 2017 r. minimalna stawka godzinowa dla zatrudnionych m.in. na umowę – zlecenie i o dzieło wyniesie 12 zł brutto, a pracodawcy stracą prawo do wypłacania jedynie 80 proc. podstawowego wynagrodzenia osobom zatrudnianym po raz pierwszy na umowę o pracę. Na akceptację rządu czeka jeszcze podwyżka minimalnej pensji do 1920 zł brutto.

Nowe regulacje wynikają z nowelizacji ustawy określającej warunki zatrudnienia, której projekt we wtorek przyjęła Rada Ministrów. Do tej pory przepisy nie regulowały minimalnego wynagrodzenia za przepracowaną godzinę, przez co pracodawcy zaniżali stawki, płacąc niekiedy „aż” 5 czy 6 zł. Celem tej zmiany jest przeciwdziałanie nadużywania umów cywilnoprawnych i ochrona osób otrzymujących wynagrodzenie na najniższym poziomie.

Kolejną zmianą wprowadzoną przez resort pracy jest zniesienie prawa do różnicowania wysokości minimalnego wynagrodzenia dla pracownika etatowego ze względu na staż pracy. Obecnie pracodawcy mają możliwość wypłacania jedynie 80 proc. podstawowej pensji osobom, które są po raz pierwszy zatrudniane w ramach umowy o pracę. Od 1 stycznia 2017 r. wszyscy pracownicy będą musieli otrzymywać minimalne wynagrodzenie w jego pełnej kwocie. Zapis ten ograniczy dyskryminację młodych ludzi na rynku pracy.

Ile zarobimy w 2017?
Aktualnie trwają trójstronne negocjacje w sprawie kolejnego podniesienia pensji minimalnej, które są prowadzone przez przedstawicieli organizacji reprezentujących interesy pracowników, przedsiębiorców oraz resort pracy. Każda z tych grup przygotowała najbardziej optymalną dla siebie kwotę, którą stara się przeforsować w trosce o dobro pracownika i własny interes. Centrale związkowe chcą, by pensja wzrosła do 1970,25 zł brutto, czyli o 6,5 proc. do aktualnie obowiązującej. Przedstawiciele pracodawców są mniej skorzy do podwyżek i opowiadają się za maksymalnym minimum w wysokości 1900 zł brutto. Natomiast Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej proponuje podniesienie minimalnego wynagrodzenia do 1920 zł brutto.

KOMENTARZ
Krzysztof Kaszuba, prezes rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego:
Nie ulega wątpliwości, że w porównaniu z krajami Europy zarabiamy stosunkowo mało, chociaż nasze ceny żywności czy opłat za mieszkanie są na poziomie europejskim. Przekonały się o tym tysiące Polaków, którzy zdecydowali się na pracę poza granicami Polski. Oczywiście są pewne grupy zawodowe, np. lekarze czy sędziowie, którzy mają wysokie zarobki, jednak większość pracuje za średnie lub najniższe wynagrodzenie, dlatego podniesienie minimum ich standardowego wynagrodzenie jest odczuwalne dla ich domowego budżetu.

Na Podkarpaciu średnie wynagrodzenie jest o ok. 800 zł niższe od reszty kraju, a mniej więcej połowa zatrudnionych w naszym regionie pracuje za najniższą krajową. Na rękę otrzymują 1350 zł, co przecież pozwala jedynie na absolutne minimum egzystencji. Wiele osób, zwłaszcza w sezonie wakacyjnym, pracuje na umowę – zlecenie. Podniesienie najniższej stawki godzinowej do 12 zł brutto odpowiada wysokości minimalnej pensji na etacie, co dla wielu jest dużym dobrodziejstwem.

Na umowy cywilnoprawne zatrudnia głównie sektor prywatny, który bynajmniej nie prowadzi działalności dobroczynnej, tylko nastawioną na zysk. Przykładem wykorzystywania pracowników jest branża budowlana. Często firmy wygrywają przetargi, obniżając koszt usługi właśnie na wynagrodzeniach. Oferują niewolniczy system pracy, 6-7 zł na godzinę, a polskie prawo zamówień publicznych pośrednio na to zezwala.

Pracodawcy nie powinni narzekać na podniesienie minimalnej kwoty, jaką muszą wypłacać swoim pracownikom, bo i tak wychodzą na plus. A jeśli mają problemy z płynnością finansową, to zapewne nie przez pensje podwładnych, tylko z innych powodów, chociażby długotrwałego zobowiązania do wynajmu powierzchni o wysokim czynszu. W takiej sytuacji powinni zastanowić się nad innym rozwiązaniem swoich kłopotów, a nie szukać oszczędności na ludziach.

Magdalena Pachorek

5 Responses to "Będziemy zarabiać po 2000 zł?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.