
do komendy w Przeworsku. Fot. KPP Przeworsk
To miał być jego kolejny dzień pracy. 60-letni dostawca pieczywa jak zwykle przyjechał do jednego ze sklepów, by dowieźć towar, gdy nagle dostał potężny cios w głowę. Zamaskowany oprawca bezlitośnie zadawał mu kolejne uderzenia, nie zwracając uwagi na to, że ofiara już się nie rusza. Gdy uznał, że wystarczy, ukradł jego samochód i uciekł na drugi koniec Polski. Dzięki szeroko zakrojonym działaniom Policji bestię dorwano pod niemiecką granicą. Okazało się, że domniemany sprawca jest doskonale znany lokalnym funkcjonariuszom. Siedział już nawet w więzieniu. Niestety, ofiary nie udało się uratować.
19 października po godz. 3 nad ranem policjanci dostali zgłoszenie, że przed jednym ze sklepów w Jaworniku Polskim leży zakrwawiony mężczyzna. Funkcjonariusze pojechali na miejsce. Ratownicy udzielali już pomocy leżącemu w kałuży krwi 60-latkowi. W ciężkim stanie przewieziono go do szpitala. Policjanci zabezpieczyli miejsce zdarzenia. – Sklep, w rejonie którego znaleziono ofiarę, posiadał monitoring. W oparciu o jego zapis, ustalono, że kierowca volkswagena przyjechał do sklepu i przywiózł poranną dostawę pieczywa – informowała wówczas asp. sztab. Justyna Urban, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Przeworsku. Sklep, obok którego rozegrał się horror, leży na uboczu, a dookoła nie ma domów. Napastnik zaczaił się na swoją ofiarę, a gdy ta wyszła z samochodu, zaatakował ją od tyłu. Kierowca był kompletnie zaskoczony ciosem w głowę zadanym kijem bejsbolowym. Został powalony na ziemię. Oprawca nie miał litości i nawet gdy 60-latek leżał bez ruchu, ten dalej uderzał go po głowie i innych częściach ciała. – Sprawdzał też jego kieszenie, po czym wsiadł do samochodu dostawcy i odjechał w nieznanym kierunku – relacjonowała asp. sztab. Justyna Urban.
Sprawca był zamaskowany, co uniemożliwiało jego bezpośrednią identyfikację. Policjanci przekazali numery rejestracyjne skradzionego pojazdu wszystkim patrolom, także w jednostkach ościennych. Błyskawiczne działania funkcjonariuszy z Komisariatu Policji w Kańczudze oraz wydziału kryminalnego z przeworskiej komendy pozwoliły na ustalenie tożsamości domniemanego sprawcy. Okazał się nim 29-letni Adam Sz. z Jawornika Polskiego. Mieszkał nieopodal miejsca, w którym skatował 60–latka. Jak się okazało, był dobrze znany policjantom. – 29-latek odpowiadał wcześniej za kradzieże, włamania i rozbój. Przebywał też 2 lata w zakładzie karnym – wymienia asp. sztab. Justyna Urban.
Szeroko zakrojone działania na skalę ogólnokrajową doprowadziły do zatrzymania mężczyzny jeszcze tego samego dnia. Prawdopodobnie chciał uciec na Zachód, bo dorwano go tuż pod niemiecką granicą. Funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Zgorzelcu namierzyli skradzionego volkswagena i zatrzymali poszukiwanego. Po drodze wyrzucił chleb, który 60-letni dostawca miał dostarczyć do innych sklepów. W samochodzie policjanci znaleźli za to kij bejsbolowy, najprawdopodobniej narzędzie zbrodni. Adam Sz. został przekonwojowany do komendy w Przeworsku. Następnego dnia usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa oraz rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Jak informowała prokuratura, całkowicie odmówił składania wyjaśnień i zasłaniał się niepamięcią. Sąd zastosował wobec niego 3–miesięczny areszt, a sprawa trafiła do Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.
Niestety, po kilku tygodniach walki o życie ofiara bestii z Jawornika zmarła w szpitalu. Kwalifikacja zarzucanego czynu zostanie więc zmieniona.
Dlaczego dopuścił się tak potwornej zbrodni? Dziś wszyscy się nad tym zastanawiają. Osoby, które go znały, mówią, że był zamknięty w sobie i małomówny. Być może to więzienie go zmieniło. – To biedna rodzina. Ojciec budował im nowy dom, obok tego ich starego. Ale zostawił ich, odszedł i wszystko zostało nieskończone. Adam mieszkał w tym nowym domu, coś tam robił, ale on zawsze był tak z dala od wszystkich, nie wiadomo co mu w głowie siedziało. Tam było kilkoro dzieci, niestety ich mama jest w jakimś szpitalu czy ośrodku, bo jest bardzo chora. Te dzieci zawsze musiały dbać o siebie same. Nie wiem, co w niego wstąpiło, że tak się rzucił na tego biednego człowieka! Co on tam robił o 3. w nocy i czego chciał? Bóg jeden raczy wiedzieć. On kiedyś był inny, potem poszedł do więzienia i tak się z nim porobiło – opowiadał w rozmowie z Super Expressem jeden z sąsiadów.
wk



3 Responses to "Bejsbolem zabił dostawcę pieczywa"