Beniaminek skrzywdził mistrza (ZDJĘCIA)

W meczu z chorzowskim Ruchem, piłkarze Apklan Resovii poszli za ciosem i wygrali trzeci raz z rzędu. Fot. Wit Hadło

APKLAN RESOVIA – RUCH CHORZÓW. „Pasiaki” na finiszu rundy imponują formą – w środę odniosły trzecie kolejne zwycięstwo.

Resoviacy zrewanżowali się „Niebieskim” za jesienną porażkę, mają już 43 punkty i praktycznie pewne utrzymanie. Z kolei 14-krotnego mistrza Polski czeka dramatyczna walka o przetrwanie. Ruch nie pokazał w Rzeszowie niczego specjalnego i ponownie znalazł się w strefie spadkowej.

APKLAN RESOVIA 1
RUCH 0
(0-0)
1-0 Domoń (76.)
RESOVIA: Daniel – Kantor, Zalepa, Domoń, Adamski, Ogrodnik (90. Feret), Frankiewicz, Świechowski, Hajduk, Buczek (77. Hass), Twardowski
RUCH: Smug – Duriska, Wiech, Kulejewski (86. Duchowski), Lechowicz, Zieliński, Mokrzycki, Bartolewski, Podgórski, Foszmańczyk (76. Walski), Kędziora (68. Idzik)
Sędziował Grzegorz Kawałko (Augustów). Żółte kartki: Buczek, Hajduk – Wiech. Widzów 1533

Tuż po zakończeniu I połowy Wojciech Zając, prezes piłkarzy Apklan Resovii, wręczył paterę z okazji 99 urodzin Ruchu Janowi Chrapkowi, szefowi 14-krotnego mistrza Polski. To było najciekawsze i najbardziej… zaskakujące wydarzenie początkowych 45 minut. Z boiska wiało bowiem nudą, choć pierwsza akcja zwiastowała emocje. Radosław Adamski uciekł rywalom i nic nie robiąc sobie z protestów, że piłka wyszła za linię boczną, wpadł w pole karne. Wyłożył piłkę na 12 metr Bartłomiejowi Buczkowi, lecz najlepszy strzelec „pasiaków” okrutnie skiksował. Nie doczekaliśmy się w tej części gry strzału w światło bramki, choć uczciwie trzeba przyznać, że to gospodarze byli aktywniejsi i to im bardziej zależało na zdobyciu gola. “Niebiescy”, tak chwaleni za ostatnie derbowe zwycięstwo nad ROW-em Rybnik, sporadycznie przedostawali się w okolice pola karnego rzeszowian. Tam jednak rządzili wysocy stoperzy Konrad Domoń i Sebastian Zalepa.

Druga połowa zaczęła się od śmielszych ataków Apklan Resovii, która jednak w 57 minucie wróciła z dalekiej podróży. Zamykający akcję Mateusz Lechowicz z metra nie trafił do pustej bramki! Jeśli po zakończeniu rozgrywek PZPN wyprodukuje kompilacje “pudła rundy”, pomocnik Ruchu znajdzie się na czele stawki.

Nieudolność Lechowicza mogła mieć przykre konsekwencje, bo już 120 sekund później przed szansą na bramkę stanął Domoń. Niestety, kapitan „pasiaków” uderzył za wysoko. Dawida Smugę do wysiłku zmusił natomiast Szymon Hajduk. Młodzieżowiec Apklan Resovii otrzymał podanie od aktywnego Adamskiego, strzelił kąśliwie tuż przy słupku, lecz bramkarz Ruchu nie dał się zaskoczyć. Jednak co się odwlecze to…Skoro nie szło z gry, należało poszukać okazji ze stałego fragmentu. Dariusz Frankiewicz dośrodkował z wolnego w pole karne, Buczek (podobnie jak w meczu z Radomiakiem grał z bandażem na głowie, co było pokłosiem zderzenia w I połowie) przedłużył lot piłki, bramkarz interweniował nieporadnie i stojący nieopodal Domoń wepchnął ją do siatki. – To mój pierwszy gol, dedykuję go żonie i córeczce – cieszył się obrońca gospodarzy – Byliśmy zespołem dojrzalszym, dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce. To zwycięstwo oznacza, że ze spokojem przystąpimy do ostatnich meczów. Nie sądzę, żeby moja bramka przyczyniła się do degradacji Ruchu. Ten zespół potrafi grać w piłkę i raczej nie spadnie – dodał.

– Nazwa klubu nie gra, grają piłkarze. A to są zwykli ludzie, którzy popełniają błędy. Nie upilnowaliśmy rywala, choć wiedzieliśmy, że Resovia jest groźna przy stałych fragmentach. Szkoda – ubolewał Karol Michalski, trener gości.

– Obawialiśmy się Ruchu, który ostatnio zagrał bardzo dobre spotkanie. Niepotrzebnie. Wygraliśmy zasłużenie, zwłaszcza w II połowie osiągnęliśmy przewagę. Moi zawodnicy znów wykonali kawał roboty, to trzecie kolejne zwycięstwo bez straty gola – podkreślał Szymon Grabowski, opiekun Apklan Resovii.

Tomasz Szeliga

[ngg src=”galleries” ids=”775″ display=”basic_thumbnail”]

Leave a Reply

Your email address will not be published.