
I LIGA KOBIET. Developres może być pierwszą drużyną kobiecą z Rzeszowa, która zagra w ekstraklasie.
Komplet sześciu zwycięstw, pierwsze miejsce w tabeli, stabilizacja finansowa i rosnące zainteresowanie kobiecą siatkówką ze strony kibiców i dziennikarzy – szefowie i trenerzy Developresu Rzeszów coraz częściej muszą odpowiadać na pytania o awans do ekstraklasy.
Beniaminek nie jest liderem z przypadku – stracił zaledwie 3 sety i o punkt wyprzedza AZS KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – jedyny klub, w którym nie boją się mówić głośno o apetytach na ekstraklasę. W sobotę o godzinie 17 w Ostrowcu dojdzie do meczu na szczycie. Jeśli rzeszowianki zaprezentują taką moc jak w derbach z Karpatami Krosno (3-0 po 70 minutach), mogą uczynić poważny krok na drodze do zwycięstwa w fazie zasadniczej.
– Wtedy pomyślimy o ekstraklasie, nie wcześniej – podkreśla Marcin Wojtowicz, trener Developresu. I zapewnia, że do prestiżowej batalii z KSZO jego zespół sumiennie się przygotuje.
Marzenie, nie plan
W rzeszowskim klubie zdają się hołdować starej rosyjskiej maksymie: „Tisze jedziesz, dalsze budiesz” i tematu ekstraklasy unikają jak ognia.
– Zna pan nazwę Orlen Liga? – dziennikarze wiercili dziurę w brzuchu trenerowi Wojtowiczowi.
– Znam. Przez chwilę tam nawet pracowałem (jako statystyk Muszynianki – red.). Ekstraklasa to nasze marzenie, nie plan. A jak już tak bardzo chcecie wiedzieć, to po cichu liczyłem na tak udane otwarcie sezonu – odpowiadał.
Warto wykorzystać szansę
Dobra postawa zespołu, jego potencjał oraz finansowe możliwości klubu z Rzeszowa każą go stawiać w roli jednego z największych faworytów do końcowego sukcesu. Warto wykorzystać szansę. Konkurencja w lidze jest niewielka, a za rok ekstraklasa zostanie zamknięta (na wzór męskiej PlusLigi) i droga do elity stanie się bardziej wyboista. Hala nie powinna być problemem, nawet jeśli siatkarki nie mogłyby rozgrywać spotkań na Podpromiu. W Orlen Lidze są gorsze miejsca, niż pachnąca nowością sala sportowa IV LO.
Kibice siódmym zawodnikiem
Developres może przejść do historii, bo jeszcze żadna rzeszowska drużyna siatkarek nie występowała w ekstraklasie. Najbliższe tego były zawodniczki nieistniejącego od 10 lat Zelmeru. W 2001 roku podopieczne Jana Strzelczyka przegrały finał play-off z Muszynianką, rok później – z Dalinem Myślenice.
W okresie siatkarskiego boomu, którego jesteśmy świadkami, wydaje się, iż Rzeszów stać na posiadanie mocnych zespołów w ekstraklasie mężczyzn i kobiet. O frekwencję szefowie Developresu raczej nie powinni się martwić. Już doczekali pokaźnej grupy wiernych fanów. Derby z Karpatami ściągnęły na trybuny niemal 400 osób mimo, że godzinę wcześniej w Rzeszowie swój mecz rozpoczęli siatkarze Resovii, a o tej samej porze w hali ROSiR odbywał się pojedynek koszykarek AZS-u Uniwersytet. – Kibice są naszym siódmym zawodnikiem. Czujemy ich wsparcie – przyznawał trener Wojtowicz.
Tomasz Szeliga


