
STAL RZESZÓW – KSZO 1929 OSTROWIEC ŚW. Kolejny zawód i zjazd w dół.
Stal Rzeszów przegrała w sobotę siódmy mecz na wiosnę! Zespołu – zresztą słusznie – nie starał się nawet usprawiedliwiać trener Andrzej Wójcik. Zmęczone KSZO, wciąż bijące się o awans, pokazało biało-niebieskim, że w futbolu czasem liczy się coś więcej niż umiejętności.
STAL Rzeszów 0
KSZO 1929 Ostrowiec Św.2
(0-0)
0-1 Kudriawcew (55.), 0-2 Mężyk (68.)
STAL: Wieczerzak – Skała (46. Gil), Zięba, Basista, Maślany – Pikul, Duda (82. Gliniak), Szeliga, Skiba (73. Koczon), Ceglarz – Reiman (89. Majka)
KSZO: Olszewski – Cheba, Kudriawcew, Mężyk, Janik – Kamiński (78. Mąka), Sarwicki (18. Łokieć), Smuczyński (76. P. Cheba) – Puton, Grunt (90. Ziółkowski).
Sędziował Karol Iwanowicz (Kraśnik). Żółte kartki: Basista, Skiba, Zięba – Grunt. Widzów 300.
– Wygrana na takim terenie to duże osiągnięcie – Przemysław Cecherz, opiekun drużyny z Ostrowca Świętokrzyskiego, chyba delikatnie zagalopował się na konferencji prasowej. Trener gości zapomniał najwyraźniej, że zawodnicy z Hetmańskiej bawią się ostatnio w rozdawnictwo i szczególnie na swoim boisku – o zgrozo – zawodzą na całej linii. Kibiców Stali boli to tym bardziej, że KSZO od startu rundy rewanżowej miało tylko jedną wolną środę, więc niemal cały czas biega pełne 90 minut co trzy dni (to wynik meczów pucharowych i odrabiania zaległości – red.). Mimo widocznego zmęczenia i tak wróciło do domu bogatsze o komplet punktów. – Nie wiem, czy koń wytrzymałby takie obciążenie. Właśnie dlatego w Rzeszowie szansy upatrywaliśmy w kontrach czy stałych fragmentach gry, bo od rywali byliśmy wolniejsi i gorsi piłkarsko – dodawał nie bez racji trener Cecherz, który dobrze przewidział boiskowe wydarzenia. Jego zespół zdobył dwa gole po rzutach rożnych, w niemal bliźniaczych sytuacjach. W obu nie popisali się obrońcy, nie pomógł też bramkarz, ale do tego, niestety, w tym roku przy Hetmańskiej już się przyzwyczajono.
Sporo gorzkich słów padło za to z ust Andrzeja Wójcika, który przejął niedawno schedę po zwolnionym Tadeuszu Krawcu i Stal ma prowadzić do końca sezonu. Szkoleniowiec rzeszowian nie mógł pogodzić się z zachowaniem kilku piłkarzy. – Trzeba się dość mocno zastanowić nad sensem dalszej współpracy, bo gramy o zachowanie twarzy, a niespecjalnie było to widać. Zabrakło chciejstwa wygrania tego meczu, zabrakło determinacji w strzeleniu bramki, zabrakło konsekwencji w kryciu przy stałych fragmentach, zabrakło jadu! Po prostu zabrakło serca! – stwierdził gorzko. I rzeczywiście, biało-niebiescy zdają się już odliczać tylko dni do urlopów. Przed przerwą potrafili jeszcze obudzić bramkarza KSZO, ale w drugiej połowie zafundowali mu 45 minut spokoju i przemyśleń. Nie potrafili skonstruować sensownej akcji, nie wspominając już o realnym zagrożeniu w obrębie szesnastki. – Umiejętności to jedna rzecz. Dużo ważniejsze są czasem wola walki i serce – podsumował trener Stali, która już w środę pojedzie do Trzebini. Najgorsze jest jednak to, że nawet porażka na terenie outsidera nikogo by już dzisiaj nie zaskoczyła.
tc



7 Responses to "Bez chciejstwa i jadu"