Bez fajerwerków, bez punktów

- Chwila nieuwagi w końcówce drogo nas kosztowała. Wielka szkoda - ubolewał po meczu w Tychach Mateusz Cholewiak (z prawej), kapitan Stali. Fot. Bogdan Myśliwiec
– Chwila nieuwagi w końcówce drogo nas kosztowała. Wielka szkoda – ubolewał po meczu w Tychach Mateusz Cholewiak (z prawej), kapitan Stali. Fot. Bogdan Myśliwiec

NICE I LIGA. GKS TYCHY – STAL MIELEC. Biało-niebieskich zgubiła zachowawcza postawa. Jeden błąd w końcówce oznaczał wyrok.

W poprzednim sezonie w meczach tych drużyn padło 10 goli, teraz bramkarze nudzili się jak mopsy. GKS próbował atakować częściej i to on został nagrodzony. Bohaterem tyszan, podobnie jak przed tygodniem, został młodzieżowiec Dawid Błanik, który trafił do siatki tuż przed końcem spotkania.

Mielczanie sezon rozpoczęli od zwycięstwa nad Ruchem Chorzów, zespołowi z Tychów ostatnio ucierali nosa, lecz trener Zbigniew Smółka obrał ostrożną taktykę. Wystawił dwóch defensywnych pomocników i kazał swoim piłkarzom czekać na okazję do kontrataku. – Przyjechaliśmy z nastawieniem, by nie stracić bramki, ale swój pomysł na grę mieliśmy. Bardzo dobrze wyglądaliśmy od strony taktycznej – tłumaczył kapitan Mateusz Cholewiak. – Niestety, stały fragment, jeden błąd w obronie i wyjechaliśmy z niczym. To bardzo boli.

Ci, którzy mieli nadzieję na powtórkę z rozrywki i wielkie emocje, srodze się zawiedli. Historia zatoczyła koło tylko w jednej sprawie – rozstrzygnięcie w starciu tysko-mieleckim nastąpiło znów w samej końcówce. Najlepszy na boisku, 37-letni Marcin Radzewicz, podał w pole karne, defensorzy Stali nie utrzymali linii spalonego i Błanik z kilku metrów strzelił nie do obrony. GKS na bramkę zasłużył, bo to on parł do przodu, próbując rozerwać mieleckie zasieki. Z kreowaniem sytuacji było jednak kiepsko, kibice poderwali się ze swoich miejsc tylko raz. Przed końcem I połowy Łukasz Bogusławski „główkował” z 4 metrów, lecz przeniósł piłkę nad poprzeczką. Gdyby zostawił ją lepiej ustawionemu Piotrowi Ćwielongowi, pewnie byłby gol. Słynny „Pepe” harował głównie przed przerwą, potem zniknął z radarów i w końcówce został zmieniony. Nie ulega jednak wątpliwości, że Ćwielong to spore wzmocnienie tyszan, którzy zbudowali naprawdę ciekawą drużynę. Kto wie, czy nie z szansami na awans.

W Stali brakowało przebojowego Krystiana Getingera, który doznał urazu podczas treningu. Szarpał Cholewiak, dryblingów próbował Łukasz Wroński, ale nie mieli oni dostatecznego wsparcia. Bardzo udany debiut zaliczył natomiast Leandro. Brazylijski obrońca z doświadczeniem z ekstraklasy (Górnik Łęczna) podniesie jakość biało-niebieskich, którzy już we wtorek wieczorem w Mielcu podejmą w Pucharze Polski Piast Gliwice. Tym razem Smółka powinien zaryzykować i rzucić do boju większą liczbę zawodników ofensywnych.

GKS Tychy 1
STAL Mielec 0
(0-0)
1-0 Błanik (88.)
GKS:
Dobroliński – Mańka, Tanżyna, Bogusławski, Abramowicz, Błanik (90. Wróblewski), Łuszkiewicz, Matusiak, Ćwielong (84. Szumilas), Radzewicz – Fidziukiewicz (56. Zapolnik)
STAL
: Majecki – M. Gancarczyk, Kiercz, Grynczow, Leandro, Wroński (75. Cwetanow), Lech, Marciniec (59. Górka), W. Gancarczyk, Cholewiak – Dermanović (59. Banaszewski).
Sędziował
Kornel Paszkiewicz (Wrocław). Żółta kartka Mańka. Widzów 4657.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.