Bez litości dla beniaminka (ZDJĘCIA)

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

STAL RZESZÓW – PIAST TUCZEMPY. Biało-niebiescy po raz pierwszy od ponad dwóch miesięcy nie stracili gola i wygrali w rekordowych rozmiarach.

– Najlepiej jest zapomnieć o przegranym meczu, wygrywając następny – te słowa Marcina Wołowca, trenera Stali Rzeszów najlepiej obrazują to, co działo się w sobotnie popołudnie na stadionie przy ul. Hetmańskiej.

Już po kilku pierwszych minutach było widać, że gospodarze chcą sobie powetować ostatnią porażkę z Lublinianką. – Nie było litości. Wyszliśmy zmotywowani, bo zawsze po każdym meczu, w którym Stal traci punkty, sypią się na nasze głowy słowa krytyki. Ta porażka w Lublinie spowodowała taką sportową nadwyżkę złości i chcieliśmy to udowodnić na boisku. Czekaliśmy bardzo na to spotkanie, bo zawsze po porażce tydzień trwa dłużej – mówił opiekun Stali.

Mogło być wyżej
Biało-niebiescy od pierwszego gwizdka grali niezwykle ambitnie, a co najważniejsze, skutecznie. Worek z bramkami rozwiązał już w 6. min Piotr Prędota, a jeszcze przed przerwą Patryk Strawa musiał trzykrotnie wyciągać piłkę z własnej bramki. Spora w tym „zasługa” defensorów gości, którzy w sobotę nie mieli dobrego dnia. – Obrona, zarówno Waldek Jaroch czy Tomek Kud, spisała się bardzo słabo. Stracić cztery bramki z 5. metra po prostu nie przystoi – ubolewał Marek Strawa, trener Piasta. Prowadzenie po 45 minutach różnicą czterech goli, ustawiło gospodarzom mecz. Nieco zdziwienia, wśród nielicznie zgromadzonej publiczności wywołał fakt, że na drugą połowę nie wyszedł już Piotr Prędota, strzelec dwóch goli. – Zrobił swoje, więc może spokojnie jechać na Wszystkich Świętych do swojego rodzinnego Lublina – żartowali kibice. Prawda była jednak zupełnie inna. – Piotrek ma uraz, który daje o sobie znać przy zmęczeniu. Nie chcieliśmy ryzykować, bowiem każdy wie, jak cennym jest on dla nas zawodnikiem – wyjaśniał powody roszady trener Wołowiec. Mimo braku Prędoty, Stal nadal dyktowała warunki gry i zdobywała kolejne gole. Tych mogło być zdecydowanie więcej, jak chociażby po strzale Łukasza Szczoczarza, który w 72. minucie trafił tylko w słupek bramki gości. Ci, praktycznie przez całą drugą połowę nie zagrozili poważniej Dawidowi Kaszubie. Wprawdzie operowali oni całkiem nieźle piłką, ale nie mieli pomysłu na rozmontowanie szczelnej obrony Stali.

– Co ja mogę powiedzieć po takim meczu? Chciałem jedynie przeprosić naszych kibiców. Taki mecz, jak ten, zdarzył nam się pierwszy raz w tej rundzie. Stal obnażyła wszystkie nasze braki i zagrała bardzo dobrze. Nie chcę tu usprawiedliwiać mojego zespołu, ale brakowało mi 5 podstawowych zawodników, takich „szybkościowców”, którzy bardzo przydaliby się na tym dużym boisku. Zagubiliśmy się i nie potrafiliśmy przeciwstawić rywalowi. Jednak nie załamujemy się. Stal gra o pierwsze miejsce i życzymy jej awansu. My z kolei chcemy się załapać w środkowej strefie – dodał Marek Strawa.

Kluczowy maraton Stali
– Wykorzystaliśmy błędy rywala z zimną krwią. Cieszę się z wyniku, ale i z tego, że udało się ten mecz zagrać bez kontuzji i z tylko jedną żółtą kartką. Zostały nam jeszcze 4 spotkania w tym roku i będziemy mocno walczyć, aby tych punktów zdobyć jak najwięcej. Teraz przygotowujemy się na Przeworsk, a potem czeka nas krótki maraton, podczas którego zagramy z bardzo mocnymi przeciwnikami (Avia, Orlęta i Resovia – przyp. red.). To będą kluczowe momenty, patrząc nawet przez pryzmat wygrania tej ligi – dodał Marcin Wołowiec, trener Stali, która w sobotę po raz pierwszy od 23 sierpnia br. nie straciła gola, przy okazji odnosząc najwyższe zwycięstwo w tym sezonie.

STAL Rzeszów 6
PIAST Tuczempy 0
(4-0)
1-0 Prędota (6.), 2-0 Lisańczuk (28.), 3-0 Brocki (30.), 4-0 Prędota (37.), 5-0 Szczoczarz (62.), 6-0 Drelich (74.)
STAL:
Kaszuba – Maślany, Drelich, Baran, Suswam, Brocki, Szeliga, Kanach (68. Zieliński), Lisańczuk (80. Górak), Szczoczarz (84. Wójcik), Prędota (46. Szymański)
PIAST:
Strawa – Jaroch, Kud, Wielgosz, Stopyra, Noga, Wota, Zając (58. Sobczak), Karkovskyi (73. Bobak), Tołpa, Kubas.
Sędziował
Marek Pająk (Mielec). Żółte kartki Szymański oraz Stopyra. Widzów 200.

Marcin Jeżowski

[print_gllr id=165324]

Leave a Reply

Your email address will not be published.