
RZESZÓW. Uroczyste przekazanie rektorskiej władzy.
Prof. dr hab. Aleksander Bobko objął w czwartek oficjalnie stanowisko rektora największej uczelni w regionie – Uniwersytetu Rzeszowskiego. Zadeklarował ciągłość w kierowaniu uczelnią, bez radykalnych zmian.
Insygnia władzy – łańcuch, berło oraz pierścień – prof. Bobce przekazał podczas nadzwyczajnego posiedzenia Senatu poprzedni rektor – prof. Stanisław Uliasz. Nowy rektor podczas krótkiego wystąpienia zadeklarował, że przy podejmowaniu decyzji będzie kierował się zawsze dobrem Uniwersytetu. – W tej chwili czuję odpowiedzialność z jednej strony przed tymi, którzy tworzyli to wielkie dzieło, jakim jest Uniwersytet, i z drugiej strony przed tymi, którzy przyjdą po nas. Bo Uniwersytet to ciągłość. Tak los chciał, tak zdecydowaliście państwo, żeby przez kolejne 4 lata szczególna odpowiedzialność spoczywała na mnie. Deklaruję, że wywiążę się z tej odpowiedzialności – mówił w oficjalnym wystąpieniu.
Nowy rektor spotkał się z dziennikarzami. Na pytanie, w jakim kierunku poprowadzi uczelnię – humanistycznym czy technicznym – stwierdził: – Dziś nie ma odwrotu od tego, aby uniwersytet był uczelnią uniwersalną, przyrodniczo-humanistyczną. Te inwestycje, które już podjęliśmy, ciągną uniwersytet w kierunku przyrodniczym, natomiast tradycja kieruje nas w stronę humanistyki.
Prof. zapowiedział, że uniwersytet nawiąże współpracę z nowymi naukowcami z innych ośrodków. Nie są to “nazwiska z pierwszych stron gazet”. – Będą nowi profesorowie na wydziale prawa i w instytucie fizyki – powiedział.
Prof. dr hab. Aleksander Bobko jest związany z rzeszowską uczelnią od 1989 r. Z wykształcenia informatyk i filozof. Ukończył krakowskie uczelnie, w tym byłą Papieską Akademię Teologiczną. Uważa się za ucznia księży profesorów Józefa Tischnera i Michała Hellera. Studiował też w Niemczech. Profesor urodził się w Przemyślu, wychował w Rzeszowie. Ma córkę (jest szczęśliwym dziadkiem dwóch wnuczek) i syna (studiuje w Poznaniu). Gra na fortepianie i gitarze, miłośnik piłki nożnej i brydża.
ps



2 Responses to "Bez rewolucji na Uniwersytecie Rzeszowskim"