
DWERNIK, POW. BIESZCZADZKI. Powiatowy Zarząd Dróg remontuje most, a mieszkańcy pytają, czy nie można było tego zrobić poza sezonem.
Most na Sanie w Dwerniku od jakiegoś czasu stwarzał zagrożenie i wymagał naprawy. W końcu po kontroli Powiatowego Nadzoru Budowlanego zadecydowano o remoncie. Mieszkańcy nie są jednak szczęśliwi z tego powodu. – Codziennie z mostu korzysta wielu ludzi, a tu nagle w środku sezonu, bez uprzedzenia ktoś postawił blokady. Nikt nas nie poinformował o remoncie, ani o objazdach – mówi zdenerwowany mieszkaniec Dwernika.
Jak donoszą mieszkańcy, w nocy barierki zostały odsunięte, najprawdopodobniej przez jednego ze zdenerwowanych kierowców. Ci mają teraz dwie opcje: albo jechać 6 km przez las i po kamieniach tzw. stokówką albo nadrabiać 30 km i wybrać trasę przez Ustrzyki Górne. Dojazd leśną drogą jest szybszy, ale korzystają z niego głównie okoliczni mieszkańcy. – Tam jest droga Lasów Państwowych. Nadleśnictwo zgodziło się, żeby na czas remontu tamtędy jeździć, ale przyjezdni widząc znak informujący o zakazie wjazdu, respektują go i… dalej nie jadą. Niestety nikt nie pomyślał, żeby znak zasłonić – mówi mieszkaniec Dwernika. – Ja do swoich turystów dzwonię, mówię, jaka jest sytuacja. Codziennie jednak jestem przy moście i widzę zdziwienie ludzi, którzy dowiadują się, że muszą jechać naokoło, przez Ustrzyki. Problem z przejazdem mają też kurierzy, różnego rodzaju dostawy, a także służby ratunkowe. – Kilka dni temu w nocy wzywałem do żony karetkę. Musiałem ją dowieźć do mostu, gdzie odebrali ją ratownicy – opowiada mężczyzna.
Mieszkańcy są świadomi, że remont mostu jest konieczny, ale podkreślają, że można było go przeprowadzić wcześniej. – Codziennie jest tam duży ruch. Oprócz nas jeżdżą po nim ciężarówki z drewnem, które nie zawsze korzystają z objazdów. Od dawna było widać, że drewno powinno zostać wymienione, ale decyzję o remoncie podjęto dopiero teraz! – Można było to zrobić między majówką a Bożym Ciałem, kiedy nie ma ruchu – zauważa nasz rozmówca. – Remont trwa już 2 tygodnie, a robotnicy nieszczególnie się spieszą. Nie wiadomo, ile to jeszcze potrwa – kwituje mężczyzna.
Postanowiliśmy zapytać w starostwie, dlaczego mieszkańcy nie zostali odpowiednio uprzedzeni o remoncie. Niestety starosta przebywał aktualnie na urlopie, a jego zastępca był nieobecny. Zadzwoniliśmy więc do kierownika Powiatowego Zarządu Dróg w Ustrzykach Dolnych. – Mieliśmy do czynienia z kategorią „awaria” – oznajmia Janusz Saran, kierownik Powiatowego Zarządu Dróg. Czy nie można było zająć się pracami wcześniej? – pytamy. – Odpowiednie osoby z uprawnieniami zajmują się kwalifikacją. Trudno mi odpowiadać za ich decyzje. Stwierdzono, że most w tym momencie bezwzględnie kwalifikuje się do naprawy, więc przystąpiliśmy do prac – tłumaczy. Kierowcy będą musieli zaczekać na ich koniec. – Jeżeli chodzi o przywrócenie ruchu jednym pasem, jeśli warunki atmosferyczne się nie pogorszą, powinno to nastąpić do końca tygodnia – twierdzi Janusz Saran.
Wioletta Kruk




One Response to "Bez uprzedzenia zamknięto most w Bieszczadach?"