
RAKÓW CZĘSTOCHOWA – STAL MIELEC. Goście słono zapłacili za cztery minuty drzemki w obronie.
Mielczanie wciąż nie potrafią ustabilizować formy. Co innego Raków, który odniósł trzecie z rzędu zwycięstwo i coraz śmielej spogląda ku I lidze.
Częstochowianie nie są tak bogaci jak Zagłębie Sosnowiec ani tak medialni jak Błękitni Stargard Szczeciński. Są natomiast piekielnie skuteczni, zwłaszcza wiosną. Poza tym nie ma w lidze drugiego tak bezkompromisowego zespołu. Raków dzielił się punktami tylko trzy razy, od ostatniego remisu upłynęło pół roku.
Pod Jasną Górą mają ambicje na coś więcej, niż II liga. W mieście myśli się o budowie nowoczesnego stadionu w dzielnicy, która stałaby się rekreacyjną mekką częstochowian. Sama drużyna też jest ciekawa. W pomocy rządzą i dzielą Wojciech Reiman (Stal Rzeszów, Stal Stalowa Wola) i Dariusz Pawlusiński (prawie 150 występów w ekstraklasie, już 10 goli w tym sezonie). W ataku bramkarzy rywali straszy Wojciech Okińczyc, pozyskany zimą z Podbeskidzia Bielsko-Biała. Jest też niejaki Robert Brzęczek, syn trenera Lechii Gdańsk. Ta dwójka zapewniła zresztą Rakowowi zwycięstwo nad Stalą, przy obu trafieniach asystował wspomniany Pawlusiński, niegdyś podpora Cracovii. Kadrową wyliczankę należałoby zacząć jednak od szkoleniowca. Radosław Mroczkowski prowadził kiedyś Widzew Łódź oraz reprezentację Polski od U-16 do U-23.
Mielczanie pod Jasną Górą mieli udowodnić, że ich I-ligowe aspiracje są jak najbardziej zasłużone. Jednak egzamin nie wypadł okazale. Przed przerwą żadna ze stron nie pokazała niczego interesującego, w drugiej połowie na boisku istniał tylko Raków. Stalowcy znów przysypiali przy stałych fragmentach, tracąc w ten sposób 12 i 13 bramkę w 2015 roku. Jeśli trenerowi Januszowi Białkowi nie uda się szybko znaleźć antidotum, może być naprawdę nieciekawie. W sobotę do Mielca przyjeżdża bowiem lider Rozwój Katowice.
Biało-niebiescy fatalnie rozpoczęli drugą część meczu. Po 51 minutach przegrywali 0-2 i nie mieli pojęcia, jak dobrać się gospodarzom do skóry. Sytuacja nie uległa zmianie nawet wtedy, gdy częstochowianie podali naszym dłoń, faulując w polu karnym Tomasza Prejsa. Kontaktowy gol Krystiana Getingera to było wszystko, co Stal miała w sobotę do zaoferowania. „Piłkarzom z Częstochowy bardziej zależało na sukcesie […] Mimo, że czasu na walkę o choćby punkt było sporo, to jednak nie dało się zauważyć, by nasz zespół za wszelką cenę chciał go zdobyć” – skonstatowano smutno na stronie stalmielec.com.
RAKÓW Częstochowa 2
STAL Mielec 1
(0-0)
1-0 Brzęczek (47.)
2-0 Okińczyc (51.)
2-1 Getinger (73.- karny)
RAKÓW: Kos – Waszkiewicz, Radler, Daniel, Mońka, Pawlusiński, Reiman, Hoferica (57. Cyfert), Kayode (52. Pląskowski), Marchewka (28. Brzęczek) – Okińczyc (90. Wojtyra).
STAL: Libera – Sulewski, Duda, Załucki, Getinger, Domański (68. Prejs), Żubrowski (82. Ślęzak), Głaz, Nowak, Cholewiak – Jankowski (68. Korzępa).
Sędziował: Michał Zając (Sosnowiec). Żółta kartka: Sulewski. Widzów: 1300.
tsz


