
TARNOBRZEG. 35 psów i 30 kotów mieszka w budynku byłego biurowca. Ulokowano je tu, bo na terenie miasta nie ma schroniska dla psów z prawdziwego zdarzenia.
Tam, gdzie jeszcze ponad rok temu przyjmowali petentów pracownicy miejskich instytucji, dziś urzędują zwierzęta. Miejsce biurek i komputerów zajęły legowiska i miski z karmą. Przytulisko, które zorganizowało Stowarzyszenie Przyjaciół Św. Franciszka jest schludne i dobrze zorganizowane. Niestety, na dłuższą metę nie może tak funkcjonować.
Psy i koty zamiast urzędników? W Tarnobrzegu, przy ul. Św. Barbary stoi opuszczony po wyprowadzce miejskich instytucji biurowiec, który zaadoptowało na swoje potrzeby Stowarzyszenie Przyjaciół Św. Franciszka. Na wprost wejścia wisi wieszak na kilkanaście smyczy, na każdym z pokoi wisi kartka z imieniem psa i uwagami dotyczącymi jego wyprowadzania. „Uwaga, gryzie”, „Wychodzi na szarej smyczy”. Przy imionach psów widnieją także imiona wolontariuszy, którzy się nimi zajmują. Gdyby nie około 40-osobowa grupa młodzieży, która codziennie przekracza próg przytuliska, nie mogłoby ono w ogóle funkcjonować.
– Dzięki młodzieży, ale nie tylko, rąk do pracy nam nie brakuje. Zwierzęta wyprowadzane są cztery razy dziennie na spacery, wolontariusze także dokarmiają i wykonują zabiegi pielęgnacyjne psów i kotów. Nie brakuje nam karmy, bo tę na szczęście udaje się pozyskiwać – wyjaśnia Mariusz Mazur, prezes stowarzyszenia. – Brakuje nam za to środków na prowadzenie przytuliska i oczywiście docelowego obiektu, w którym moglibyśmy stworzyć bezpańskim zwierzętom odpowiednie warunki bytowania.
Na terenie Tarnobrzega nie ma innego schroniska dla zwierząt. Nie ma go także w pobliżu najbliższych kilkudziesięciu kilometrów. Najbliższe schroniska znajdują się w Rzeszowie i Kielcach.
– Osobiście uważam, że w Tarnobrzegu schronisko powinno powstać jak najszybciej, dla miasta to czysty zysk, bo gminy, które nie mają swoich schronisk i odwożą zwierzęta do schronisk ościennych są zobowiązane do pokrycia kosztów ich utrzymania – mówi Mazur. – Według kosztorysu, który przygotowaliśmy, koszt budowy takiego schroniska to około 1,4 mln zł lub 860 tysięcy w wersji oszczędnej. Taniej zgodnie z wymogami po prostu się nie da. Miasto nie ucieknie od tej inwestycji i prędzej czy później będzie musiało znaleźć takie pieniądze, bo to na gminie ciąży obowiązek zadbania o bezpańskie zwierzęta, które na jej terenie się znajdują.
W tegorocznym budżecie władze miasta nie przewidziały jednak takiej inwestycji.
Małgorzata Rokoszewska



7 Responses to "Bezpańskie zwierzęta urzędują w biurowcu"