
RZESZÓW. 20 lipca zarząd województwa podjął przerwane w środę rozmowy z ze związkami zawodowymi w Klinicznym szpitalu Wojewódzkim nr 2.
Na zwołanym w piątek rano briefingu prasowym marszałek Władysław Ortyl poinformował, że na zwolnieniach lekarskich nadal przebywa 136 pracowników szpitala, głównie pielęgniarek i położnych. Z tego względu najgorsza sytuacja jest w dwóch klinikach: ginekologii i położnictwa oraz noworodków z pododdziałem intensywnej terapii noworodka. – To bardzo wrażliwe oddziały. Próbujemy ratować sytuację – mówił.
W związku z tym marszałek zapowiedział, że mimo braku mediatora (mediacje zaplanowano dopiero na 24 lipca), zarząd jest gotów do „spotkań technicznych”, podczas których można omówić kolejne propozycje. – Jesteśmy gotowi do rozmów ze związkami zawodowymi nawet w sobotę czy niedzielę – oświadczył.
Co dziś zaproponują? Podwyżki dla ponad 1900 pracowników KSW nr 2 (z wyjątkiem lekarzy). Po 500 zł brutto w dwóch transzach wliczone do zasadniczego wynagrodzenia, czyli tak jak chciały związki zawodowe. Bezwarunkowo, czyli bez względu na stan finansowy placówki. Ale nie dla wszystkich.
– Nie wyobrażamy sobie dawać 500 zł podwyżki dla kogoś, kto pracuje w szpitalu miesiąc, dwa, czy pół roku. Chcemy również podwyżki dostosować do etatów. Pełna kwota nie ma być dla kogoś kto ma pół, czy ćwiartkę etatu – mówił Władysław Ortyl.
Podwyżka miałaby obowiązywać od 1 września br. Koszt podwyżek w tym roku władze wyliczyły na ponad 4,7 mln zł, a w przyszłym roku – prawie 19 mln zł. Razem ponad 23 mln zł. Marszałek tłumaczy, że jeżeli pracownicy dostaną 500-zł podwyżkę, to w praktyce ich pensje wzrosną o 725 zł, ponieważ na tę różnicę składa się wzrost innych dodatków, które są częścią wynagrodzenia zasadniczego. Im ono jest wyższe, tym automatycznie wzrastają inne składowe pensji. W tej chwili średnia pensja pielęgniarek w KSW nr 2 wynosi ok. 5 tys. zł brutto i jest najwyższa z wszystkich szpitali wojewódzkich na Podkarpaciu. Czy dojdzie do porozumienia? Szpital KSW nr 2 od 2 lipca pracuje w systemie ostrodyżurowym, przyjmując tylko stany zagrożenia życia. Teraz odsyła rodzące. Okoliczne szpitale są już mocno przepełnione i z niecierpliwością oczekują powrotu normalności.
Anna Moraniec



5 Responses to "Bezpieczeństwo najmniejszych pacjentów zagrożone"