Bezrobotna zarobiła 2 tys. zł. Musi zwrócić urzędowi 3 tys. zł

- Chcąc oszczędzić sobie jazdy do Strzyżowa, zadzwoniłam do urzędu, gdzie dowiedziałam się, że trzydniowa praca nie wymaga wyrejestrowania się. Zarobiłam wtedy 200 zł. Potem przez trzy miesiące pracowałam „w świątek, piątek” i muszę teraz oddać ponad 3 tys. zł. Nie wiem, skąd mam je wziąć - mówi Danuta Fąfara z Czudca. Fot. Anna Moraniec
– Chcąc oszczędzić sobie jazdy do Strzyżowa, zadzwoniłam do urzędu, gdzie dowiedziałam się, że trzydniowa praca nie wymaga wyrejestrowania się. Zarobiłam wtedy 200 zł. Potem przez trzy miesiące pracowałam „w świątek, piątek” i muszę teraz oddać ponad 3 tys. zł. Nie wiem, skąd mam je wziąć – mówi Danuta Fąfara z Czudca. Fot. Anna Moraniec

STRZYŻÓW. Nieznajomość prawa sporo kosztuje, o czym przekonała się Czytelniczka Super Nowości.

– Jestem osobą bezrobotną, zarejestrowaną w Powiatowym Urzędzie Pracy w Strzyżowie. W ubiegłym roku od września udało mi się dostać do jednej z firm na staż i przez trzy miesiące zarobiłam 2300 zł, co dla mnie, bezrobotnej matki dwójki dzieci było niebagatelną sumą. Niestety, moja radość z dodatkowych pieniędzy nie trwała długo. W lipcu tego roku dowiedziałam się, że będę musiała zwrócić urzędowi nie 2 300 zł, które zarobiłam, ale ponad 3 tys. zł. Jestem zdruzgotana, skąd wezmę tyle pieniędzy? – mówi Danuta Fąfara z Czudca, która zwróciła się do Super Nowości o pomoc.

Dlaczego jednak urząd, który zgodził się na opłacenie stażu, teraz każe jej zwracać pieniądze? Otóż kobieta współpracę z firmą, która ją zatrudniła na staż, nawiązała kilka miesięcy wcześniej. – W czerwcu przepracowałam tam trzy dni na umowę zlecenie. Żeby się upewnić czy powinnam to gdzieś zgłosić, zadzwoniłam do urzędu pracy, gdzie jakiś urzędnik powiedział mi, że trzydniowa praca na umowę zlecenie nie wymaga wyrejestrowania. Wykonałam więc zlecenie, zarobiłam 200 zł i wkrótce zapomniałam o sprawie – mówi pani Danuta.

Każda praca wymusza wyrejestrowanie
– To niemożliwe. Żaden urzędnik nie mógł tak powiedzieć, bo wyrejestrowanie się to podstawowa sprawa przy podjęciu jakiejkolwiek pracy, czy to na umowę – zlecenie, czy umowę o dzieło, nawet na jeden dzień – mówi Elżbieta Bugaj, z-ca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Strzyżowie. – Informację o tym na piśmie dostaje do rąk własnych każdy rejestrujący się bezrobotny.

Mówi zaś o tym ustawa o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy: „Bezrobotny o podjęciu zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej oraz zaistnieniu innych okoliczności powodujących utratę statusu bezrobotnego jest obowiązany zawiadomić powiatowy urząd pracy w ciągu 7 dni. Bezrobotny, który tego nie zrobił podlega karze grzywny nie niższej niż 500 zł”.

Według dyrektora PUP, pani Danuta nie miała żadnych podstaw do skorzystania z płatnego przez urząd stażu, bo podejmując pracę pozbawiła się statusu bezrobotnej, a tylko taka osoba może mieć sfinansowany staż. Powinna zaś wyrejestrować się, a po trzech dniach znów zgłosić się do zarejestrowania (tyle tylko, że dwukrotny wyjazd do PUP w Strzyżowie pozbawiłby jej prawie połowy jej trzydniowego zarobku). Skoro tego nie zrobiła, musi zwrócić dofinansowanie w całości: czyli to, co dostała „na rękę” i to, co urząd wpłacił do ZUS na jej składkę zdrowotną. – Rozumiem, że każdy chce zarobić i szuka jakiejkolwiek pracy, ale my musimy trzymać się przepisów, a te są jasne i czytelne, i każdy bezrobotny ma obowiązek się z nimi zapoznać i ich przestrzegać – mówi dyrektor Bugaj.

Co może zrobić kobieta, którą nieznajomość prawa, a może wprowadzenie w błąd przez urzędnika zapędziło w kozi róg? – Jedyne co teraz może jeszcze zrobić, to zwrócić się o umorzenie świadczenia do Powiatowej Rady Zatrudnienia. Niestety, takich przypadków mieliśmy ostatnio więcej i rada bardzo niechętnie przychyla się do takich próśb – dodaje pani dyrektor.

***
To, że nieznajomość prawa szkodzi, wiadomo nie od dziś. Uważam jednak, że wymagając trzeba dać ludziom alternatywę: skoro nie ma parkingu, to nie karać za parkowanie na chodniku, skoro nie ma pracy, nie karać za to, że ludzie chwytają się każdego zajęcia i łapią każdą okazję, by zarobić parę groszy. No chyba że wszystkich młodych wyślemy „za chlebem” poza granice naszego kraju. Tylko kto wtedy będzie pracował na urzędników stanowiących prawo i egzekwujących jego respektowanie?

Anna Moraniec

8 Responses to "Bezrobotna zarobiła 2 tys. zł. Musi zwrócić urzędowi 3 tys. zł"

Leave a Reply

Your email address will not be published.