
STALOWA WOLA. Nie warto czekać na wynik kłótni ministrów. Zakłady zbrojeniowe łączą siły, żeby sprostać potrzebom armii i nie wpuścić na rynek zagranicznej konkurencji.
Rząd nie może podjąć decyzji ws. konsolidacji firm zbrojeniowych. W „zbrojeniówce” rośnie z tego powodu napięcie, bo odpowiedzialność za nią rozmywa się między kilkoma ministerstwami. Zakłady zbrojeniowe wyrywają sobie zamówienia, a te nie są małe. Huta Stalowa Wola wyjeżdża na front walki o zamówienia nowym wozem bojowym. Głos zabrał gen. Waldemar Skrzypczak, który powiedział, że „Polska stała się polem walki”.
Decyzja o połączeniu sił zakładów zbrojeniowych powinna zapaść już kilka lat temu. W tym roku rząd kilka razy ją zapowiadał i ani razu nie dotrzymał terminu. Związkowcy z zakładów zbrojeniowych rozpoczęli spór. Pod względem nagłośnienia przegrywa on jednak ze sporami o zamówienia pomiędzy poszczególnymi zakładami.
Nasza odpowiedź na kaprysy Finów
– Polska stała się dziś dla wielu firm polem walki o wielkie kontrakty zbrojeniowe – powiedział dla portalu polska-zbrojna.pl gen. Waldemar Skrzypczak, wicemister obrony narodowej. – Wokół nich toczy się bezwzględna gra lobbingowa.
Polska w ciągu dekady ma wydać 43 mld dolarów na zbrojenia. To niesamowity skok w porównaniu do lat ubiegłych. Tylko w tym roku Polska wyda na obronność 31 mld zł, czyli o 7 proc. więcej niż w całkiem niezłym roku poprzednim. Nie ma się co dziwić, że największe firmy zbrojeniowe z mocarstw europejskich oraz USA czy Izraela szukają dojść w Warszawie, którą po raz pierwszy od lat na odległość czuć dużymi wojskowymi pieniędzmi. Wszystko odbywa się w pośpiechu, bo nikt nie wie, czy rząd wytrwa ze zbrojeniowymi obietnicami do końca dekady.
Nasi zbrojeniowcy przestali czekać na pomysły konsolidacyjne rządu i wzięli sprawy w swoje ręce. Powstało kilka konsorcjów zadaniowych, które przejmują zamówienia. Okazało się, że nawet tacy medialni wrogowie, jak HSW i dawny Bumar, a obecny Polski Holding Obronny, mogą pracować razem. Tak jest przy projekcie całkiem nowego transportera opancerzonego „Borsuk”, który ma wyprzeć z naszego pola walki poradzieckie bojowe wozy piechoty. Decyzja o własnym wozie zapadła po doświadczeniach negocjacyjnych z fińską Patrią, która jest właścicielem licencji znanego i produkowanego w Siemianowicach wozu „Rosomak”. Finowie nie chcą uznać naszego wkładu modernizacyjnego w wóz, który znany jest m.in. z Afganistanu.
Dzikie zwierzęta i morskie skorupiaki
Inne konsorcjum, którego HSW też jest liderem, opracowuje wieżę bezzałogową, m.in. do wozów opancerzonych. Za trzy lata ma ruszyć produkcja konstrukcji uzbrojonej m.in. w wyrzutnie pocisków kierowanych „Spike” i 30-milimetrowe działko. Już prawie samodzielnie konstruktorzy z HSW pracują m.in. nad „Homarem”, wyrzutnią rakiet dalekiego zasięgu. Z zasięgiem ok. 300 km mają być rodzimą odpowiedzią na rosyjskie Iskandery, które staną przy naszej wschodniej granicy. I jeszcze „Kryle”, czyli 155-milimetrowe haubice osadzone na kołowym podwoziu. To też nowinka, która ma umocnić pozycję HSW jako czołowego producenta uzbrojenia w kraju. Wg obietnic premiera Tuska, ta pozycja może w ciągu 12 lat przynieść do Stalowej Woli zamówienia warte ponad 7,5 mld. zł.
Jerzy Mielniczuk



4 Responses to "Bezwzględna gra wokół naszej zbrojeniówki"