
Fot. CEV (2)
Polscy siatkarze pewnie pokonali w Ergo Arenie w Gdańsku–Sopocie Rosjan i awansowali do półfinału mistrzostw Europy. Od soboty czeka ich walka o medale w katowickim Spodku, a o wejście do finału zagrają ze Słoweńcami lub Czechami, którzy o miejsce
w „czwórce” rywalizowali w środowy wieczór w Ostrawie (mecz zakończył się po zamknięciu numeru).
ROSJA 0
POLSKA 3
(14:25, 24:26, 19:25)
ROSJA: Kobzar, Wołkow 5, Podlesnych 1, Kliuka 14, Kurkajew 3, Jakowlew 7 oraz Gołubiew (libero), Tietiuchin 2, Pankow 1, Żigałow, Woronkow 9
POLSKA: Drzyzga, Kubiak 6, Kochanowski 6, Kurek 14, Leon 14, Bieniek 3 oraz Zatorski (libero), Wojtaszek (libero), Nowakowski 4, Kaczmarek 1, Łomacz.
Sędziowali: V. Simonović (Serbia) i S. Cesare (Włochy). Widzów 8619.
Od fazy pucharowej biało-czerwoni grali jak natchnieni, co widać już było w meczu 1/8 finału z Finlandią, ale na tle o dwie klasy lepszego rywala – Rosji – można było jeszcze bardziej przekonać się o klasie dwukrotnych mistrzów świata, zwłaszcza że znów musieli zachować zimną krew w ważnym momencie II seta. – Czy to był nasz najlepszy mecz w tym turnieju? Chyba tak – mówi Michał Kubiak, przyjmujący reprezentacji Polski. – Zagraliśmy mecz, który mieliśmy od początku do końca pod kontrolą i z tego się cieszymy. Mieć od początku do końca mecz z Rosjanami to jest duża sztuka. Nasza obecna gra mi się podoba. Chyba wszystkim się podoba. Mnie najbardziej podobało się to, co się działo w hali. Takich chwil się na pewno nie zapomina do końca życia – zaznaczył kapitan mistrzów świata, nawiązując do kompletu kibiców na trybunach Ergo Areny. – To, co się dzieje u nas, przechodzi ludzkie pojęcie. Jesteśmy szczęśliwi, że możemy grać przed taką publicznością – dodał. Polacy zapewnili sobie awans do strefy medalowej ME, co według niektórych było celem minimum po nieudanych igrzyskach w Tokio. Kubiak jednak nie odpowiedział wprost na pytanie tego dotyczące. – Nie wiem, czy to był cel minimum czy maksimum. Po prostu chcieliśmy się na tym turnieju cieszyć siatkówką i tym, że jeszcze chwilę możemy spędzić ze sobą czasu – skwitował.
Jesteśmy na dobrej drodze
Wilfredo Leon był – obok Bartosza Kurka – najlepiej punktującym zawodnikiem we wtorkowym spotkaniu w Gdańsku.
– Dobrze się czułem – mówi. Nie miałem wielu asów, więc może muszę popracować jeszcze nad zagrywką, ale w innych elementach czułem się bardzo dobrze. Zwłaszcza w ataku i obronie. Cała nasza drużyna grała naprawdę świetnie, a Rosjanie to przeciwnik, który zawsze gra bardzo mocno. Wszystko poszło dobrze. Dawno nie było takiej atmosfery – stwierdza Leon, który z czasów gry w Zenicie Kazań zna się dobrze z wieloma rosyjskimi siatkarzami. – Nie mobilizowałem się specjalnie na nich. To była normalna rywalizacja i przygotowywałem się tak samo jak do każdego innego spotkania. Tylko mówiliśmy sobie z chłopakami, że trzeba być skoncentrowanym na maksa, bo oni będą ryzykowali w każdym elemencie. I tak było na zagrywce, w ataku i bloku. Wiadomo, że są wysocy i bardzo wysoko blokują, ale wygrana była po naszej stronie. Przeciwnicy niczym nas nie zaskoczyli. My też gramy na wysokim poziomie. Czy ktoś może z nami wygrać w tym turnieju? Zobaczymy, ale jesteśmy na dobrej drodze – podsumował. Tak jak wszyscy jego koledzy z kadry chwalił atmosferę stworzoną przez komplet publiczności w Ergo Arenie. Lubię to, bo daje mi to energię. Tym razem asów z mojej strony zbytnio nie było, za co przepraszam. Ale mam nadzieję, że następnym razem już będą. Postaram się do końca grać na wysokim poziomie. Zostały jeszcze dwa mecze – przypomniał.
Teraz Katowice
Na rywalizację w strefie medalowej Polacy przeniosą się do Katowic. Leon był już w hali, w której odbywało się wiele ważnych spotkań biało-czerwonych, ale jeszcze w niej nie grał. – Zobaczymy, jak będzie tam zagrać pierwszy raz – stwierdził przyjmujący biało-czerwonych, którzy być może tak jak przed dwoma laty w półfinale ME zagrają ze Słoweńcami (ćwierćfinał Czechy- Słowenia zakończył się wczoraj po zamknięciu gazety). Pamiętam tamten przegrany mecz. Słoweńcom zrewanżowaliśmy się już w tegorocznej Lidze Narodów, a teraz czekam na ewentualny mecz z nimi w ME – zakończył Leon. Słoweńcy regularnie ostatnio stawali na drodze biało-czerwonym. W 2015 roku zamknęli Polakom drogę do medalu w ćwierćfinale, dwa lata później w barażu o wejście do ósemki, a w 2019 roku ekipa Vitala Heynena przegrała z kadrą Alberto Giulianiego także w półfinale.
rm
W innych ćwierćfinałach: Holandia – Serbia 0-3 (23:25, 20:25, 25:27). Wczorajsze ćwierćfinały: Włochy – Niemcy i Czechy – Słowenia zakończyły się po zamknięciu numeru.
TERMINARZ
Półfinały (Katowice): Włochy/Niemcy – Serbia (s. 17.30), Polska – Słowenia/Czechy (s. 20.30)
Mecz o 3. miejsce (Katowice): przegrani z półfinałów (n. 17.30)
Finał (Katowice): zwycięzcy półfinałów (n. 20.30).



One Response to "Biało-czerwoni w drodze po medal"