
PRZEMYŚL. Jest wniosek o uchylenie uchwały dotyczącej zgody na odwołanie wojewódzkiego konserwatora zabytków. Grażyna Stojak: – Nic nie wiedziałam o sesji zwołanej w mojej sprawie!
Nie milkną echa sesji nadzwyczajnej, na której głosowano nad wyrażeniem zgody na odwołanie radnej Grażyny Stojak z funkcji wojewódzkiego konserwatora zabytków. Przewodnicząca Rady Lucyna Podhalicz na oficjalnej stronie przemyskiego UM wyjaśnia, że sesję nadzwyczajną zwołano całkowicie zgodnie z prawem. Tymczasem prawnik Grażyny Stojak jest innego zdania i w imieniu swej mocodawczyni złożył już do wojewody wniosek o uchylenie uchwały z powodu podjęcia jej z naruszeniem prawa.
Przewodnicząca Podhalicz odnosząc się jak napisała do „jednostronnych informacji w lokalnych mediach” poinformowała m.in., że: 25 lutego tego roku czworo radnych złożyło oświadczenia, że będą mieć utrudniony dostęp do Internetu oraz telefonów i w związku z tym proszą o powiadamianie ich tradycyjnie, czyli listem poleconym za potwierdzeniem odbiorniku w miejscu zamieszkania. – Radni ci nie stwierdzili, że nie będą w ogóle dostępni pod telefonem, więc informując o zwołaniu sesji nadzwyczajnej, zgodnie z wieloletnią praktyką, wykonano do wszystkich radnych telefony, niektórzy jednak ich nie odebrali. Do wszystkich radnych wysłano też SMS-y informujące o zwołanej sesji nadzwyczajnej – podkreśla szefowa przemyskiej Rady Miejskiej na magistrackiej stronie. – Ze względu na złożone oświadczenia do czterech radnych podjęto dodatkowo próby dostarczenia materiałów zgodnie z ich życzeniem. I tak, dwoje radnych odmówiło przyjęcia materiałów, natomiast dwóch radnych nie zastano w miejscu podanym przez nich jako miejsce zamieszkania, choć z informacji od pracodawcy wynika, że przebywają na zwolnieniu chorobowym. Zaproszenie na sesję i projekt uchwały dostarczono więc do ich przydomowej skrzynki pocztowej, co odpowiednio udokumentowano – zauważa L. Podhalicz. (pisownia oryginalna – przyp. red.)
Tymczasem radna Grażyna Stojak, której wszak dotyczyła procedowana uchwała stwierdza, że o sesji nadzwyczajnej nic nie wiedziała. – Rozchorowałam się i jestem na zwolnieniu lekarskim – głos pani radnej słyszany przez telefon nie pozostawia wątpliwości, że jest ona chora. – Ponieważ mój stan się pogorszył, zmuszona byłam poszukać porady lekarskiej poza Przemyślem – wyjaśnia radna niezależna. – Wyłączyłam swoje telefony, bo i tak przecież nie mogłam mówić – zauważa G. Stojak. – Informacja o sesji dotarła do mnie, gdy wróciłam do domu. Tyle, że było już po sesji – dodaje. Do wojewody Ewy Leniart wpłynął już wniosek o uchylenie wiadomej uchwały. Jest to wyjątkowa sytuacja, bo pani wojewoda będzie tu „sędzią w swojej sprawie”, gdyż to przecież ona sama chce odwołać G. Stojak z zajmowanego stanowiska i ona o wyrażenie zgody na to wnioskowała do przemyskiej Rady Miejskiej w Przemyślu.
Monika Kamińska



2 Responses to "Bitwa prawników nad głową wojewódzkiego konserwatora zabytków"