
RZESZÓW. Brud i ubóstwo wygląda z mieszkania dwóch samotnych chorych kobiet.
– Mam 92 lata. Moja córka jest chora, wymaga mojej pomocy, cierpi na schizofrenię urojeniową. Jesteśmy same, nie radzimy sobie, powoli umieramy w tym brudzie i gnoju – usłyszałam w telefonie. Wypytawszy o nazwisko i adres, zaintrygowana pojechałam na ul. Kujawską w Rzeszowie do pań Emilii i Jadwigi Micał.
Drzwi otwiera mi na oko pięćdziesięcioletnia kobieta. Tuż za nią stoi drobna staruszka z rozwichrzonymi włosami. To ona przejmuje inicjatywę w rozmowie. Prowadzi mnie do małego pokoju. – Już nie mamy sił, nikt nie chce nam pomóc, dobrze, że pani przyjechała, są jeszcze ludzie miłosierni – wyrzuca z siebie i wyciąga plik zdjęć. Na jednym z nich mężczyzna w mundurze. – To tatuś, zginął na wojnie – mówi, a w jej wyblakłych oczach pojawiają się łzy. – Jesteśmy same na świecie. Ja i Jadzia, a ona w życiu radzi sobie jeszcze mniej niż ja. Jak poszłam do domu opieki, to po miesiącu wróciłam, bo przez dwa tygodnie nie wychodziła z domu, aż sąsiadka dzwoniła na pogotowie. Nie mamy siły ani posprzątać, ani wyprać, ani się wykąpać, bo łazienka zniszczona i boimy się odkręcić wodę. Niech nas wezmą do domu opieki, ale obie, nie pojedynczo, albo dadzą opiekunkę na więcej niż dwie godziny dziennie, bo tylko przyjdzie, zrobi coś do jedzenia i idzie. Czasami myślę, że lepiej byłoby nie żyć. Lepiej byłoby się otruć czy co?
MOPS będzie chciał pomóc
– Lawinowo rośnie liczba osób potrzebujących naszej pomocy, a etatów mamy tyle ile mamy. Zaraz jednak poproszę pracownika socjalnego o zajęcie się sprawą tych pań. Jeżeli będzie taka potrzeba, zwiększymy ich opiekunce liczbę godzin. Być może trzeba także zmienić decyzję określającą zakres wykonywanych przez nią czynności. To znaczy, ze jak widzi brud, to nie posprząta? – dziwię się. – Opiekunki robią to, co mają ustalone, np. gotowanie i podanie jedzenia lub lekarstw, czy pomoc w higienie osobistej i utrzymanie porządku w mieszkaniu – mówi Jacek Gołubowicz, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Rzeszowie.
Czy panie można byłoby umieścić w domu pomocy społecznej, bo gołym okiem widać, ze potrzebują pomocy w codziennym egzystowaniu? – Jeżeli spełniają wymagane kryteria, to oczywiście można zacząć starania o tego typu pomoc. To także oceni nasz pracownik socjalny – obiecuje dyrektor.
Anna Moraniec



4 Responses to "Błagamy, pomóżcie nam. Umrzemy w tym gnoju…"