Blask zbladł. Ekstraklasa odjeżdża

Te miny piłkarzy Stali mówią wszystko. Remis z Bytovią oznacza już tylko matematyczne szanse na awans do elity. Fot. Stal Mielec
Te miny piłkarzy Stali mówią wszystko. Remis z Bytovią oznacza już tylko matematyczne szanse na awans do elity. Fot. Stal Mielec

STAL MIELEC – DRUTEX BYTOVIA. Podział punktów jak porażka.

Rywal przeklęty – chyba tak możemy napisać o Bytovii. Był to czwarty remis Stali z zespołem z Pomorza w czwartym meczu. Tym razem skutki wydają się opłakane, bo już tylko cud może pomóc ekipie Zbigniew Smółki w awansie do ekstraklasy. Pytanie, czy ktokolwiek w niego wierzy?

STAL Mielec 2
DRUTEX Bytovia 2
(1-0)
1-0 Banaszewski (18.), 2-0 Arak (48.), 2-1 Wróbel (67. – karny), 2-2 Rzuchowski (88.)
STAL
: Majecki – Leandro, Kiercz, Grodzicki, Dobrotka, Soljić (62. Marciniec), Swędrowski, Janota (86. Wroński), Nowak, Banaszewski, Arak
BYTOVIA
: Szromnik – Duda (60. Hebel), Wróbel, Rzuchowski, Kamiński, Jakóbowski (62. Wilk), Wacławczyk, Wilczyński, Adamek, Gonzalez, Wolski (79. Biel).
Sędziował
: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Żółte kartki: Soljic, Swędrowski, Grodzicki – Gonzalez. Widzów: 4620.

Tak bezradnego i smutnego trenera Stali na konferencji prasowej chyba do tej pory nie oglądaliśmy. – Widziałem miny moich piłkarzy po tym meczu i naprawdę przeżywają to bardzo mocno. Nasze szanse zostały zminimalizowane do minimum… – Zbigniew Smółka cedził słowa, choć widać było kipiące od środka emocje. – To karygodne tak głupio zremisować spotkanie. Współczuję całemu sztabowi i zawodnikom, bo nie wiem, jak to się stało – dodawał podłamany.

Diagnoza podziału punktów, przy Solskiego potraktowanego jak porażka, wydaje się jednak dość prosta. Mielczanie, prowadząc 2-0 po akcjach, których powtórki można odtwarzać w kółko, „przejechali się” na swojej pewności siebie i zlekceważyli rywala. Za najlepszy komentarz niech posłużą słowa Jakuba Araka, napastnika gospodarzy. – Graliśmy taki futbol totalny i wydawało się, że nic złego nie może się nam stać. Wielu z nas czekają teraz ciężkie noce, pojawią się łzy w oczach, bo to boli. Walczyliśmy o swoje marzenie – mówił 23-latek, który ostatnio trafia do siatki jak na zawołanie. W sobotę mógł ustrzelić dublet, jednak większe pretensje powinien mieć do siebie Krzysztof Kiercz. W 71. minucie obrońca Stali „główką” miał obowiązek zamknąć spotkanie.

Choć w sporcie wszystko jest możliwe, a te wyjątkowo chwile często kończą jako scenariusz filmowy, ciężko spodziewać się, by mielczanie w tym sezonie sięgnęli po dawny blask. Na dwie kolejki przed końcem ich strata do 2. lokaty gwarantującej awans do ekstraklasy wynosi aż 4 punkty. Wydaje się więc, że tylko katastrofa mogłaby pozbawić radości piłkarzy Zagłębia Sosnowiec. Mimo to stalowcy – pewnie trochę dla poprawy marnych humorów – zapowiadają walkę do samego końca.

– Mielec oprócz dwóch, trzech zespołów w tej lidze gra najlepszą piłkę – chwalił rywali Adrian Stawski, szkoleniowiec Bytovii i ciężko uznać to jedynie za kurtuazję. Szkoda tylko, że kluć w oczy zaczyna słowo „oprócz”.

tc

Leave a Reply

Your email address will not be published.