Błoto i doły na Partyzantów

Fot. Paweł Galek

Mieszkańcy mają dość fatalnego stanu ul. Partyzantów i żądają spotkania z władzami gminy. Problem dotyczy traktu o nawierzchni gruntowej na odcinku od ul. Reymonta do końca, czyli do skrzyżowania z ul. św. Brata Alberta. To ważna droga, bo służy m.in. jako dojazd do kościoła. Dodatkowo intensywnie rozwija się tam budownictwo mieszkaniowe. Dlaczego więc stan tej ulicy jest tak tragiczny?

Władze gminy tłumaczą, że inwestowanie tam uniemożliwia fakt, że w sporej części ten fragment ul. Partyzantów jest… własnością prywatną. Taka argumentacja nie trafia do jednak okolicznych mieszkańców. Żądają oni zorganizowania spotkania. Część z nich chce się nawet zrzec praw do drogi na rzecz magistratu, by w końcu pojawił się tam asfalt.
– Mieszkańcy nie są w stanie się dogadać, ale proszą, żeby gmina zorganizowała z nimi spotkanie. Być może wtedy będzie można dojść do jakiegoś porozumienia i dzięki temu wreszcie powstanie tam normalna droga, która zwłaszcza w niedziele odciąży ruch w tej części miasta – postulował Piotr Panek na ostatniej sesji Rady Miejskiej.
Burmistrz Jan Zuba nie ma jednak dobrych informacji: – Bez specustawy, bez ZRID (skrót od zezwolenia na realizację inwestycji drogowej, które wydawane jest w formie decyzji administracyjnej – od red.) nie uda się tego zrealizować – przekonuje. – Bo to, że przejmiemy od ludzi drogę nie znaczy, że będziemy mieli prawa do dysponowania nią. Uruchomienie tej procedury ZRID nie jest szybkie. Widzimy to na przykładzie ul. Starszyńskiego, gdzie zaczęliśmy działać w 2017 r. i do tej pory, niestety, końca nie widać – dodaje.

Paweł Galek

3 Responses to "Błoto i doły na Partyzantów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.