
O komarach przenoszących wirus zika, słońcu na Copacabanie i… dziurze w dachu rzeszowskiej pływalni.
21 godzin podróżowali z Brazylii do Polski członkowie olimpijskiego zespołu skoczków do wody. – Za nami szalenie intensywne miesiące. Ale zrobiliśmy to, nasz człowiek wystartuje w igrzyskach w Rio! – cieszył się na piątkowej konferencji prasowej w sali tradycji Stali Rzeszów trener Andrzej Kozdrański.
Nie tylko dziennikarze witali bohaterów: trenera Kozdrańskiego, fizjoterapeutę Piotra Kmiotka oraz zawodników Andrzeja Rzeszutka i Kacpra Lesiaka. Były rodziny skoczków, przyjaciele, klubowi działacze oraz ci, którzy kładli podwaliny pod rozwój dyscypliny (trener Serioża Koczarian) bądź nie pozwolili jej zginąć (były prezes klubu Stanisław Kluz).
200 dni poza domem
Pojawiła się też Aneta Radaczyńska, dyrektor wydziału kultury, sportu i turystyki w Rzeszowie, która zapewniała, że skoki do wody są w ratuszu zauważalne. – Opracowaliśmy strategię rozwoju sportu w mieście do roku 2020. Wśród 11 kluczowych zagadnień znalazły się i te związane ze skokami. Rozpoczęta została choćby procedura przetargowa na przebudowę basenu przy ul. Matuszczaka – wyliczała. O miejscu, gdzie wykuwają się talenty na miarę Rzeszutka i Lesiaka zaczęły ostatnio informować nawet ogólnopolskie media. Sensację wzbudza dziura w suficie pływalni – gdyby jej nie było, zawodnicy wybijając się z trampoliny uderzaliby głową o strop. – Przejmując z Arkadiuszem Skrzekiem sekcję w 2009 roku zastaliśmy w niej 15 zawodników i niemal 400 tysięcy zł długu. Po siedmiu latach rzeszowskie skoki wciąż borykają się z problemami. Mam nadzieję jednak, że sukces otworzy komuś oczy – apelował Grzegorz Lesiak, były szef sekcji, dziś przewodniczący komitetu skoków do wody przy Polskim Związku Pływackim – Nasi zawodnicy przez ostatnie trzy lata spędzali poza domem 200 dni w roku. Gdyby wreszcie udało się zbudować w Rzeszowie basen z prawdziwego zdarzenia, gdyby powstał ośrodek przygotowań olimpijskich w trampolinach, to nie musieliby ćwiczyć w Kijowie czy Akwizgranie.
– Nasi rywale ze światowej czołówki nie mogli uwierzyć, gdy pokazywaliśmy im, w jakich warunkach trenujemy. Jestem przekonany, że gdyby ileś lat temu w Rzeszowie powstał basen jak należy, wysłalibyśmy do Rio liczną reprezentację skoczków – dodawał Kmiotek.
Piękne kobiety na plaży
Na szczęście jest czas, by naprawić zaniedbania. Rzeszutek ma dopiero 25 lat, Lesiak – 20. Medale garściami zdobywają młodsi, m.in. Kaja Skrzek i Dominika Bąk. Stal Rzeszów jest w Polsce hegemonem i trzeba zrobić wszystko, by tak zostało. Przyszłość należy też do biało-niebieskiego synchronu. – Andrzej z Kacprem zostali dziesiątą parą świata, wyprzedzili m.in. mistrzów Europy Rosjan. Zabrakło im ledwie 23 punktów do wyjazdu na igrzyska. To są jednak naturalni kandydaci na następną olimpiadę Tokio 2020 – nie miał wątpliwości Andrzej Kozdrański, brat bliźniak Grzegorza, ostatniego polskiego olimpijczyka w skokach do wody (Barcelona 1992). Kacper już teraz, w kwalifikacjach w Rio, otarł się o rewelacyjny wynik. Niestety, spaprał ostatni skok. – Miałem długą przerwę spowodowaną kontuzją i chorobą, i nie wytrzymałem fizycznie. Co zrobiłem po tym nieudanym skoku? Miałem ochotę rozwalić szatnię, ale rozmowa z tatą wystarczyła, by ochłonąć – opowiadał Lesiak. – Uspokoiłem się i wróciłem na pływalnię, żeby ściskać kciuki za Andrzeja. On jest moim wzorem. Najbardziej imponuje mi ten jego spokój, choć domyślam się, że w środku wszystko się w nim gotuje.
Rzeszowianie spędzili w Kraju Kawy dwa tygodnie. Najpierw w Brasilii, potem w Rio. – Hotele były świetne, ale trzy ulice dalej rozciągały się dzielnice nędzy. Domy z blachy, konne wozy, ludzie śpiący na ziemi, brud, smród. Przedstawiciel ministerstwa sportu pytał nas, jak odbieramy Brazylię. Wiedział, że w Europie dużo się mówi o bezpieczeństwie podczas igrzysk i wirusie zika. Kazano nam zresztą uważać na jeden gatunek komara, takiego z biało-czarnymi nóżkami – dzielił się wrażeniami spalony słońcem Kozdrański. – Po zawodach wypożyczyliśmy auto i pojechaliśmy na Copacabanę, gdzie trener dobił opalenizny – żartował Piotr Kmiotek. – Słynna plaża z tymi wszystkimi pięknymi kobietami to raj na ziemi!
Jest i psycholog
Olimpijską drużynę tworzą rzeszowianie: trener Andrzej Kozdrański, skoczkowie do wody Andrzej Rzeszutek i Kacper Lesiak, fizjoterapeuta Piotr Kmiotek, specjalistka od przygotowania fizycznego Justyna Krzysik i psycholog sportu Witold Bomba.
Londyn, Italia, Ameryka
Przygotowania olimpijskie rozpoczną się 20 marca. W planach są obozy w Poznaniu, we Włoszech i w Brasilii. Na początku maja skoczków czeka inna ważna próba – mistrzostwa Europy w Londynie. Olimpijski konkurs z trampoliny 3-metrowej odbędzie się 7 sierpnia. Eliminacje i finał przeprowadzone zostaną tego samego dnia.
Tomasz Szeliga


