
Spór zbiorowy pielęgniarek i położnych z dyrekcją sanockiego szpitala stał się faktem. Biały personel walczy o podwyżki wynagrodzeń, szpital funduszy na realizację ich postulatów nie ma. Czy spór skończy się jak cztery lata temu dramatycznym strajkiem głodowym?
Decyzja o wejściu w spór zbiorowy Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych z dyrekcją sanockiego szpitala zapadła 29 października podczas posiedzenia zarządu związku. Tego samego dnia dokument zawierający postulaty dotyczące wzrostu wynagrodzeń tej grupy zawodowej trafił na biurko dyrektora sanockiego szpitala, Grzegorza Panka.
Na realizację postulatów dyrektor miał czas do 5. listopada. – Kierownictwo szpitala nie przystało na nasze warunki, zgodnie z zapowiedzią przystąpiliśmy do sporu zbiorowego z pracodawcą – powiedziała Super Nowościom Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w sanockim szpitalu.
Spór został wszczęty 6. listopada, o sprawie zgodnie z przepisami została poinformowana Państwowa Inspekcja Pracy.
– Nie ukrywałyśmy tego, że takie będą nasze kroki w przypadku niezrealizowania naszych postulatów – podkreśla Małgorzata Sawicka.
8 listopada odbyły się pierwsze mediacje przedstawicielek związku z kierownictwem szpitala. – Dyrektor nie przyniósł na spotkanie żadnej kontroferty dla nas, o której moglibyśmy podyskutować, został więc ustalony kolejny termin spotkania, które odbędzie się 16 listopada. Liczymy na to, że dyrektor odpowiednio się na nie przygotuje i przedstawi swoją odpowiedź na nasze postulaty – dodaje przewodnicząca związku i podkreśla, że pielęgniarki i położne ze swoich postulatów wycofywać się nie zamierzają. – Mogę zapewnić jedynie, że tym razem spór zbiorowy nie będzie trwał cztery lata, jak poprzedni, a zdecydowanie krócej. Nauczone doświadczeniem nie damy się już wodzić za nos i mamić obietnicami bez pokrycia. Praca pielęgniarki jest ciężka, bardzo odpowiedzialna i powinna być odpowiednio wynagradzana – uważa Małgorzata Sawicka.
Do postulatów finansowych zgłoszonych przez Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych dyrektor sanockiego szpitala Grzegorz Panek nie chce się na razie odnosić. O mediacjach z przedstawicielkami związku, które miało miejsce 8 listopada, też wypowiada się lakonicznie i z rezerwą. – Z racji braku środków nie jesteśmy w stanie spełnić postulatów Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych – powiedział nam dyrektor. – Nie chcę na tym etapie komentować zgłoszonych postulatów, uważam, że jakiekolwiek zaognianie konfliktu nie służy sprawie. Analizujemy sytuację, zgodnie z procedurą sporu zbiorowego negocjacje trwają i do czasu ich zakończenia nie chciałbym komentować ich przebiegu – dodał szef sanockiej lecznicy.
Poprzedni spór zbiorowy zakończył się w 2018 roku po czterech latach trwania strajkiem głodowym pielęgniarek i położnych. Jego dramatyczny przebieg relacjonowały ogólnopolskie media. Uczestniczki przez 10 dni przyjmowały wyłącznie płyny, spały w szpitalu na materacach na podłodze jednocześnie chodząc do pracy. Kilka z nich zasłabło i zostało przetransportowanych na SOR.
Małgorzata Sawicka przyznaje, że pielęgniarki i położne są zdeterminowane i rozważają każdą formę protestu. – Niezależnie od tego, jaka ona będzie, bezpieczeństwo pacjentów w żaden sposób nie jest zagrożone – zapewnia.
Martyna Sokołowska



7 Responses to "Bój o godne wynagrodzenia"