„Bolek został wrobiony!”

Pani Maria walczy o sprawiedliwość dla swojego męża. Fot. Paweł Galek

Pan Bolesław z Woli Raniżowskiej w dalszym ciągu siedzi w areszcie śledczym Zakładu Karnego w Załężu. Nie wypuszczono go nawet na ślub syna. Do odsiedzenia zostały mu jeszcze prawie dwa lata. To ma być kara za gwałt, któremu miał dokonać na 37-latce. Tyle, że zdaniem pani Marii, żony mężczyzny, żadnego gwałtu nie było, a jej mąż został wrobiony. Kobieta walczy o sprawiedliwość. Czy jej się uda?

O sprawie pisaliśmy w Super Nowościach ponad miesiąc temu. Wtedy pani Maria miała nadzieję, że jej mężowi, panu Bolesławowi, uda się uczestniczyć w ślubie i weselu jego syna. Niestety nie udało. Uroczystości odbyły się 4 lipca b.r. bez obecności głowy rodziny.

„Odgrażała się synowi”

Mężczyzna w dalszym ciągu, od ponad 10 miesięcy przebywa w areszcie śledczym Zakładu Karnego w Załężu. To konsekwencja zdarzenia, do którego doszło w nocy 1 października ub.r. w Woli Raniżowskiej Z ustaleń Prokuratury Rejonowej w Kolbuszowej wynika, że ok. godz. 1 do domu, który samotnie zamieszkiwał 55-letni Bolesław, weszła kobieta (37 l.). Nie ma dowodu osobistego, ale przedstawia się jako Izabella M.

Razem mieli spożywać alkohol. Potem miało dojść do gwałtu. W taki scenariusz nie wierzy pani Maria, żona mężczyzny. – Nie mam powodów, żeby bronić Bolka, bo nie mieszkamy razem – przyznaje. – Ale zanim ta kobieta poszła do niego, była w naszym domu – wspomina. – Była pijana. Coś szperała przy drzwiach. Następnie kazała synowi prowadzić ją do jednego z mieszkańców wsi, u którego często nocowała. Kiedy Rafał odmówił, zaczęła się odgrażać. Potem gdzieś zadzwoniła i udała się w stronę domu, w którym mieszka mąż.

Nie stać nas na adwokata”

– Nie wiem, co się potem wydarzyło, bo tam były tylko dwie osoby. W gwałt nie chce mi się jednak wierzyć, bo przecież ona sama do niego przyszła. Zresztą często tak robiła z innymi mężczyznami – zaznacza nasza rozmówczyni. – Następnego dnia, kiedy mąż wrócił z lasu, czekała na niego policja. Nawet go nie wpuścili do domu, tylko skuli kajdankami i wywieźli. Był cały ubłocony i przemoczony. W tych szmatach trzymają go do dziś – żali się.

Trzy miesiące po zatrzymaniu śledczy skierowali akt oskarżenia przeciwko Bolesławowi. – Miał on doprowadzić przemocą, polegającą na uderzeniu w twarz i przytrzymaniu, 37-letnią kobietę do obcowania płciowego. Spowodował u niej obrażenia ciała w postaci stłuczenia głowy i krwiaków okularowych – poinformowała Joanna Kwiatkowska Brandys, szefowa kolbuszowskiej Prokuratury Rejonowej.

Dokładnie 27 maja b.r. Sąd Rejonowy w Kolbuszowej skazał 55-latka na karę dwóch lat i ośmiu miesięcy pozbawienia wolności. Orzekł również od oskarżonego na rzecz 37-latki 2 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Wyrok nie jest prawomocny. – Nie stać nas na adwokata. Ten, którego przydzielono nam z urzędu, nie chce z nami współpracować – mówi pan Maria. – Chcemy się odwołać od tego wyroku i walczyć o sprawiedliwość, ale nie wiemy jak.

Państwo winno chronić obywatela

W sprawę zaangażował się Tomasz Buczek, znany w regionie działacz społeczny. – Z tego co się dowiedziałem, nie wszystkie fakty i kwestie prawne zostały tutaj zbadane – twierdzi. – Państwo powinno chronić obywatela. W tym przypadku są wątpliwości, czy tak się stało. Z relacji pani Mani wynika, że prawnicy przydzieleni jej z urzędu nie dość profesjonalnie przyłożyli się do obrony jej męża. Kobieta nie dostała od nich również konkretnych wytycznych, jak należy postępować, co należy robić dalej

– To nie pierwszy taki przypadek, z którym się spotykam – przyznaje. – Moja teoria jest taka, że jeśli w małych miejscowościach trafia się sprawa obyczajowa, która jest klasyfikowana jako skandaliczna, którą należy potępić, nie zawsze z należytą starannością są badane wszystkie wątki i nie zawsze taka osoba jest odpowiednio ochraniana prawnie. To jest takie moje luźne spostrzeżenie. Na pewno chcę pani Marii pomóc, tak jak każdemu, kto ma problemy z wymiarem sprawiedliwości. Sam na własnej skórze poznałem, jak to wygląda.

Jest szansa na apelację

Ostatni raz z panią Marią rozmawialiśmy 5. bm. Z jej słów wynika, że w wyniku jej nacisków po dwóch miesiącach od wyroku dla Bolesława przydzielona jej adwokat złożyła zażalenie od niego. Teraz Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu rozpatruje go. Czyli jest szansa na apelację. Tymczasem syn 55-latka w dalszym ciągu nie może spotkać się ze swoim ojcem. – Był dwa razy pod aresztem z paczką, żeby Bolek mógł chociaż się przebrać, bo od prawie roku siedzi tam w tym samym ubraniu. Przykre to – żali się pani Maria.

Paweł Galek

2 Responses to "„Bolek został wrobiony!”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.