Chyba każdy rozsądny człowiek mający okazję oglądać w TVP coś więcej poza teleturniejem „Jeden z dziesięciu” ustawicznie zastanawia się, jak nisko jeszcze może upaść telewizja niegdyś publiczna, a dziś po prostu rządowa. Za każdym razem wydaje się, że to już dno i niżej się nie da, ale zaraz potem okazuje się, że jednak się da. Już na nikim wrażenia nie robi wszechobecna w TVP propaganda i gloryfikowanie obecnej władzy na obraz i podobieństwo telewizji z czasów PRL-u. Z tego już tylko rozumni ludzie się śmieją. Jednak gdy dochodzi do szczucia i poniżania konkretnych ludzi władzy niechętnych nadal się jeszcze oburzamy i słusznie.
Dla TVP, jak i dla PiS-u każdy, kto nie chwali obecnej władzy i ma odmienne od niej zdanie ma być ośmieszany, obrażany i wykpiwany ile tylko się da. Ostatnio na celowniku rządowej telewizji znalazła się dziennikarka TVN-u, Kinga Rusin. W żenującym „reportażu” (cudzysłów zamierzony) TVP o niej, „dziennikarz” (cudzysłów znów zamierzony) nie omieszkał „pojechać” też po znanym aktorze, Borysie Szyciu. No cóż, według PiS-u należało mu się, bo nie jest piewcą sukcesów partii rządzącej i ośmielił się solidaryzować z Rusin, gdy ta skrytykowała polską sportsmenkę za homofobiczne poglądy. I tak w materiale znalazł się kadr, na którym Szyc pod wpływem alkoholu wypluwa gumę do żucia opatrzony opisem, że aktor „znany jest ze słabości do alkoholu i wstydu, jaki przynosi Polsce za granicą”.
O tym, że Borys Szyc jest niepijącym od niemal 6 lat alkoholikiem wie chyba każdy, kto interesuje się aktorem. Szyc o swej chorobie alkoholowej mówił w wielu wywiadach. Po ohydnym „reportażu” w TVP ponownie zabrał głos i przypomniał o swej walce o trzeźwość w poruszający sposób. Nie zapomniał jedna zwrócić się także do tych, którzy na zlecenie obecnych władz opluwają w telewizji rządowej innych za pieniądze podatników. Wspomniał, że alkoholicy są mistrzami kłamstwa i manipulacji i chyba każdemu skojarzyło się to z tym, co obecnie reprezentują sobą i swoimi „dziełami” tzw. dziennikarze w TVP! To, co czynią, to czyste kłamstwo i ordynarna manipulacja obliczone na zrobienie Polakom wody z mózgów! Szyc nazwał rzecz po imieniu, pisząc, że „chory nie wie, że jest chory” , ale inni mu to uświadamiają. I tak aktor uświadomił publicznie tzw. dziennikarzy TVP, że są chorzy. Chorzy na służalczość wobec władzy, na dawanie nazwiska i twarzy festiwalowi kłamstw, oszczerstw i pochlebstw.
Szyc przyznał, że on pijąc sięgnął swego dna. Odbił się od niego i przestał pić, a dziś jego choroba to także jego siła. Wspomniał, że czeka, aż o własne dno walną ci, którzy dziś są w rządowej telewizji bezrefleksyjnymi sługusami władzy. Nie były to słowa ironiczne, bynajmniej, to były słowa nadziei, że jak on kiedyś w piciu, ci ludzie opamiętają się w tym, co robią!
Niestety, oglądając rządową telewizję można wysnuć smutny wniosek, że Borys Szyc jest niepoprawnym optymistą. Bo najwyraźniej dno, do którego jest w stanie sięgnąć TVP, jest głębiej niż dno Rowu Mariańskiego, a niektórzy „dziennikarze” rządowej telewizji zdają się wręcz rywalizować w dyscyplinie pt. „jak upaść jeszcze niżej”.
I tu przypomina się taki stary dowcip z brodą o tym, jak podchmielony facet w autobusie skrytykował pewną panią, stwierdzając, że jest ona brzydka. Pani się oburzyła i wytknęła mu, że on za to jest pijany. A facet na to, że może i owszem, ale on wszak wytrzeźwieje, a pani… nic nie pomoże. Borys Szyc wytrzeźwiał blisko 6 lat temu i wypada mu tylko pogratulować, natomiast pracownicy telewizji rządowej są w służalczym władzy amoku już niemal 5 lat i „wytrzeźwieć” nie chcą, bo przecież za to, co robią są sowicie opłacani z naszych kieszeni. Pytanie tylko: jak są w stanie patrzeć w lustro?
Redaktor Monika Kamińska



2 Responses to "Borys Szyc powiedział głośno o chorobie trawiącej telewizję rządową"