
KOLBUSZOWA. – Czy należało budować piękny i duży basen, skoro w gminie nie ma kanalizacji? – pyta były wicestarosta.
Mimo tego, że kolbuszowski basen wybudowano trzy lata temu, to nad Nilem wciąż są tacy, którzy kwestionują sens tej kosztownej budowli. Jednym z nich jest były wicestarosta Waldemar Macheta (51 l.). – Czy należało budować duży basen, kiedy nie ma kanalizacji? – pytał na ostatniej sesji Rady Powiatu. – Dzisiaj niemal po każdej ulewie w piwnicach pojawiają się nieczystości. I to jest dramat – grzmiał Macheta.
Pływalnia kryta „Fregata” wybudowana została w 2010 roku. W skład obiektu wchodzą nie tylko niecki basenowe (sportowa i rekreacyjna), zjeżdżalnie i jacuzzi, ale również sauna, siłownia, gabinet SPA, kawiarnia i galeria widokowa. Wszystko to kosztowało ok. 20 mln zł, co dla lokalnego samorządu wiązało się z wielomilionowym zadłużeniem. Do tego dochodzą niemałe koszty utrzymania pływalni, która z definicji musi być deficytowa.
Siłą rzeczy w gminnej kasie musiało zabraknąć na remont i budowę kanalizacji. Efekt? Coraz częstsze sytuacje, gdy domy w centrum miasta podtapiane są ściekami. – Jest taka książka: „Boso, ale w ostrogach”. I tutaj to się stało – mówił na ostatniej sesji Rady Powiatu były wicestarosta, Waldemar Macheta (51 l.). – Dziś po każdej ulewie w piwnicach domów pojawiają się nieczystości. I to jest dramat. Czy zatem warto było budować tak duży basen?
Innego zdania był radny powiatowy, Grzegorz Romaniuk (50 l.). – Byłem pierwszą osobą, która podpisała się pod petycją dotyczącą konieczności budowy tej pływalni. Miasto pełni funkcje społeczną i ten basen był, jest i będzie nam potrzebny – zaznaczył Romaniuk.
– Niejednokrotnie pytano mnie, czy ten basen powinien być tak duży, czy powinien być mniejszy, czy może zamiast niego powinniśmy budować kanalizację – przyznawał Marek Opaliński (46 l.), przewodniczący Rady Miejskiej. – Obejmując mandat radnego, zastałem jednak już stan faktyczny. Decyzja o budowie basenu już zapadła, projekt był. Czy w tej sytuacji miałem jak Rejtan wystawiać klatę i krzyczeć: ja się nie zgadzam? – pytał Opaliński.
Paweł Galek


