O tym, że palenie tytoniu jest szkodliwe dla zdrowia, wiadomo od dawna i nie trzeba o tym nikogo przekonywać. Jednak dorosły człowiek powinien mieć prawo robić ze swoim zdrowiem i życiem co mu się podoba, więc zakazywanie mu palenia papierosów jest swoistym zamachem na jego wolność.
Z drugiej strony wiadomo też, że wokół palaczy jest też pokaźne grono niepalących, którzy mają prawo nie znosić dymu tytoniowego. Palenie w miejscu publicznym jest więc swoistym zamachem palaczy na wolność niepalących. Tym samym wydaje się, że jak najbardziej zasadny jest zakaz palenia w miejscach publicznych. Ale do licha w publicznych, a nie prywatnych! Posłowi Żalkowi, który chce wprowadzić zakaz palenia w prywatnych mieszkaniach – czyli w moim też – proponuję, żeby kupił sobie gumowy młotek i solidnie walnął się w łeb.
Bo jeśli taki pomysł miałby znaleźć poparcie, może doprowadzić do kolejnych absurdalnych zakazów. Np. nie będzie wolno gotować kapusty ani smażyć ryb. Ani też pędzić bimbru (o pardon, bimbru rzeczywiście nie wolno pędzić, ale nie dlatego, że śmierdzi). A za jakiś czas poseł Żalek stwierdzi, że trzeba zakazać chodzenia w seledynowych, jaskrawo żółtych czy pomarańczowych koszulach, bo rażą one w oczy i są niebezpieczne dla innych.
Reasumując, uważam, że w naszym codziennym życiu jest stanowczo za dużo zakazów, których i tak nie da się wyegzekwować. Brakuje natomiast jednego – zakazu wybierania do Sejmu idiotów.
Krzysztof Pipała



3 Responses to "Brak tylko jednego zakazu"