Brakuje nauczycieli. Ponad 70 procent belfrów z nadgodzinami

W roku szkolnym 2020/2021 tygodniowa liczba zajęć pozalekcyjnych była niższa niż w 2018/2019 w aż połowie badanych szkół lub nie było ich wcale. Fot. Pixabay

Tuż po rozpoczęciu nowego roku szkolnego Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport, który nie napawa optymizmem. Większość szkół dotyka problem braku nauczycieli. Dyrektorzy radzą sobie z nim… przydzielając nadgodziny innym pracownikom.

Belfrowie pytani o to, co najbardziej utrudnia im wywiązywanie się z obowiązków w tradycyjnym modelu nauczania, wskazali przede wszystkim na zróżnicowany poziom wiedzy i umiejętności uczniów oraz zbyt liczne klasy. 77 proc. jest zdania, że ich pracę mogłoby poprawić przede wszystkim zwiększenie prestiżu zawodu nauczyciela. Lepsze wyposażenie sal lekcyjnych w pomoce dydaktyczne wskazało 41 proc. pytanych.

Najtrudniej znaleźć fizyka

NIK po raz pierwszy przyjrzała się bezpośrednio organizacji i czasowi pracy nauczycieli. Kontrola objęła Ministerstwo Edukacji Narodowej, przemianowane 1 stycznia 2021 r. na Ministerstwo Edukacji i Nauki, a także 20 szkół publicznych. Kolejnych 86 kontrolowali, na zlecenie NIK, kuratorzy oświaty. W badaniu kwestionariuszowym przygotowanym przez Izbę wzięło udział ponad 5 tys. dyrektorów szkół, niemal 25,5 tys. nauczycieli przedmiotów ogólnokształcących.
Wyniki? Prawie połowa dyrektorów deklarowała problemy z zatrudnieniem wykwalifikowanych pracowników zarówno w roku szkolnym 2018/2019, jak i 2020/2021. Najtrudniej było pozyskać nauczycieli fizyki (33 proc.) i matematyki (32 proc.), nauczycieli chemii (24 proc.), języka angielskiego (20 proc.) oraz informatyki (18 proc.). „Najczęściej dyrektorzy szkół rozwiązywali ten problem we własnym zakresie, przydzielając innym nauczycielom nadgodziny lub publikując ogłoszenia” – zauważa NIK. Z danych w Systemie Informacji Oświatowej wynika, że nadgodziny przydzielano w badanym okresie ponad 73 proc. pedagogów. 11 proc. pracowało w więcej niż jednej szkole. Co ciekawe, z deklaracji w badaniu kwestionariuszowym NIK wynika, że dotyczyło to 24 proc. W 20 weryfikowanych przez NIK szkołach, wykształcenie kierunkowe i przygotowanie pedagogiczne – z jednym wyjątkiem – mieli wszyscy zatrudnieni nauczyciele. W kontrolowanych przez kuratorów oświaty 86 placówkach braki w tym zakresie stwierdzono u 19 osób. wśród nich byli m.in. nauczyciele języka angielskiego, informatyki, fizyki, przyrody, wychowania fizycznego, edukacji dla bezpieczeństwa, a także pedagodzy i nauczyciele współorganizujący nauczanie ucznia z autyzmem czy słabosłyszącym. Okazało się jednak, że poza jednym przypadkiem, poziom zatrudnienia nauczycieli z uwzględnieniem możliwości przydziału im nadgodzin, był w badanym okresie wystarczający do realizowania zadań statutowych szkół.

Zajęcia dodatkowe gratis

Specyficzny czas pracy nauczycieli od lat budzi kontrowersje. W przypadku zatrudnionych na pełnym etacie nauczycieli przedmiotów ogólnokształcących z 40 godzin tygodniowo tylko 18 to tak zwane pensum, czyli lekcje przy tablicy. Jak podaje Izba, najwięcej czasu z pozostałych 22 godzin, zdecydowana większość nauczycieli przeznacza na przygotowanie do zajęć (82 proc.), a sprawdzanie prac uczniów (68 proc.) i prowadzenie dokumentacji szkolnej (32 proc.).
Zgodnie z Kartą nauczyciela, tzw. nadgodziny można przydzielać tylko w szczególnych przypadkach, podyktowanych wyłącznie koniecznością realizacji programu, nie więcej jednak niż 9 godzin za zgodą nauczyciela. Ale dopuszczalne progi przekroczono w 4 na 20 kontrolowanych szkół. – Jest wiele przedmiotów, które są nauczane w jednej godzinie tygodniowo i brak nauczyciela może spowodować, że dzieci przez dwa, trzy, cztery tygodnie nie będą miały zajęć z danego przedmiotu. Sytuacja jest naprawdę bardzo skomplikowana i obecnie wydaje mi się niemożliwa do rozwiązania. Oczywiście można stosować półśrodki, dyrektorzy na pewno je stosowali, i przydzielać nauczycielom półtora etatu, ale to nie rozwiąże problemu, bo nauczyciel nie może pracować wydajnie przez 27 – 29 godzin dydaktycznych każdego tygodnia
– przekonuje Sławomir Broniarz, prezes ZNP cytowany przez portal bankier.pl.
NIK przyjrzała się także m.in. zajęciom pozalekcyjnym. Ich organizacja i finansowanie zależy od przyjętego przez dyrektora szkoły rozwiązania lub zamożności, czy priorytetów oświatowych danej gminy, powiatu. Ponad połowa belfrów (56 proc.), którzy brali udział w badaniu kwestionariuszowym, deklarowała, że nie dostała wynagrodzenia za prowadzenie kół zainteresowań, a 34 proc. za zajęcia psychologiczno-pedagogiczne.
wk

20 Responses to "Brakuje nauczycieli. Ponad 70 procent belfrów z nadgodzinami"

Leave a Reply

Your email address will not be published.