
KROSNO. – Nieraz dochodziło między mną a Łukaszem do bójek, nieraz połamał mi nos, jednak nigdy tego nie zgłaszałem. Pewnego dnia pobiliśmy się w obecności matki. Łukasz odgrażał się, że i tak mi kiedyś ukręci łeb – mówił Tomasz J.
Przed Sądem Okręgowym w Krośnie toczy się proces Tomasza J. (29 l.) oskarżonego o zabójstwo swojego brata, 31-letniego Łukasza. Do tragedii doszło w maju 2013 roku w Sanoku. Zdaniem prokuratury, Tomasz J. dwukrotnie ugodził nożem starszego brata. Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu. Twierdzi jednak, że nie chciał zabić. – Tylko się broniłem – utrzymuje. Podczas środowej (12.03.) rozprawy sąd przesłuchał kolejnych świadków.
Tomasz J. mieszkał w Sanoku z matką i dwoma braćmi: Łukaszem oraz Marcinem. 7 maja ub. roku po nocy spędzonej z dziewczyną wrócił do domu. – Łukasz oznajmił, że mi łeb upier…li za to, że przyszedłem pijany. Nie odzywałem się, tylko poszedłem do swojego pokoju i położyłem się spać. Po ok. godzinie wstałem, w kuchni Łukasz powiedział do mnie: „Chodź na zewnątrz, to ci ryja obiję”. Odpowiedziałem: „To chodź, spróbuj” i wówczas doszło między nami do szarpaniny – zeznał oskarżony.
„To Łukasz pierwszy się rzucił na mnie”
– W wyniku szamotaniny spadliśmy na podłogę, a Łukasz zadał mi cios pięścią w górną część czoła. Leżeliśmy obok stołu, na którym znajdował się nóż. Nagle poczułem, że Łukasz zranił mnie nożem w czoło. On próbował zadać mi kolejny cios, celował w moją klatkę piersiową, odruchowo zasłoniłem się lewą ręką i ostrze noża rozcięło mi kciuk; chwyciłem je. Gdy Łukasz mi zadał to drugie uderzenie, byłem pewny, że chce mnie zabić, zresztą już od rana mi mówił, że mnie chce zaj…ać”. Nie pamiętam, czy mu ten nóż wypadł, czy też mu go wyrwałem, ani tego, jak zadałem mu te ciosy, przypominam sobie tylko Łukasza leżącego w kałuży krwi – dodał Tomasz J.
Sprawca zamknął się w łazience
– 7 maja ok. godz. 10 otrzymaliśmy zgłoszenie, że na ul. Okulickiego doszło do ugodzenia nożem młodego mężczyzny. Gdy przybyliśmy na miejsce, zauważyliśmy poszkodowanego leżącego w przedpokoju z raną kłutą lewego boku, z którego lała się krew. Ranny mężczyzna jeszcze wtedy żył, miał problemy z oddychaniem, był reanimowany – zeznał w środę w sądzie policjant.
– W mieszkaniu znajdowała się wówczas matka oraz trzej jej synowie. Tomasz, będący sprawcą tego czynu, zamknął się w łazience. Próbowaliśmy z nim rozmawiać, jednak nie reagował. Matka otworzyła drzwi nożyczkami – wyjaśniał świadek. – Tomasz był spokojny, nie reagował agresją na nasz widok, miał zakrwawione ubranie, była od niego wyczuwalna woń alkoholu, miał zadrapania na czole oraz ranę któregoś z palców. Powiedział, że zdaje sobie sprawę z tego, co zrobił i wie, co mu za ten czyn grozi – relacjonował świadek.
Marcin: – Wyrwałem nóż Tomaszowi i odepchnąłem go
– Co mówiła matka Tomasza, Marcina i Łukasza? – pytał sędzia. – Oznajmiła, że zauważyła, że Tomasz po opuszczeniu pokoju rzucił się na Łukasza wychodzącego z łazienki, zadając mu cios w lewy bok – zeznał policjant. – Mówiła także, że bracia od pewnego czasu byli skłóceni i nie rozmawiali ze sobą. Wspominała ponadto o jakiejś dziewczynie, o którą był ponoć ten spór. Wyjaśniała, że Łukasz miał pretensje do Tomasza, że ten nie pracuje, tylko imprezuje – mówił. – Natomiast Marcin stwierdził, że nie widział samego momentu dźgnięcia Łukasza, ponieważ w tym czasie był w łazience. Dopiero, gdy usłyszał przeraźliwy krzyk matki, to wyszedł z łazienki i zobaczył, że Łukasz leży ranny na podłodze, a Tomasz trzyma nóż. Marcin wytrącił bratu narzędzie zbrodni z ręki i odepchnął go. Stwierdził, że pamięta jeszcze jak klęczał nad bratem i próbował go ratować – dodał policjant.
Tomaszowi J. za zabójstwo grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat ośmiu albo 25 lat pozbawienia wolności, albo dożywocie.
Wioletta Zuzak


