Patryk Dobek czasem 1.45,39 zdobył w Tokio brązowy medal igrzysk w biegu na 800 m. Przegrał z dwoma Kenijczykami Emmanuelem Korirem – 1.45,06 i Fergusonem Rotichem – 1.45,23. To pierwszy krążek olimpijski w historii startów Polaków na tym dystansie.
Dobek to odkrycie tego sezonu. Lekkoatletyka to ponad 10 lat treningów. Zacząłem od 400 m, później nadszedł czas na 400 m przez płotki i wciąż szukałem właściwej drogi. Mam nadzieję, że pozostanę już przy 800 m. To mi leży. Przed finałowym biegiem strasznie bolała mnie głowa. Jestem wrażliwy na zmiany pogodowe, ale to mi nie przeszkodziło – mówił Dobek, który w sezonie zimowym zaskoczył wszystkich, nawet siebie samego. Zdobył tytuł halowego mistrza Europy w Toruniu, zostawiając za plecami chociażby nazywanego profesorem tego dystansu
Kszczota. Na każdym kroku Dobek podkreślał, że 800 m nadal się uczy. Bieżnia pokazywała jednak co innego. Z biegu na bieg prezentował się lepiej – także na stadionie. Startował bez żadnych kompleksów, słuchał rad doświadczonego trenera Króla i taktycznie nie popełniał niemal żadnych błędów. Tak było także w igrzyskach – w eliminacjach i półfinale. Biegał jednak ryzykownie – tuż przy „bandzie”. Mógł zostać zamknięty, popchnięty i wtedy o medalu mógł zapomnieć. Finał jednak ułożył się po jego myśli. Pierwsze okrążenie rywale poprowadzili na 53 s. To wolne tempo. Idealne dla szybkiego na końcówce Dobka. On na półmetku dystansu jeszcze był na końcu stawki, później zaczął przechodzić rywali – oczywiście po wewnętrznej. Na ostatnim wirażu stracił jednak rytm, przeciwnicy go zamknęli, musiał szukać sobie miejsca, by wyprzedzić rywali. I znalazł. Nie zdołał jednak już wyprzedzić Korira, a Rotich dopadł go na ostatniej prostej. Nikomu innemu nie dał się jednak już wyprzedzić. – Gdy zacząłem współpracę z trenerem Królem, to z myślą o igrzyskach w Paryżu. Nadarzyła się jednak okazja i trzeba było ją wykorzystać. Z trenerem myśleliśmy o tym, że 75 – 80 procent jest za tym, by bieg był wolny. Prowadzenie dużo kosztuje. Dobrze się przecisnąłem na 400 m i to trzymałem. Wiadomo, że nie jestem jeszcze doświadczony, ale wydaje mi się, że nie popełniłem wielu błędów. Nie można mieć wszystkiego od razu – powiedział nasz medalista. 27-latek przeżywa znakomity rok. Dotąd cieszył się nie tylko z tytułu halowego mistrza Europy, ale i narodzin córki! Teraz ma kolejny powód do świętowania.- Nie każdy może być w finale olimpijskim. Nawet jeśli komuś się nie powiedzie. Sportowcy zawsze dają z siebie wszystko. Warto podążać za marzeniami i osiągać swoje cele – zakończył swoją wypowiedź Dobek. To pierwszy medal olimpijski dla Polski w indywidualnej konkurencji biegowej od 41 lat.
rm



2 Responses to "Brązowy Dobek"