Brzuchem i po rykoszecie (ZDJĘCIA)

Fot. Bogdan Myśliwiec
Fot. Bogdan Myśliwiec

SIARKA TARNOBRZEG – STAL MIELEC. Gospodarze bliżsi zwycięstwa w derbach.

Z dużej chmury mały deszcz – tak można podsumować to, co wydarzyło się podczas derbów Siarki ze Stalą. Po drugim kolejnym remisie przewaga lidera z Mielca nad resztą stawki stopniała.

Trener gości Janusz Białek nie miał po sobotnim spotkaniu zbyt wiele do powiedzenia. Jego drużyna przypomina ostatnio samochód jadący na zaciągniętym hamulcu. Po szczęśliwym remisie z Radomiakiem mielczanie wywieźli punkt z Tarnobrzega. I znowu to oni powinni być z tego rozstrzygnięcia bardziej zadowoleni.

– Spodziewaliśmy się meczu walki i takie te derby były. Choć trzeba przyznać, że obie drużyny dążyły do zwycięstwa. Trzeba szanować ten punkt, bo ciężko na niego zapracowaliśmy – komentował trener Stali. Biało-niebiescy prowadzili po nieco kuriozalnej bramce. Z rzutu wolnego uderzał Krystian Getinger, podkręcił piłkę tak umiejętnie, że ta minęła stojących w murze zawodników Siarki, ale po drodze odbiła się jeszcze od… brzucha Sebastiana Łętochy. Lekko zmieniła tor lotu i zaskoczony Kamil Beszczyński ani drgnął. Gola zaliczyliśmy Getingerowi, choć niektóre źródła zapisały go walczącemu o koronę króla strzelców „Łętiemu”. Napastnik mielczan wrócił na boisko po przykrym incydencie (podczas meczu z Radomiakiem zasłabł i poprosił o zmianę) i jak zwykle wypruwał żyły.

– Po dwóch bolesnych wyjazdowych porażkach chcieliśmy zabezpieczyć własną bramkę i to się udało. Odczuwam jednak niedosyt, bo gola straciliśmy w najmniej spodziewanym momencie – utyskiwał Włodzimierz Gąsior, trener Siarki i legenda Stali Mielec. Rozgoryczeniu nie należy się dziwić. Na początku II połowy gości uratował słupek (strzelał Bartosz Waleńcik), a chwilę później Maciej Domański chybił z wolnego. – Maciek był strasznie naładowany. On nigdy nie wykonuje rzutów wolnych, ale teraz zabrał piłkę Marcinowi Stromeckiemu i sam próbował szczęścia – zaznaczał Gąsior. Niechciany w Stali Domański w końcu dopiął swego. Łatwo poradził sobie z Michałem Bierzałą i strzałem z kilkunastu metrów pokonał Tomasza Liberę. Dopisało mu szczęście, gdyby nie rykoszet bramkarz mielczan złapałby piłkę do „koszyczka”.

Piłkę meczową miał jednak na głowie Dorian Buczek, kolejny były gracz Stali w tarnobrzeskim zespole. Rezerwowy napastnik w ostatniej akcji spudłował z 5 metrów.

– Mimo wszystko czapki z głów przed moimi zawodnikami. Potrafiliśmy się przeciwstawić liderowi, to ma swoją wymowę zwłaszcza w sytuacji, w jakiej się znajdujemy od kilku miesięcy – trener Siarki zwrócił uwagę na niepewną sytuację finansową klubu. Podczas derbów swoje zaniepokojenie polityką miasta wyrazili też sympatycy Siarki, odczytując list do prezydenta Tarnobrzega.

SIARKA Tarnobrzeg 1
STAL Mielec 1
(0-0)
0-1 Getinger (57.)
1-1 Domański (61.)
SIARKA
: Beszczyński – Kościelny, Waleńcik, Stępień, Suchecki – Więcek, Stefanik, Stromecki (75. Korzępa), Domański, Koczon – Martuś (90. Buczek).
STAL:
Libera – Sulewski, Zalepa, Bierzało, Getinger – Prejs (62. Bożek), Żubrowski, Duda, Nowak (83. Ślęzak), Prokić – Łętocha (73. Cholewiak).
Sędziował
: Mirosław Górecki (Katowice). Żółte kartki: Kościelny, Waleńcik – Duda, Żubrowski. Widzów: 700.

tsz

[print_gllr id=163349]

Leave a Reply

Your email address will not be published.