
MIELEC. Kogo oszczędzą, Trzcianę czy Wole Mielecką?
W nieskończoność przeciągają się konsultacje w sprawie wyboru koncepcji mostu na Wisłoce wraz z drogą dojazdową. Starostwo waha się między trasą przez Trzcianę a Wolę Mielecką. W obu przypadkach wytyczenie trasy oznacza burzenie domów. – To są niezwykle trudne konsultacje – przyznaje starosta Andrzej Chrabąszcz. – Ciągle, na przemian przychodzą do mnie mieszkańcy i przedstawiają swoje propozycje – dodaje.
Od momentu, kiedy krakowska pracownia “Klotoida” przygotowała pięć koncepcji przyszłego mostu na Wisłoce wraz z dojazdami, minęło wiele miesięcy. Mimo tego, Zarząd Powiatu wciąż nie wybrał ostatecznego wariantu. Radni są zaniepokojeni. Oficjalne pismo w tej sprawie wystosował klub PiS, podkreślając, że bez koncepcji nie ma szans na zapisanie pieniędzy na opracowanie dokumentacji technicznej w przyszłorocznym budżecie powiatu.
Zarząd Powiatu wybrał trasę przez Trzcianę
– Nie naszą winą jest to, że proces konsultacji tak się przeciąga – tłumaczy starosta Andrzej Chrabąszcz. – Obserwując wszystkie te wszystkie napięcia społeczne w sprawie budowy obwodnicy Mielca, nie chcemy zaniedbać procesu konsultacji z mieszkańcami. Nie możemy pozwolić sobie na to, żeby ktoś w pewnym momencie powiedział, że robimy to w ukryciu i nie wsłuchujemy się w głos ludzi. Wszystko musi być jasne i klarowne.
– To są niezwykle trudne konsultacje, odbywają się ciągle u mnie w gabinecie i na sali obrad – przyznaje starosta. – Przychodzą mieszkańcy na przemian i przedstawiają warianty, podpowiedzi i sugestie, a my staramy się to wszystko analizować. Jeżeli widzimy, że ma to jakiś sens, to próbujemy to wprowadzać w koncepcję, jako kolejny wariant. Będziemy chcieli wybrać ostateczny wariant jeszcze w tym roku, ale nie wszystko od nas zależy.
Chrabąszcz nie kryje, że najbliżej mu do opcji przez Trzcianę. – Ten wariant trasy do mostu został już wybrany przez Zarząd Powiatu i poddany firmie do szczegółowej analizy, takiej konfrontacyjnej, z przebiegiem przez Wolę Mielecką – zdradza. – Firma przygotowuje analizy, na podstawie których radni będą podejmować ostateczną decyzję. A więc nie bez znaczenia jest, aby przygotować to w sposób profesjonalny i bardzo szczegółowy – dodaje.
***
Tu nie chodzi tylko o wytyczenie na mapie trasy. To jest gra o “być, albo nie być” dla domów, których budowa wiązała się z wieloma wyrzeczeniami. A więc, jakiego by wyboru starostwo nie dokonało, zawsze będą pokrzywdzeni. No, ale u władzy jest się nie tylko dla wysokich pensji, ale również po to, aby podejmować takie trudne decyzje.
Paweł Galek



2 Responses to "Budowa dojazdu do mostu oznacza burzenie domów!"