Budujesz i nie płacisz

Ostatni blok za miejskie pieniądze został zbudowany 5 lat temu. Przez ten czas jedna ze spółdzielni wybudowała dwa. Budownictwo w mieście stanęło, bo nie ma wolnych terenów uzbrojonych. Fot. Jerzy Mielniczuk
Ostatni blok za miejskie pieniądze został zbudowany 5 lat temu. Przez ten czas jedna ze spółdzielni wybudowała dwa. Budownictwo w mieście stanęło, bo nie ma wolnych terenów uzbrojonych. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Stalowowolanie budują się tuż za granicami miasta, bo taniej i wygodniej. W ościennych gminach powstały prawdziwe sypialnie Stalowej Woli.

Arcyciekawy pomysł na zatrzymanie ludzi w mieście wprowadza nowa jego władza. Kto się wybuduje w granicach Stalowej Woli, przez dekadę nie będzie płacił podatku od nieruchomości. Ma to nie tylko zatrzymać odpływ stalowowolan do okolicznych wsi, ale też paradoksalnie przynieść dochody magistratowi. Na razie sypialnie Stalowej Woli są poza jej granicami.

Stalowa Wola była długi czas drugim pod względem wielkości miastem na Podkarpaciu. W ostatnich latach zaczęła „chudnąć”. I nie tylko z powodu wyjazdów młodzieży do zagranicznych robót. Mieszkańcy zaczęli się budować „po sąsiedzku”.

Wkrótce pierwsze przetargi na działki
Takie budowanie jest nie tylko tańsze, nawet w porównaniu do kupna mieszkania w bloku, ale i konieczne. W Stalowej Woli ociągano się z uzbrajaniem nowych terenów, budownictwo wielorodzinne stanęło i kto dorobił się minimalnej gotówki, budował i buduje się za granicą miasta. Tym sposobem gminom Pysznica i Zaleszany przybyło mieszkańców. Nie tylko mieszkańców, bo podatków w kasach ościennych gmin też. Co najciekawsze, budując się za rogatkami miasta, ma się lepszy dojazd do jego centrum niż z peryferyjnych dzielnic, bo tylko tam są ostatnie wolne tereny budowlane. Ostatnie wolne działki na Hutniku II czy Podchoiniu budzą teraz wielkie zainteresowanie.

Wszystko za sprawą akcji zatrzymywania odpływu stalowowolan prowadzonej przez magistrat. Kto teraz kupi działkę od miasta i wybuduje na niej dom, przez 10 lat nie będzie płacił podatku od nieruchomości. Dotyczy to też deweloperów. Problem jest tylko w tym, że wolnych działek jest jak na lekarstwo. Zainteresowanie jest jednak na tyle duże, że ostatnie uzbrojone będą sprzedawane w drodze przetargu. Jeżeli nie osiągną niebotycznych sum, każdemu będzie się opłacać. Prezydent Lucjusz Nadbereżny wylicza, że przy wkładzie 100 tys. zł ze strony miasta na wytyczenie kilku działek, do kasy magistratu z ich sprzedaży wpłynie 1 mln. zł. To i tak więcej niż z podatku od nieruchomości w ciągu dekady. A i demografia będzie „na plusie”.

jam

Leave a Reply

Your email address will not be published.