
LIGA MISTRZÓW. Asseco Resovia pokonała mistrza Czarnogóry i z pierwszego miejsca awansował do fazy play-off.
Bez większych problemów Asseco Resovia sięgnęła po zwycięstwo nad mistrzem Czarnogóry. Zespół trenera Andrzeja Kowala w 76 minut uporał się z ekipą Budvy i zakończył fazę grupową Ligi Mistrzów na pierwszym miejscu.
Pierwsze miejsce w grupie C może oznaczać rozstawienia ekipy wicemistrza Polski podczas czwartkowego losowania fazy play-off.
Wtorkowy pojedynek w Budvie nie wywołał większego zainteresowania. Na trybunach Mediteranskiego Sportowego Centrum zasiadła garstka widzów, w tym kilka miejscowych siatkarskich zespołów młodzieżowych oraz grupa kibiców z Rzeszowa. Zabrakło nawet tak ekscentrycznej postaci, jaką jest prezes miejscowego klubu, Milosz Marović. Syn byłego prezydenta Serbii i Czarnogóry, Svetozara Marovića, od kilku lat „trzęsie” w każdej dziedzinie życia całym nadmorskim czarnogórskim kurortem, ale nie jest zbytnio skłonny inwestować dużych nakładów finansowych w sport. W zwyczaju ma zwalniać najlepszych zawodników, głównie zagranicznych, po tym jak zespół kończy przygodę w europejskich pucharach, a rozgrywki ligowe wygrywa jak najmniejszym nakładem sił. Formą wynagrodzenia dla zawodników już po sezonie często są mieszkania, które właściciel klubu daje im na własność w tym urokliwym kurorcie. Tak formę zapłaty otrzymali znany z występów w Rzeszowie Marko Bojić i były środkowy reprezentacji Serbii, Milan Markocić. Do wtorku ważny kontrakt z klubem (Budvę na początku grudnia opuścił znany z występów w Effectorze Kielce, Kubańczyk Armando Danger), miał Novica Bjelica, który do zespołu z Budvy dołączył w listopadzie.
– Ta oferta bardzo mnie ucieszyła i chętnie z niej skorzystałem – mówi serbski środkowy mistrza Czarnogóry. – Ostatnio miałem jednak problemy ze znalezieniem pracodawcy, ponieważ przez rok nikt nie widział mojej gry w europejskim klubie. Dlatego niemal od razu się zdecydowałem na Budvę, gdzie kontrakt obowiązywał mnie do końca rozgrywek grupowych LM, a co będzie teraz ze mną dalej, zobaczymy – mówi Novica Bjelica, którego zespół jedynie w inauguracyjnej partii dał się nieco we znaki resoviakom. Wicemistrzowie Polski prowadzili już 18:15, ale gospodarze zdołali zniwelować straty i wyjść na prowadzenie 20:19, ale w końcówce w głównych rolach wystąpił Nikołaj Penczew.
W kolejnych setach przewaga ekipy z Rzeszowa, w której wyraźnie w ataku oszczędzany była Jochen Schops (zaledwie 12 ataków) nie podlegała już dyskusji, choć w ostatniej partii Czarnogórzanie walczyli niemal do samego końca. Gospodarze nie byli jednak w stanie powstrzymać świetnie dysponowanych skrzydłowych Nikołaja Penczewa (65 proc skuteczności ataku) i Marko Ivovicia (68 proc.).
BUDVANSKA RIVIJERA Budva 0
ASSECP RESOVIA 3
(23:25, 19:25, 22:25)
BUDVA: Radke 3, Cacić 13, Bjelica 6, Majdak 8, Cala 7 Krsmanoviæ 4 oraz Rasović (libero), Babiæ 2, Ivković, Cirković 2
RESOVIA: Drzyzga 2, Penczew 16, Holmes 6, Schops 5, Ivović 16, Nowakowski 7 oraz Ignaczak (libero), Buszek 1, Tichacek.
Sędziowali: K. Voudouris (Grecja) i O. Guillet (Francja). Widzów 400.


