Bujać to nie nas, Panie Ferenc

Krzysztof-KuchtaJedna z lokalnych gazet przeprowadziła rozmowę z prezydentem Rzeszowa Tadeuszem Ferencem. Jak to ujęto: „po kilkunastodniowej nieobecności w ratuszu”. I cóż takiego odpowiada prezydent Rzeszowa na pytanie o krążących po mieście plotkach na temat jego stanu zdrowia? Otóż oznajmia, że w tym czasie przebywał na zaległym urlopie, a na zwolnieniu lekarskim w ostatnich czterech latach przebywał raz.

Nie kwestionujemy formalnej podstawy nieobecności prezydenta w pracy, niemniej, konstrukcja wypowiedzi prezydenta sugeruje, że o żadnej chorobie nie ma mowy, a on jest we wspaniałej kondycji.

Tymczasem to, że prezydent Ferenc był w szpitalu, nie jest jakąś specjalną tajemnicą. Wiemy to od wiarygodnych osób i z wiarygodnych źródeł, choć nie ukrywamy, że nieoficjalnie. Poruszaliśmy ten temat w czasie, gdy prezydenta nie było w ratuszu, bo sprawą interesowali się nasi Czytelnicy. O tym, że prezydent chorował, a jego stan był poważny, donosili nam także miejscy radni. Wiemy to też od miejskich urzędników. Byli również ludzie, którzy Tadeusza Ferenca w szpitalu po prostu osobiście widzieli.

Od władzy obywatele mają prawo oczekiwać różnych rzeczy. Jednak w pierwszym rzędzie oczekują od osób na wysokich stanowiskach przejrzystości i prawdy. Prawda należy się również mieszkańcom Rzeszowa. Skoro prezydent nie chce po męsku przyznać, jak było naprawdę, musi to robić za niego prasa. To oczywiście niekiedy niewdzięczne zadanie, ale taka jest właśnie rola prasy. Informować i być po stronie obywateli, nawet jeśli władza nie będzie z tego zadowolona.

Krzysztof Kuchta, redaktor naczelny

2 Responses to "Bujać to nie nas, Panie Ferenc"

Leave a Reply

Your email address will not be published.