
Zastraszanie i mobbing, doprowadzenie do zapaści pod względem umiejętności personelu (niemal wszystkie operacje były przeprowadzane przez lekarzy kontraktowych z innych ośrodków), brak biegłości operacyjnych i uniemożliwianie nauki innym lekarzom, a co za tym idzie brak praktycznych umiejętności zespołu z zakresu chirurgii zaćmy, jaskry, witrektomii czy zaopatrywania ciężkich urazów, przez co pacjenci byli odsyłani do innych ośrodków, nieprawidłowości w szkoleniu rezydentów (surowy zakaz wstępu na blok operacyjny), niski standard opieki medycznej (na oddziale było tylko 4 lekarzy specjalistów i 20 rezydentów) – to zarzuty kierowane do dr n. med. Anety Lewickiej-Chomont, przez większość lekarzy z kierowanej przez nią kliniki okulistyki.
Swój protest wyrazili w liście, podpisanym przez 14 lekarzy, skierowanym m.in. do władz szpitala, województwa, izby lekarskiej, konsultanta krajowego ds. okulistyki, profesorów z Towarzystwa Okulistów Polskich, ministerstwa zdrowia, NFZ i mediów. Co ich przywiodło do tak dramatycznego wystąpienia? „Powrót dr Lewickiej-Chomont na stanowisko kierownika kliniki, które opuściła pół roku temu”, jak piszą „w atmosferze skandalu”, a w jej spawie nadal toczy się postępowanie przed rzecznikiem odpowiedzialności zawodowej w Izbie Lekarskiej w Krakowie. Uważają więc, że do czasu aż sprawa zostanie wyjaśniona powinna być odsunięta od pełnienia obowiązków. Tymczasem, niespodziewanie dla wszystkich 8 października wróciła i objęła funkcję kierownika, co wzbudziło ich „ostry sprzeciw i najwyższy niepokój”.
Wśród zarzutów jest np. ten, że w trakcie dziesięcioletniego kierowania kliniką dr Lewicka-Chomont wyszkoliła zero lekarzy witreoretinalnych, zero lekarzy chirurgów zaćmy, zero chirurgów jaskrowych, zero specjalistów prowadzących przyszpitalną poradnię jaskrową, zero specjalistów prowadzących poradnię rogówkową. Zarzucają jej ponadto skuteczne uniemożliwianie doszkalania się, bo „wyjazdy na kursy i konferencje były niemile widziane, odbywały się bardzo rzadko i tylko dla wybranych osób”. Lekarze rezydenci mieli też „surowy zakaz wstępu na blok operacyjny i w zasadzie nie było możliwości nabycia praktycznych umiejętności zabiegowych”. „Ze znanych tylko sobie powodów dr Lewicka-Chomont, wprowadziła zakaz pracy lekarzy rezydentów poza oddziałem – pomimo, że przychodnie rejonowe zmagają się z brakiem personelu i długimi kolejkami”. Ze względu na ciężką atmosferę i niski poziom kształcenia z pracy zrezygnowało wielu rezydentów – podają. Jej odejście pół roku temu zostało przyjęte z ogromną ulgą i nadzieja na zmiany na lepsze. Dr Małgorzata Marczak, która objęła funkcję p.o kierownika mocno zaangażowała się w uzdrawianie sytuacji – podkreślają. „Niezwłocznie przystąpiła do wielopłaszczyznowego szkolenia personelu zarówno teoretycznego jak i praktycznego. Zorganizowała dwutygodniowy kurs, operowania zaćmy, a następnie krok po kroku uczyła chirurgii dzięki czemu kilku specjalistów jest już w stanie operować pod jej nadzorem. „Dr Marczak, jest wykwalifikowanym operatorem, który samodzielnie wykonuje większość zabiegów z zakresu okulistyki z wyjątkiem wiktrektomii” – piszą. Co więcej wprowadziła szereg usprawnień w pracy co zlikwidowało kolejkę do leczenia zwyrodnienia plamki żółtej związanego z wiekiem, jak również obrzęku plamki w cukrzycy i innych chorobach.
Sytuacja jest złożona
Pytany o konflikt Marek Wiater p.o. dyrektora KSW nr 1 tłumaczy, że nie miał prawa ani podstaw żeby nie przyjąć dr Lewickiej-Chomont, która wróciła z urlopu zdrowotnego, a która nigdy nie była odwołana ze stanowiska. Zapowiada powołanie wewnętrznej komisji, która zbada zarzuty postawione kierownik kliniki okulistyki. Dodaje jednak, że kierowanu przez nią oddział przynosił zawsze duży przychód dla szpitala. W 2014 roku 14mln zł, w 2017 13 mln 800 tys. zł. W 2019 11 mln zł. Tymczasem w 2020, podczas gdy już nie kierowała oddziałem dochód kliniki to jedynie 2,5 mln zł. A pacjenci szerokim strumieniem uciekali do klinik w Lublinie, Kielcach czy Krakowa. Sprawą zajmie się tez marszałek Władysław Ortyl, który zapowiedział wideokonferencję z rezydentami, którzy podpisali się pod listem. Dlaczego w klinice wstrzymano przyjęcia pacjentów, czy lekarze w proteście odmówili przychodzenia do pracy? Nie, w klinice wykryto cztery pzrypadki koronawirusa wśród personelu. W ogóle mamy trudną sytuację, bo w szpitalu potwierdzono już 73 przypadki wśród personelu medycznego i technicznego. Nie przyjmujemy pacjentów na kilka oddziałów – mówi Marek Wiater.
Co na zarzuty mówi sama dr Lewicka-Chomont? – Nie będę tego na razie komentować. Do rzecznika odpowiedzialności w izbie lekarskiej w Rzeszowie złożyłam wniosek o postepowanie dyscyplinarne w stosunku do osób podpisanych pod listem. Do niego proszę kierować wszelkie pytania – mówi.
– Wniosek wpłynął zostanie przekierowany do naczelnego rzecznika odpowiedzialności zawodowej, który zdecyduje która izba będzie sprawę rozpatrywała – mówi dr. n. med. Włodzimierz Wnęk, pełniący tę funkcję w rzeszowskiej izbie lekarskiej. – Chciałem tylko dodać, że fakty nie wyglądają tak jak piszą rezydenci. Po pierwsze, postępowanie, które obecnie toczy się w sprawie dr Lewickiej-Chomont w Krakowie dotyczy przede wszystkim nie mobbingu (chociaż i o tym jest mowa), ale cofnięcia rekomendacji do pełnienia funkcji konsultanta wojewódzkiego ds. okulistyki – mówi dr Wnęk. – Po drugie dziwi mnie, że rezydenci, czasami na pierwszym roku specjalizacji wzięli się za ocenianie lekarza z tytułem doktorskim, konsultanta wojewódzkiego ds. okulistyki zarzucając mu brak wiedzy operacyjnej. Na jakiej podstawie? Zresztą jest wielu kierowników klinik, którzy nie operują wszystkiego bo mają od tego specjalistów. Rolą kierownika jest takie zorganizowanie pracy oddziału by zapewnić operatorów i bezpieczeństwo pacjentom i z tego co wiem nie było z tym wcześniej problemów.
Anna Moraniec


