
PRZEMYŚL. Kuratora nie przekonały argumenty prezydenta Chomy.
Jacek Wojtas (51 l.), Podkarpacki Kurator Oświaty, negatywnie zaopiniował projekty przemyskiego magistratu, by niektóre szkoły podstawowe, gimnazja i przedszkola połączyć w zespoły. Oznacza to, że pomysł ten upada, bo pozytywna opinia kuratora jest obligatoryjna dla jego realizacji. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej prezydent zapowiedział, że skoro nie przeszedł „delikatny” sposób na oszczędności w oświacie, będzie trzeba wypracować inny, być może bardziej radykalny.
Projekt prezydencki zakładał połączenie w zespoły SP nr 14 z Gimnazjum nr 1 i Przedszkola nr 14, oraz odpowiednio: SP nr 1, Gimnazjum nr 2 i Przedszkola nr 13, SP nr 5, Gimnazjum nr 3 i Przedszkola nr 20, a także SP nr 4, Gimnazjum nr 5 i Przedszkola nr 7. Miało to przynieść oszczędności w administracji placówkami, a także zapewnić dzieciom ciągłość edukacji w jednym miejscu. Kuratora Jacka Wojtasa to nie przekonało, uznał, że na dyrekcjach zespołów spoczywałoby zbyt wiele obowiązków, a kontynuacja edukacji dzieci z potencjalnych zespołów nie jest już teraz duża. Informację tę oficjalnie ogłoszono na zwołanej w piątek (8 marca) konferencji prasowej.
Co roku mniej o 500 uczniów
Jej uczestnikiem chciał być szefujący Radzie Rodziców w SP nr 14 Tomasz Hawryś, ale nie został wpuszczony, choć na konferencji prezydent Robert Choma (49 l.) podkreślał, że bardzo chce rozmawiać z rodzicami przemyskich uczniów i przedszkolaków. W temacie łączenia szkół i przedszkoli według projektów zaopiniowanych negatywnie przez kuratora już nie będzie miał o czym, bo można byłoby je zrealizować tylko po pozytywnej opinii kuratora. R. Choma nie ukrywał jednak, że to nie koniec i z przemyską oświatą coś trzeba będzie zrobić. „Coś” to oczywiście poszukiwanie oszczędności, bo dzieci, a tym samym subwencji jest coraz mniej. – Co roku mamy mniej o około 500 uczniów, czyli o jedną sporą szkołę – przypomniał prezydent Przemyśla.
Wyliczenia „wyciekły” z magistratu
Włodarz miasta stwierdził, że nie przygotowało ono żadnego „planu B” na wypadek negatywnej opinii kuratora. Tymczasem nam udało się dotrzeć do magistrackich dokumentów z dokładnymi wyliczeniami, kiedy i jakie oszczędności przyniosłyby konsolidacje placówek w zespoły, a także stopniowe i całkowite zlikwidowanie niektórych placówek. Według przedstawionych wyliczeń na niepodpisanym dokumencie, największe oszczędności przynieść miało właśnie odrzucone przez kuratora łączenie w zespoły. Tyle że etaty administracyjne miały być zmniejszone o 64, a nauczycielskie o 141. To miało dawać na ten rok oszczędności o ponad 1 mln 137,5 tys. złotych, a na przyszły prawie 12 mln złotych. Stopniowa likwidacja SP 1 i Gimnazjum nr 2 przyniosłaby zmniejszenie o niecałe 2,5 etatu w administracji oraz 11 nauczycielskich, co dałoby oszczędność na ten rok na poziomie 74 tys. złotych, a w przyszłym ponad 10 razy tyle. Całkowita likwidacja tych szkół oraz przedszkoli nr 7 i nr 12, to o prawie 37 mniej etatów nauczycieli i 30 administracyjnych. Miałoby to w tym roku przynieść stratę ponad 375 tys. złotych, ale w przyszłym skutkować oszczędnościami na poziomie ponad 3 mln 270 tys. złotych.
Rodzice i opozycja nie złożą broni
Wygląda na to, że jakiś „plan B” jednak był na wypadek negatywnej opinii kuratora. Czy zostanie wdrożony? Rodzice przemyskich uczniów i przedszkolaków zebrali już ponad 5 tys. podpisów przeciw konsolidacji. Kurator niby ich wyręczył swą opinią, ale nie zamierzają „odpuszczać”, podobnie jak popierająca ich opozycja. Gdyby zatem przyszło do likwidacji szkół i przedszkoli należy spodziewać się zdecydowanego oporu.
Monika Kamińska


