
Chociaż wiadomo, że nie wypada mówić tego tak otwarcie, wszyscy wiemy, że nasz – miłościwie nam panujący rząd – za Niemcami nie przepada. No niby jesteśmy razem w tej UE i w NATO też, ale wiadomo, że Zjednoczona Prawica nie może Niemca lubić ani mu ufać – ile by do wspólnego budżetu UE nie dawał i ile Polska by z niego nie dostawała! Dlatego, jak Niemcowi, a szczególnie tej Angeli Merkel coś nie wyjdzie, to nasz rząd zaciera ręce i śmieje się w kulak – a dobrze tak im, oj dobrze.
Angeli Merkel rzadko coś nie wychodzi, ale teraz nie wyszedł pomysł na lockdown w Niemczech na Wielkanoc. Miała pomysł, by go wprowadza, ale opór niemieckiego społeczeństwa i fala hejtu na panią kanclerz były tak ogromne, że ta z pomysłu się wycofała i przeprosiła (!!!) za ten pomysł. U nas byłoby to nie do pomyślenia, żeby nasz – miłościwie nam panujący – rząd za cokolwiek miał Polaków przepraszać. Nasz rząd jest przecież idealny, a ideały nie popełniają żadnych błędów, to i przepraszać za nic nikogo nie muszą!
Dlatego nie doczekaliśmy się przeprosin za nagrody dla rządzących z czasów premierowania Beaty Szydło, bo nagrody się po prostu należały. Za loty eskmarszałka Sejmu wraz z rodziną i znajomymi rządowymi samolotami na nasze pieniądze też nie usłyszeliśmy żadnego „przepraszamy”, za afery z maseczkami i respiratorami też nie i najpewniej za tę ostatnią związaną z prezesem PKN Orlen i jego interesami i majątkiem też nikt z rządzących nas nie przeprosi.
Podobnie taktyka „nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało” zastosowana została, gdy w zeszłym roku rząd bez podstawy prawnej chciał zafundować nam rękoma pana wicepremiera Jacka Sasina – zwanego mistrzem organizacji- korespondencyjne wybory na prezydenta RP w czasie szalejącej pandemii. Wybory te ostatecznie się nie odbyły, ale ówczesny minister cyfryzacji, Marek Zagórski z PiS urzędujący ledwie kilka dni, wydał Poczcie Polskiej na potrzeby tych wyborów dane osobowe Polaków, a wicepremier Sasin zlecił wydrukowanie kart wyborczych na podstawie w sumie nie wiadomo czego. Ta ostatnia operacja kosztowała podatników – bagatela – 70 milionów złotych.
No i co? Kto bogatemu i idealnemu rządowi zabroni? Ano nikt, ale złośliwy Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie rozpatrując skargę równie złośliwego Rzecznika Praw Obywatelskich, Adama Bodnara, uznał, że minister cyfryzacji nie miał prawa udostępniać wrażliwych danych Polaków Poczcie Polskiej na potrzeby wyborów – widmo. Wiadomo, że idealny nasz rząd chce sądy zmienić, na takie co będą wydawać dobre – dla polityków Zjednoczonej Prawicy – wyroki, ale niektórzy sędziowie nie doceniają tego i chcą pozostawać niezawiśli. No i potem mamy takie właśnie niezręczne sytuacje…
Wyrok WSA jaskrawo pokazał, że zeszłoroczne majowe wybory, co to ich nie było, ale i tak kosztowały 70 „baniek” były po prostu nielegalne. Jeśli do tego dołożymy koszty afer związanych z maseczkami, które „pożarł” samolot Antonow i respiratorami od handlarza bronią, co to miały być, a ich nie ma, dwa miliardy złotych na telewizję rządową i cały szereg innych, to widzimy, że rządy Zjednoczonej Prawicy już nas bardzo drogo kosztują. A końca wydatków na nie nie widać, za to widać, że rządzący nie radzą sobie z pandemią…
Oczywiście rozumiemy, że rządzący chcą zarobić, a poza tym chcą też dać zarobić swoim członkom i sympatykom, jak np. pan Daniel Obajtek, a wszystko kosztuje i w dodatku wszystko też drożeje. Ale może rządzący zgodziliby się na to, żeby zorganizować „narodową zrzutkę” na ich wydatki i uroczyście im przekazać pieniądze od nas? W zamian Polacy chcieliby, by – że tak zacytujemy jedno z haseł ze Strajku Kobiet w Przemyślu – władza raczyła sobie już pójść. Bo na to, że w myśl innego popularnego hasła „PiS – Przeproście i Spadajcie” rządzący przeproszą i raczą sobie pójść – nie bójmy się tego słowa – od koryta, liczyć raczej nie można.
Redaktor Monika Kamińska



29 Responses to "By władza raczyła sobie już pójść"