
– Potok Płowiecki dziesiątki lat temu cieszył się czystością wody, w której pływały pstrągi, dziś jest kanałem przyjmującym spływy z ulic i poboczy dróg, dachów budynków
i trawników, które niosą ze sobą wiele zanieczyszczeń – mówi Ryszard Rygliszyn i apeluje do władz miasta o zajęcie się sprawą zanieczyszczonego
cieku.
Temat zanieczyszczenia Potoku Płowieckiego wraca jak bumerang. Ciek jest zamulony, miejscami w jego sąsiedztwie można trafić na sterty śmieci, opakowania po fast foodach, niedopałki czy potłuczone butelki. Jak informuje Ryszard Rygliszyn, prezes bieszczadzkiego okręgu Ligi Ochrony Przyrody, do LOP-u od lat docierają sygnały od mieszkańców miasta o śmieciach, podejrzanych cieczach czy smrodzie, który bije od potoku.
Ostatnia taka interwencja miała miejsce w poniedziałek. Przy ulicy Podgórze woda w potoku przybrała mleczną i mętną barwę. Jak informuje Ryszard Rygliszyn, podejrzana ciecz wydobywała się z kanału służącego do odprowadzania wody deszczowej. Na miejsce wezwani zostali strażacy. Jak poinformowała Anna Kozłowska, rzeczniczka Państwowej Straży Pożarnej w Sanoku, okazało się, że przepływ nie jest drożny, przez co do potoku płynęły nieczystości. Usterkę usunęli pracownicy pogotowia wodno-kanalizacyjnego.
LOP apeluje do władz miasta
Po poniedziałkowej interwencji prezes LOP wysłał pismo do burmistrza Sanoka, w którym zaapelował o podjęcie pilnych działań ukierunkowanych na poprawę czystości Potoku Płowieckiego. – Stan jakości wody w Potoku Płowieckim jest bardzo zły. Wymaga podjęcia kompleksowych działań ukierunkowanych na uporządkowanie gospodarowania wodami opadowymi i roztopowymi i natychmiastowego wyeliminowania ścieków bytowych – dodaje prezes LOP.
Sprawą chce też zainteresować odpowiednie służby. – Przerażające jest to, że w dalszym ciągu odnotowujemy sygnały o zanieczyszczeniach ściekami bytowymi i fetorze unoszącym się nad potokiem. Należy dodać, że cztery kilometry dalej od ulicy Podgórze, gdzie doszło do wypływu ścieku, w miejscowości Trepcza, znajduje się ujęcie wody pitnej dla mieszkańców Sanoka – zaznacza Ryszard Rygliszyn.
W miejscu, gdzie w poniedziałek doszło do zanieczyszczenia potoku interweniowała także sanocka policja, ale jak poinformowała nas rzeczniczka, sanocka komenda nie prowadzi w tej sprawie żadnych działań.
Martyna Sokołowska


