
Decyzją Prokuratury Okręgowej w Krośnie areszt, w którym pracownica Starostwa Powiatowego w Sanoku, Grażyna R.-Ch., spędziła ostatnie kilka miesięcy, został zamieniony na policyjny dozór, poręczenie majątkowe i zakaz opuszczania kraju.
Grażyna R.-Ch. przez wiele lat pracowała w Starostwie Powiatowym w Sanoku. przed aresztowaniem pełniła funkcję naczelniczki Wydziału Komunikacji Starostwa Powiatowego w Sanoku. W październiku ubiegłego roku urzędniczka została zatrzymana. Policjanci z Wydziału do Walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej w Rzeszowie ustalili, że wykorzystując swoje stanowisko i związane z tym uprawnienia, korzystała z bazy danych starostwa i przekazywała je spokrewnionym osobom (m.in. swojej córce) prowadzącym działalność ubezpieczeniową. Jak ustalili śledczy, wiedza ta była później wykorzystywana do składania propozycji zawierania umów ubezpieczenia komunikacyjnego, w tym obowiązkowego ubezpieczenia pojazdów, a osoby zaangażowane w przestępczy proceder czerpały z tego tytułu korzyści majątkowe.
W sprawie zatrzymanych zostało sześć osób w wieku od 27 do 56 lat, w większości to osoby blisko ze sobą spokrewnione. Trzy z nich: Grażyna R. – Ch, Alicja R. i Piotr Ch., trafiły do aresztu, w którym spędziły kilka miesięcy. Areszt na wniosek prokuratury był kilkakrotnie przedłużany.
Jak poinformowała nas Beata Piotrowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krośnie, w ostatnim czasie prokuratura zdecydowała o zwolnieniu tych osób z aresztu zastosowaniu wobec nich wolnościowych środków zapobiegawczych w postaci dozoru policyjnego, poręczenia majątkowego oraz zakazu opuszczania kraju. – Prokurator uznał, że na tym etapie śledztwa będą to wystarczające środki zapobiegawcze – powiedziała nam Beata Piotrowicz.
Pół tysiąca świadków
Grażyna R.-Ch. usłyszała zarzut przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków jako funkcjonariusz publiczny poprzez wykorzystanie dostępu do baz danych i ujawnienie informacji osobom nieuprawnionym w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Podobnie jak pozostali zatrzymani, bo, jak informuje prokuratura, działali, wiedząc o okolicznościach osobistych podejrzanej jako funkcjonariusza publicznego. Zatrzymanym grozi do 10 lat pozbawienia wolności.
Śledztwo obejmuje okres od października 2018 do kwietnia 2019 roku. Do tej pory ustalono już ponad pół tysiąca świadków. Śledczy zabezpieczyli nośniki danych w miejscu pracy i w miejscu zamieszkania podejrzanych, bada je biegły informatyk. – Ze względu na dużą liczbę świadków, których trzeba przesłuchać, śledztwo potrwa co najmniej do końca roku – powiedziała prokurator Piotrowicz. Analizowana jest zebrana w toku śledztwa dokumentacja, badaniem nośników danych zajmą się biegli.
O tym, że w Wydziale Komunikacji Starostwa Powiatowego w Sanoku ma dochodzić do nieprawidłowości, mówiło się od dawna. Już w 2014 r. ówczesny starosta Sebastian Niżnik po skardze jednego z mieszkańców przeniósł urzędniczkę najpierw do innego wydziału, a później na inne stanowisko, wycofując wcześniejsze uprawnienia. Mimo tego jego następca, Roman Konieczny z PiS, przywrócił ją na poprzednie stanowisko.
Co wykazała kontrola?
Po tym, jak sprawa nieprawidłowości wyszła na jaw, starosta sanocki Stanisław Chęć zlecił w Wydziale Komunikacji i Transportu kontrolę. Jej zakresem objęte było „przestrzeganie realizacji procedur w zakresie działania komórki organizacyjnej, wg standardów kontroli zarządczej dla sektora finansów publicznych”. Okres objęty kontrolą to lata 2018 i 2019. Kontrolę przeprowadził pracownik starostwa, nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości i uchybień.
Urzędniczka na podstawie artykułu 66. par. 1. kodeksu pracy, który mówi o „wygaśnięciu umowy w razie tymczasowego aresztowania pracownika” została zwolniona z pracy. Par. 2. tego artykułu mówi o tym, że w przypadku umorzenia postępowania lub uniewinnienia, pracodawca jest obowiązany tego pracownika ponownie zatrudnić.
Martyna Sokołowska



One Response to "Była urzędniczka z zarzutami opuściła areszt"