
RZESZÓW, PODKARPACIE. Zdaniem Mirosława Karapyty, wybory do sejmiku województwa zakończą się „dużym zwycięstwem PiS”.
– Zaufanie wyborców mam cały czas – mówi w rozmowie z Super Nowościami były marszałek Mirosław Karapyta, ale nie będzie jednak ubiegał się w najbliższych wyborach samorządowych o żadne stanowisko. W ostatnich tygodniach spekulowano, że może kandydować do sejmiku województwa z listy SLD w okręgu przemysko-lubaczowskim, ale dziś wiadomo już, że z trójki ostatnich marszałków naszego województwa: Zygmunt Cholewiński, Mirosław Karapyta, Władysław Ortyl, do sejmiku będzie kandydował tylko ten ostatni.
Jak nietrudno się domyślić, największą przeszkodą do kandydowania dla Karapyty jest toczące się przeciwko niemu śledztwo w Prokuraturze Apelacyjnej w Lublinie. Były marszałek usłyszał w nim aż 13 zarzutów, głównie natury korupcyjnej. – Ale nie tylko to zadecydowało o mojej decyzji. Są jeszcze inne, osobiste kwestie – przyznaje Karapyta.
Po ubiegłorocznej aferze, wskutek której koalicja PO-PSL-SLD straciła władzę w samorządzie województwa na rzecz koalicji PiS-Prawica RP, Karapyta na dobre rozstał się z „ludowcami”. Początkowo, już jako zwykły radny, w ogóle nie pojawiał się na sesjach sejmiku, później siedział sam w środkowym rogu sali, a na kilku ostatnich sesjach zasiadał pomiędzy radnymi SLD.
Przewodniczący klubu tej partii, Bronisław Tofil, nie chce rozmawiać na temat Karapyty: – Nie będzie kandydował z list SLD i nie mam nic więcej do powiedzenia.
Były marszałek zapowiada, że będzie obserwował podkarpacką politykę, a na pytanie, kto wygra tegoroczne wybory do sejmiku województwa, odpowiada: – Myślę, że zakończą się dużym zwycięstwem PiS-u. Wydaje mi się, że wynik koalicji PO-PSL-SLD z 2010 roku (18 na 33 mandaty – red.) jest nie do powtórzenia.
Arkadiusz Rogowski



8 Responses to "Były marszałek nie będzie kandydował"