
PODKARPACIE. Prokuratura wytacza przeciwko Mirosławowi K. coraz cięższe działa. Ten utrzymuje, że jest niewinny. Są kolejni podejrzani.
Takich sensacji w śledztwie CBA i Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie nikt się nie spodziewał. W ostatni wtorek śledczy przedstawili byłemu marszałkowi województwa podkarpackiego Mirosławowi K. (ex-PSL) trzy nowe zarzuty: gwałtu, powoływania się na wpływy i oszustwa, zaś szóstym już podejrzanym w całym postępowaniu jest Jerzy W. – działacz PSL, dyrektor gabinetu politycznego Mirosława K. w latach 2007-2010, gdy ten był wojewodą, a obecnie szef Wojewódzkiego Inspektoratu Jakości Handlowej. Obydwaj przekonują, że są niewinni, ale prokuratura twierdzi, że ma dowody.
– Pierwszy zarzut, o który prokuratura poszerzyła Mirosławowi K. dotychczasowe, dotyczy doprowadzenia do poddania się „innej czynności seksualnej” pracownicy, co kodeks karny opisuje jako gwałt – tłumaczy prokurator Grzegorz Janicki, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie. Te zdarzenia miały mieć miejsce od roku 1999 do listopada 2001, kiedy K. jeszcze nie pełnił funkcji marszałka (w myśl prawa gwałt przedawnia się po 15 latach).
Drugi zarzut – płatnej protekcji – miał mieć miejsce w latach 2010 – 2012. – Mirosław K., powołując się na wpływy instytucji państwowej, miał podejmować się pośrednictwa w załatwianiu określonych spraw za pieniądze – mówi prokurator Janicki. Trzeci zarzut dotyczy oszustwa, którego K. miał dopuścić się w latach 2009 – 2011. Prokuratura zarzuca mu niezapłacenie osobom, które wykonywały na jego rzecz określone prace budowlane.
„Cios w rodzinę”
Co były marszałek sądzi o tych zarzutach? – To jest olbrzymi, potężny cios wymierzony w moją rodzinę – komentuje nowe zarzuty Mirosław K. – Nie przyznaję się do tego i tak jak już kiedyś mówiłem, pewnie będę się teraz dowiadywał o nowych rzeczach, który nie zrobiłem, może nawet z czasów liceum – dodaje. K. nie chce już, by używano jego pełnego nazwiska, bo, jak tłumaczy, chce chronić swoją rodzinę.
– Jedno moje dziecko musiało wyjechać do Kanady, a drugie nie może znaleźć pracy na Podkarpaciu. Takie są skutki, bo gdzie przychodzi to słyszy: „aha, to zaraz się pojawią panowie i zapytają, kto ci załatwił tę pracę?”. Ale odbiło się także na dalszej rodzinie. Córka mojego kuzyna zrezygnowała ze studiów na Politechnice, bo była szkalowana – mówił K. w wywiadzie dla Super Nowości w październiku br.
Byłemu marszałkowi nie zmieniono zastosowanych środków zapobiegawczych w postaci dozoru policyjnego i zakazu opuszczania kraju połączonego z zatrzymaniem paszportu. – Gdyby było jakieś utrudnianie śledztwa, byłyby odpowiednie decyzje – mówi nam prokurator Janicki.
Kontrola kontrolowana?
Nowym podejrzanym w opisywanym śledztwie jest działacz PSL, Jerzy Wiśniewski – dyrektor gabinetu politycznego Mirosława K. w latach 2007-2010, gdy ten był wojewodą, a obecnie szef Wojewódzkiego Inspektoratu Jakości Handlowej.
– Przekroczył on uprawnienia, informując 30 kwietnia 2012 roku Mirosława K. o planowanej kontroli w jednym z zakładów tłuszczowych – tłumaczy rzecznik PA w Lublinie. K. miał, zdaniem śledczych, podać tę informację dalej, co wpłynęło na wynik kontroli. – Jestem zszokowany. Zostałem wkręcony w jakieś manipulacje. Będziemy się bronić w sądzie – komentuje prokuratorski zarzut Wiśniewski, który obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim.
– Ja nie pamiętam rozmów sprzed półtora roku, pan by pamiętał? Nie czuję się przestępcą, zawsze wszystko dobrze robiłem, więc proszę mi nie zakładać paska na oczy czy skracać nazwiska. Wierzę, że sąd wszystko wyjaśni – dodaje. Wiśniewski, by uniknąć aresztu, musi wpłacić 40 tys. poręczenia majątkowego. – Szukam pieniążków – mówi.
Przedsiębiorca posiadał broń?
Oprócz Mirosława K. i Jerzego Wiśniewskiego, nowe zarzuty usłyszał też jeden z trzech podejrzanych przedsiębiorców – Stanisław T. Poza podejmowaniem się pośrednictwa w załatwianiu spraw i wręczeniem korzyści majątkowej byłem marszałkowi, śledczy zarzucili mu ostatnio również nielegalne posiadanie amunicji. – Znaleziono w jego mieszkaniu 4 sztuki nabojów, a ponieważ prawo polskie wymaga na to zezwolenia, to nie możemy udawać, że nic nie znaleźliśmy – tłumaczy prokurator Janicki.
Co z dowodami?
Poza trzema wymienionymi już podejrzanymi, zarzuty usłyszały jeszcze trzy inne osoby: przedsiębiorcy: Zbigniew S. i Eugeniusz Z oraz były zastępca komendanta miejskiego policji w Jarosławiu, Robert M. W lipcu br. Prokuratura Apelacyjna przedłużyła śledztwo do stycznia 2014 roku, ale z uwagi na obszerność zgromadzonego materiału dowodowego, będzie prawdopodobnie musiała je przedłużyć po raz kolejny. – Decyzja będzie w połowie stycznia – mówi prokurator Janicki. Na nasze pytanie, czy prokuratura posiada mocne dowody, o których mówiła już kilka miesięcy temu, odpowiada: – Albo są dowody, albo ich nie ma. My uważamy, że je mamy.
Arkadiusz Rogowski



10 Responses to "Były marszałek Podkarpacia usłyszał nowe zarzuty"