W niedzielę Podkarpacie odwiedził eksprezydent Gruzji Micheil Saakaszwili. Trudno zasadniczo powiedzieć, co było celem jego wizyty, bo na dobrą sprawę tego nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że taż wizyta była dość uciążliwa dla podróżnych wybierających się na Ukrainę tym samym pociągiem, co była gruzińska głowa państwa, a także dla tych, którzy do naszych sąsiadów chcieli dostać się przez przejście graniczne w Medyce. Powód? Na Ukrainie pan M. Saakaszwili miał być persona non grata. No zdarza się i może i przykro, ale co nas to obchodzi?
Choć o M. Saakaszwilim było czasem głośnawo za czasów jego prezydentury w Gruzji, a potem działalności na Ukrainie, to nie czarujmy się, większej liczbie Polaków nazwisko dawnego prezydenta Gruzji kojarzy się nie tak z nim, jak z Grigorijem z „Czterech pancernych i psa”. Bo takież owa postać nosiła. Można się złościć albo nie, ale generalnie polityka gruzińska nie jest konikiem wielu Polaków, a z uwagi na znikome jej znaczenie dla Polski nie jest też przedmiotem zainteresowania naszych rodaków.
No, ale skoro chce nas odwiedzić były prezydent Gruzji, to czemu nie? No niby przeciwwskazań nie było, ale warto było zainteresować się na przykład tym, że za tymże rozesłano gruziński list gończy, a na Ukrainie jest on persona non grata. Kto miałby się zainteresować? Ano zwyczajnie – nasze państwo. Goszczenie kogoś, za kim rozesłano list gończy jest, delikatnie mówiąc, dość ryzykowne jeśli chodzi o tzw. dyplomację. Ale niech by już było, może ot tak sobie człowiek przybył w gości…
Wkrótce jednak okazuje się, że z Polski eksprezydent Gruzji wybiera się na Ukrainę, której to obywatelstwo stracił, kiedy prezydent tejże, P. Poroszenko, otrzymał dokumenty o gruzińskich poczynaniach Saakaszwilego. No i Ukraińcy wpuścić Gruzina, który przez chwilę był ich rodakiem, nie chcieli. W związku z tym podróżni pociągu, którym jechać miał z Przemyśla na Ukrainę musieli się przesiadać do autokarów, co pewnie mocno ich „ucieszyło”, szczególnie tych z większymi bagażami. Potem, gdy eksprezydent Gruzji zdecydował się przekroczyć granicę przez przejście w Medyce, inni podróżni musieli się pogodzić z faktem, że sobie poczekają, bo ukraińska strona w związku z zamiarami pana Saakaszwilego wstrzymała odprawy w Szeginiach.
Naturalnie rodzi się proste pytanie: co nas to obchodzi, że pana Saakaszwilego na Ukrainie nie chcą i dlaczego mamy wstrzymywać w związku z tym nasze pociągi oraz znosić inne niedogodności? Ach, prawda to głowa państwa gruzińskiego. Owszem, ale chyba ktoś zapomniał o tym, że była! W dodatku mająca dość poważne przewinienia na koncie, więc na jakieś szczególne traktowanie chyba u nas ktoś ścigany listem gończym liczyć nie powinien …
Szczególnie nie powinien kosztem czasu i wygody innych podróżujących, a już bardzo szczególnie za nasze, czyli polskich podatników pieniądze. Bo obstawy policji, jak i przestoje na granicy wbrew temu, co się niektórym zdaje – kosztują i ten koszt ponosimy my wszyscy.
Redaktor Monika Kamińska



7 Responses to "Były prezydent Gruzji ponad wszystkich?"