



Ponad setka osób zgromadziła się na sanockim rynku, aby oddać hołd zmarłej 30-letniej
Izabeli z Pszczyny, która w 22. tygodniu ciąży zmarła w szpitalu w Pszczynie, dobę po
obumarciu płodu. – Ciężko pojąć to, co się wydarzyło. To mogła być każda z nas. Nie
można w tej sprawie milczeć, dlatego dziś mówimy „Ani jednej więcej” – mówili
uczestnicy protestu.
„Ani jednej więcej” – pod takim hasłem w blisko 80 miastach w Polsce odbyły się
manifestacje zorganizowanych po śmierci 30-letniej kobiety z Pszczyny. Na Podkarpaciu
protestowano m.in. w Dębicy, Rzeszowie, Tarnobrzegu, Krośnie i Sanoku.
W Sanoku uczestnicy zebrali się w sobotę na rynku pod biurem poselski posła Solidarnej
Polski, Piotra Uruskiego, który był jednym z sygnatariuszy wniosku do Trybunału
Konstytucyjnego o zbadanie czy przesłanka dopuszczająca aborcję w przypadku
nieuleczalnych lub śmiertelnych wad płodu jest zgodna z Konstytucją. TK stwierdził jej
niezgodność i zakazał usuwania ciąży w przypadku wad letalnych płodu. Uczestnicy
ogólnych protestów winą za śmierć 30-letniej Izabeli z Pszczyny obarczają nowe prawo
aborcyjne. Kobieta trafiła do szpitala w 22 tygodniu ciąży po odejściu wód płodowych.
Lekarze nie dokonali aborcji, czekali, aż płód obumrze. Wdało się zakażenie, 30-latka zmarła
w wyniku wstrząsu septycznego.
– Ciężko pojąć to, co się wydarzyło – mówili uczestnicy protestu. – Nie potrafię sobie nawet
wyobrazić piekła, przez jakie w ostatnich godzinach życia przechodziła pani Izabela, i
cierpienia, jakiego teraz doświadczają jej bliscy. To nigdy nie powinno się wydarzyć –
powiedziała nam jedna z uczestniczek protestu w Sanoku, która chciała pozostać anonimowa.
W proteście udział wzięła także Ewa Kosior-Szwan. – Nie wyobrażam sobie, aby nas tutaj
dzisiaj nie było – powiedziała. Na protest przyprowadziła kilkuletnią córeczkę. – Jestem tutaj
przede wszystkim dla niej. Od kiedy dowiedziałam się o tragedii, jaka spotkała panią Izę nie
mogę przestać o tym myśleć. Ona też miała dziecko i przez bezduszne prawo już nigdy tego
dziecka nie przytuli – mówiła.
W protestach przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego w Polsce pani Ewa uczestniczy od
początku. – Nie można milczeć. To nasz cichy protest i nie bez powodu jesteśmy pod biurem
poselskim posła Piotra Uruskiego, chcemy mu pokazać, że nie zgadzamy się na to, co zrobił,
że się zhańbił. Nie można w sprawie śmierci pani Izabeli milczeć, nie można nie robić nic,
trzeba tu być – zakończyła.
Pod biurem poselskim uczestnicy zapalili znicze. Zostawili też plakaty z treścią skierowaną
bezpośrednio do posła Uruskiego: „Nigdy panu tego nie zapomnimy pośle Uruski! Kobiety,
matki, żony, córki”.
Martyna Sokołowska



4 Responses to "Cała Polska krzyczy „Ani jednej więcej”"