
KOSZYKÓWKA. I LIGA. Rozmowa z JANUSZEM WALCISZEWSKIM, prezesem Miasta Szkła Krosno
Janusz Walciszewski w ostatnich dniach jest jednym z najszczęśliwszych ludzi w Krośnie. To właśnie kierowany przez niego klub, w minionym tygodniu zapewnił sobie prawo gry w Tauron Basket Lidze. – Na ten sukces pracowało wielu ludzi, nie tylko ja. Andrzej Florek, Antoni Dębiec, trenerzy, zawodnicy, kibice, sponsorzy. Całe Krosno, wszyscy jesteśmy bardzo szczęśliwi z tego, co udało nam się zrobić – mówi JANUSZ WALCISZEWSKI, prezes Miasta Szkła Krosno.
– Nie miał Pan chwili zwątpienia, zwłaszcza po pierwszych finałowych meczach w Krośnie i Warszawie?
– Play-offy są zawsze ciężkie i gra się w nich nieco inaczej. Cały sezon pokazał, że byliśmy najlepszą drużyną w I lidze, wygraliśmy zdecydowanie rundę zasadniczą. Były co prawda ciężkie momenty w meczach z Legią, ale na pewno nie było chwili zwątpienia. Trafiliśmy na zespół, który chyba jeszcze bardziej, niż my chciał awansować do TBL. Pokazali sportowy charakter, złość i wyszła z tego fantastyczna rzecz, jak u Hitchcock – 5 meczów, z nieba do piekła, z piekła do nieba i happy-endem dla nas na zakończenie: wspaniała krośnieńska publiczność, nadkomplet na trybunach, wygrany, decydujący mecz. Inaczej i lepiej nie można by sobie tego wymarzyć.
– Po pierwszym meczu w Warszawie, Miasto Szkła stało pod ścianą. Trzeba było mobilizować i przekonywać zawodników, że jeszcze nie wszystko stracone?
– Nie rozmawiałem z nimi. Zresztą nigdy nie wchodziłem do szatni, tak też było i tym razem. Pozwoliłem sobie natomiast 20 minut przed niedzielnym meczem powiedzieć zawodnikom dwa słowa i nie dotyczyły one finansów, jak potem co niektórzy pytali o to w sms-ach. Powiedziałem im, że są najlepszą drużyną w tej lidze, pokazywali to przez cały rok i teraz też to muszą pokazać. Wyszli na parkiet, odczekali najgorszy moment, gdy Legia się na nas rzuciła i od II kwarty powoli, powoli zaczęliśmy dyktować swoje warunki i pokazaliśmy genialny basket.
– Przed decydującym mecze w Krośnie mógł Pan spać po nocach?
– Pracowaliśmy na ten sukces latami, żeby zaistnieć w takim meczu i przede wszystkim go wygrać. Nawet jeśliby byłby on najpiękniejszy, a zakończył się naszą porażką, to poszedłby gdzieś w zapomnienia. A tak przejdzie do historii z wielu względów: największa publika, największy sukces w historii koszykówki i gier zespołowych w Krośnie, wygrana z Legią Warszawa, co też dodaje smaczku, bo to przecież Legia, co by nie mówić uznana marka.
– Był czas na świętowanie sukces, teraz zapewne czas na ciężką pracę, bo gra w Tauron Basket Lidze to spore wyzwanie dla klubu…
– Już pracujemy nad kwestiami prawnymi oraz organizacyjnymi i powoli przygotowujemy nową ofertę dla naszych sponsorów, tych dotychczasowych i tych, których chcemy pozyskać. Budujemy biznesplan na kolejny sezon i wiemy, że będzie ciężko. Na pewno nie będzie to bowiem taki spektakularny sezon, jak ten ale wiemy, że musimy wygrać kilka meczów i się tej ligi nauczyć, a przede wszystkim rzetelnie się do niej przygotować do tego wyzwania. Nie ma jeszcze określonych wymogów budżetowych, natomiast musi on wynikać z tego, co chce się robić. Jeśli nie chcemy być chłopcem do bicia, to musimy tak poukładać skład, żeby mieć co najmniej trzech obcokrajowców plus trzon z tego sezonu oraz zawodnicy z doświadczeniem w TBL. To wszystko determinuje kwoty, które musimy zgromadzić, żeby zagrać w Ekstraklasie.
– Zatem gra Miasta Szkła Krosno w TBL jest już przesądzona?
– Pewna będzie wówczas, gdy dostaniemy licencję. Już wcześniej planowaliśmy remont hali, który się właśnie rozpoczyna. Będzie ona spełniała wszystkie europejskie wymogi. My równolegle przygotowujemy się na grę w TBL od strony prawnej. W określonych terminach na pewno złożymy wnioski licencyjne do PLK i nie wyobrażam sobie innego scenariusza, jak tylko przyznanie nam przez ligę licencji.
– Kto z obecnych zawodników Miasta Szkła dostanie szansę pokazania się na parkietach Ekstraklasy?
– Tym zajmuje się trener i to jego trzeba o te sprawy pytać. Jestem za tym, aby większości zawodników, którzy wywalczyli awans, dać szansę gry w TBL. To jest jednak też biznes. Oni mają swoich agentów, swoje przemyślenia, wymagania i od poniedziałku zaczęliśmy rozmowy. Najpierw z zawodnikami, którzy grali w Krośnie w sezonie 2015/2016 i na tej bazie będzie budowana pierwsza część nowego zespołu. Potem, w zależności od wyników rozmów, będziemy się zastawiać nad kolejnymi zawodnikami. Na pewno w tym gronie będą obcokrajowcy, bowiem w TBL bez nich nie da się grać.
– Mówi Pan że sprawami personalnymi będzie się zajmował Michał Baran. Mam przez to rozumieć, że pozostaje on na stanowisku trenera?
– Ja zakładam, że nie wolno nikogo karać za wielki sukces. Michał osiągnął wielki sukces, klub osiągnął wielki sukces i jeżeli będzie chciał pracować na warunkach, które wspólnie uzgodnimy, to na pewno będzie pierwszym trenerem. Michał jest naszym wychowankiem, prowadzimy jego karierę trenerską szczebel po szczeblu i myślę, że dojrzał do tego, by poprowadzić drużynę w Ekstraklasie.
– Czego zatem można życzyć krośnieńskiej koszykówce na najbliższe tygodnie?
– Przede wszystkim spokoju, abyśmy właśnie w spokoju mogli przeprowadzić wszystkie zmiany organizacyjne i przygotować się budżetowo do kolejnego sezonu. No i najważniejsze – uzyskać licencją na grę w Tauron Basket Lidze.
Rozmawiał Marcin Jeżowski


