– Całe Krosno jest szczęśliwe!

- Inaczej i lepiej nie można by sobie tego wymarzyć - tak o finałowej rywalizacji Miasta Szkła i Legii mówi Janusz Walciszewski, prezes klubu z Krosna. Fot. Marcin Jeżowski
– Inaczej i lepiej nie można by sobie tego wymarzyć – tak o finałowej rywalizacji Miasta Szkła i Legii mówi Janusz Walciszewski, prezes klubu z Krosna. Fot. Marcin Jeżowski

KOSZYKÓWKA. I LIGA. Rozmowa z JANUSZEM WALCISZEWSKIM, prezesem Miasta Szkła Krosno

Janusz Walciszewski w ostatnich dniach jest jednym z najszczęśliwszych ludzi w Krośnie. To właśnie kierowany przez niego klub, w minionym tygodniu zapewnił sobie prawo gry w Tauron Basket Lidze. – Na ten sukces pracowało wielu ludzi, nie tylko ja. Andrzej Florek, Antoni Dębiec, trenerzy, zawodnicy, kibice, sponsorzy. Całe Krosno, wszyscy jesteśmy bardzo szczęśliwi z tego, co udało nam się zrobić – mówi JANUSZ WALCISZEWSKI, prezes Miasta Szkła Krosno.

– Nie miał Pan chwili zwątpienia, zwłaszcza po pierwszych finałowych meczach w Krośnie i Warszawie?

– Play-offy są zawsze ciężkie i gra się w nich nieco inaczej. Cały sezon pokazał, że byliśmy najlepszą drużyną w I lidze, wygraliśmy zdecydowanie rundę zasadniczą. Były co prawda ciężkie momenty w meczach z Legią, ale na pewno nie było chwili zwątpienia. Trafiliśmy na zespół, który chyba jeszcze bardziej, niż my chciał awansować do TBL. Pokazali sportowy charakter, złość i wyszła z tego fantastyczna rzecz, jak u Hitchcock – 5 meczów, z nieba do piekła, z piekła do nieba i happy-endem dla nas na zakończenie: wspaniała krośnieńska publiczność, nadkomplet na trybunach, wygrany, decydujący mecz. Inaczej i lepiej nie można by sobie tego wymarzyć.

Po pierwszym meczu w Warszawie, Miasto Szkła stało pod ścianą. Trzeba było mobilizować i przekonywać zawodników, że jeszcze nie wszystko stracone?

– Nie rozmawiałem z nimi. Zresztą nigdy nie wchodziłem do szatni, tak też było i tym razem. Pozwoliłem sobie natomiast 20 minut przed niedzielnym meczem powiedzieć zawodnikom dwa słowa i nie dotyczyły one finansów, jak potem co niektórzy pytali o to w sms-ach. Powiedziałem im, że są najlepszą drużyną w tej lidze, pokazywali to przez cały rok i teraz też to muszą pokazać. Wyszli na parkiet, odczekali najgorszy moment, gdy Legia się na nas rzuciła i od II kwarty powoli, powoli zaczęliśmy dyktować swoje warunki i pokazaliśmy genialny basket.

– Przed decydującym mecze w Krośnie mógł Pan spać po nocach?

– Pracowaliśmy na ten sukces latami, żeby zaistnieć w takim meczu i przede wszystkim go wygrać. Nawet jeśliby byłby on najpiękniejszy, a zakończył się naszą porażką, to poszedłby gdzieś w zapomnienia. A tak przejdzie do historii z wielu względów: największa publika, największy sukces w historii koszykówki i gier zespołowych w Krośnie, wygrana z Legią Warszawa, co też dodaje smaczku, bo to przecież Legia, co by nie mówić uznana marka.

– Był czas na świętowanie sukces, teraz zapewne czas na ciężką pracę, bo gra w Tauron Basket Lidze to spore wyzwanie dla klubu…

– Już pracujemy nad kwestiami prawnymi oraz organizacyjnymi i powoli przygotowujemy nową ofertę dla naszych sponsorów, tych dotychczasowych i tych, których chcemy pozyskać. Budujemy biznesplan na kolejny sezon i wiemy, że będzie ciężko. Na pewno nie będzie to bowiem taki spektakularny sezon, jak ten ale wiemy, że musimy wygrać kilka meczów i się tej ligi nauczyć, a przede wszystkim rzetelnie się do niej przygotować do tego wyzwania. Nie ma jeszcze określonych wymogów budżetowych, natomiast musi on wynikać z tego, co chce się robić. Jeśli nie chcemy być chłopcem do bicia, to musimy tak poukładać skład, żeby mieć co najmniej trzech obcokrajowców plus trzon z tego sezonu oraz zawodnicy z doświadczeniem w TBL. To wszystko determinuje kwoty, które musimy zgromadzić, żeby zagrać w Ekstraklasie.

– Zatem gra Miasta Szkła Krosno w TBL jest już przesądzona?

Pewna będzie wówczas, gdy dostaniemy licencję. Już wcześniej planowaliśmy remont hali, który się właśnie rozpoczyna. Będzie ona spełniała wszystkie europejskie wymogi. My równolegle przygotowujemy się na grę w TBL od strony prawnej. W określonych terminach na pewno złożymy wnioski licencyjne do PLK i nie wyobrażam sobie innego scenariusza, jak tylko przyznanie nam przez ligę licencji.

– Kto z obecnych zawodników Miasta Szkła dostanie szansę pokazania się na parkietach Ekstraklasy?

– Tym zajmuje się trener i to jego trzeba o te sprawy pytać. Jestem za tym, aby większości zawodników, którzy wywalczyli awans, dać szansę gry w TBL. To jest jednak też biznes. Oni mają swoich agentów, swoje przemyślenia, wymagania i od poniedziałku zaczęliśmy rozmowy. Najpierw z zawodnikami, którzy grali w Krośnie w sezonie 2015/2016 i na tej bazie będzie budowana pierwsza część nowego zespołu. Potem, w zależności od wyników rozmów, będziemy się zastawiać nad kolejnymi zawodnikami. Na pewno w tym gronie będą obcokrajowcy, bowiem w TBL bez nich nie da się grać.

– Mówi Pan że sprawami personalnymi będzie się zajmował Michał Baran. Mam przez to rozumieć, że pozostaje on na stanowisku trenera?

– Ja zakładam, że nie wolno nikogo karać za wielki sukces. Michał osiągnął wielki sukces, klub osiągnął wielki sukces i jeżeli będzie chciał pracować na warunkach, które wspólnie uzgodnimy, to na pewno będzie pierwszym trenerem. Michał jest naszym wychowankiem, prowadzimy jego karierę trenerską szczebel po szczeblu i myślę, że dojrzał do tego, by poprowadzić drużynę w Ekstraklasie.

– Czego zatem można życzyć krośnieńskiej koszykówce na najbliższe tygodnie?

– Przede wszystkim spokoju, abyśmy właśnie w spokoju mogli przeprowadzić wszystkie zmiany organizacyjne i przygotować się budżetowo do kolejnego sezonu. No i najważniejsze – uzyskać licencją na grę w Tauron Basket Lidze.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

Leave a Reply

Your email address will not be published.