Cały ambaras z budynkiem KUL-u

Budowany był przeszło ćwierć wieku temu, bo Stalowa Wola potrzebowała humanistów. Teraz gmach opustoszał i tak na prawdę nie ma dla niego alternatywy. Albo miasto go przejmie, albo zasłużone mury zaczną kruszeć. Fot. Jerzy Mielniczuk
Budowany był przeszło ćwierć wieku temu, bo Stalowa Wola potrzebowała humanistów. Teraz gmach opustoszał i tak na prawdę nie ma dla niego alternatywy. Albo miasto go przejmie, albo zasłużone mury zaczną kruszeć. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Ten budynek był wznoszony przy kościele, bo nie było innych terenów. Po ćwierćwieczu opustoszał, ale radni obawiają się jego przejęcia.

Większość radnych spuściła głowy, gdy prezydent Lucjusz Nadbereżny ogłosił, że miasto przejmie na swój garnuszek budynek KUL przy bazylice konkatedralnej. Tylko jeden powiedział otwarcie, że to „czyste działanie kosztotwórcze”. Na pewno parafia konkatedrana tych kosztów nie udźwignie.

Gmach przy ul. Popiełuszki był budowany, gdy filia Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w Stalowej Woli raczkowała. Powstawał na terenie przykościelnym, bo na innym pozwolenia na budowę by nie było. Z końcem ub. roku akademickiego opustoszał.

Tu zaczynało się uniwersyteckie życie
KUL ma w Stalowej Woli kilka okazałych i nowych gmachów. Z pierwszych lat działalności zostały mu pomieszczenia biblioteki i właśnie budynek połączony murami z plebanią konkatedry. Zasoby biblioteczne zostały przeniesione już do nowej Biblioteki Międzyuczelnianej, a z początkiem wakacji gmach dydaktyczny stał się pustostanem. Jego utrzymanie to miesięczny wydatek kilkudziesięciu tys. zł. Ma m.in. nowoczesną salę wykładową z aparaturą multimedialną. Idealne miejsce na konferencje, ale problem w tym, że takich miejsc jest jeszcze kilka w mieście. Prezydent proponuje więc, by na dwóch piętrach i parterze zmieściło się Centrum Aktywizacji Organizacji Pozarządowych.

To zupełnie nowy twór, który łączyłby kuźnię aktywizacji zawodowej studentów z ogólnomiejską świetlicą o bliżej jeszcze nie sprecyzowanym przeznaczeniu. W byłych salach zajęć uniwersyteckich, znalazłyby się pomieszczenia dla licznych w mieście organizacji pozarządowych. Zgody na przejęcie budynku przez miasto radni jeszcze nie dali. Prezydent kusi ich tym, że miasto nie będzie musiało płacić żadnych kosztów dzierżawy. Radni boją się jednak kosztów utrzymania i co tu dużo mówić, posądzenia, że z kasy miejskiej wspierają Kościół.

jam

One Response to "Cały ambaras z budynkiem KUL-u"

Leave a Reply

Your email address will not be published.