
PODKARPACIE. Franczyza coraz częściej postrzegana jest jako sposób na przetrwanie małych sklepów osiedlowych.
Z badań wynika, że aż 90 proc. Polaków robi zakupy w sklepach osiedlowych, a 40 proc. odwiedza je codziennie. Decyduje o tym przede wszystkim ich bliskość, funkcjonalność i miły klimat, zaś oferta i ceny są na dalszym planie. Z roku na rok ich liczba jednak maleje, bowiem w starciu z super- i hipermarketami mali najczęściej przegrywają. Wczoraj na spotkaniu z ponad 50 właścicielami małych sklepów Francois Vincent – dyrektor ds. franczyzy Carrefour – przekonywał, że wcale tak nie musi być.
– Sklepy osiedlowe muszą wykorzystać swoje atuty i poprawić organizację – przekonywał Vincent. Według niego podstawowym błędem jest logika hurtu, która sprawia, że na półkach jest tani towar, ale taki, którego klient nie potrzebuje. To w zrozumieniu potrzeb konsumentów widzi klucz do sukcesu.
Jako jedno z możliwych rozwiązań wymienił współpracę z firmą Carrefour na zasadzie franczyzy. – Polega to na tym, że dzielimy swoim szyldem, asortymentem, a przede wszystkim wieloletnim doświadczeniem – tłumaczy Vincent. Nie ma opłaty wejściowej, zaś zysk Carrefoura uzależniony jest od obrotów sklepu (0,8 proc.). Ponadto franczyzobiorca może liczyć na 22-tygoniowy kredyt kupiecki na zakup artykułów.
Zdaniem Vincent już w najbliższych latach będzie widać konsolidację mniejszych sklepów. Już teraz na Podkarpaciu w oparciu o franczyzę Carrefoura działa 17 sklepów.
Arkadiusz Rogowski


