CBA grzebie w uczelnianych dokumentach KUL-u

Nowy gmach Inżynierii Środowiska KUL został umiejętnie wkomponowany w otoczenie ogródka jordanowskiego. Jest ładny, ale cóż z tego, skoro ciągle zamknięty. Fot. Jerzy Mielniczuk
Nowy gmach Inżynierii Środowiska KUL został umiejętnie wkomponowany w otoczenie ogródka jordanowskiego. Jest ładny, ale cóż z tego, skoro ciągle zamknięty. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Ktoś podmienił dokumenty budowy i najpierw UE zagroziła odebraniem milionów złotych, a teraz antykorupcyjni sprawdzają, czy nie było to celowe oszustwo.

Centralne Biuro Antykorupcyjne wzięło na celownik nowy gmach Inżynierii Środowiska Wydziału Zamiejscowego KUL w Stalowej Woli. Trochę dziwne, że dopiero teraz, bo efektowna budowla stoi już ponad rok, ale studenci zajęcia mają w innych budynkach. Teraz do IŚ wprowadzili się budowlańcy, którzy przerabiają wnętrze do pierwotnego przeznaczenia.

Gmach, który zajął część miejskiego ogródka jordanowskiego, buduje KUL przy pomocy miasta, ale głównie za unijne pieniądze. Są to duże pieniądze, bo budynek został wyceniony na 21 mln zł. Od przeszło roku zajęcia w nim powinni mieć studenci. Nie mają, bo ktoś próbował przechytrzyć darczyńców z UE i pod dachem zamiast laboratoriów, zbudował hotel dla kadry.

Najważniejsze skończyć przebudowę
Pokoje hotelowe powstały co prawda tylko w części budynku, ale zupełnie nie powinno ich tam być. Unia dawała pieniądze na laboratoria. Nie wiadomo, jakim cudem doszło do podmiany planów. Sprawa wylazła dopiero przy odbiorze budynku. Urzędnicy odpowiedzialni za dotacje zagrozili odebraniem kilkunastu milionów. Uczelnia nie miała wyjścia, jak tylko dołożyć jeszcze 2 mln zł i przebudować wnętrze. Dla targanego kłopotami finansowymi KUL nie było łatwo zgromadzić taką kwotę, ale się udało i przebudowa trwa. Pomocną dłoń znów wyciągnęło miasto, dając m.in. pieniądze na plany przebudowy. Teraz w te i wcześniejsze plany zaglądać będą funkcjonariusze CBA. Władze lubelskiej uczelni i miasta niechętnie komentują zainteresowania CBA jednym z efektowniejszych budynków w Stalowej Woli. – Stało się źle i CBA ma prawo, a nawet obowiązek to wyjaśnić. Najważniejsze jednak jest to, żeby jak najszybciej oddać budynek do użytku studentów – mówi prezydent Andrzej Szlęzak.

Budynek Inżynierii Środowiska nie jest jedynym inwestycyjnym problemem miasta i KUL. W pobliżu budowany jest jeszcze większy gmach Inżynierii Materiałowej. Pechem tej inwestycji są wykonawcy. Pierwszy uciekł z placu budowy, drugi nawet na plac nie wszedł i dokończenia dzieła podjęła się teraz wyłoniona w trzecim przetargu Skanska. Budynek ma być oddany wiosną i od dotrzymania tego terminu uzależniona jest unijna dotacja – też kilkanaście milionów. Optymistyczne w tym jest to, że w przyszłym roku KUL będzie miała dwa nowe gmachy.

Jerzy Mielniczuk

3 Responses to "CBA grzebie w uczelnianych dokumentach KUL-u"

Leave a Reply

Your email address will not be published.