CBA szuka złota u posła, a znajduje u księdza

Dowodami na korupcję w tzw. aferze podkarpackiej mają być sztabki złota. To one, zdaniem GW, miały stanowić łapówkę za załatwianie spraw w urzędach państwowych. Fot. Wit Hadło
Dowodami na korupcję w tzw. aferze podkarpackiej mają być sztabki złota. To one, zdaniem GW, miały stanowić łapówkę za załatwianie spraw w urzędach państwowych. Fot. Wit Hadło

W tzw. aferze podkarpackiej zarzuty usłyszało, jak na razie, dwóch biznesmenów z Leżajska.

Marian D. i Paweł K. – prezes i wiceprezes firmy paliwowej z Leżajska mieli płacić złotem za załatwienie około 20 spraw w urzędach państwowych – napisała w czwartek „Gazeta Wyborcza”. Dowodów na to w postaci sztabek złota CBA szukało m.in. w gabinecie i domu pochodzącego z Leżajska wiceministra infrastruktury Zbigniewa Rynasiewicza (PO), tymczasem znalazło jedną, ale u kogoś innego, mianowicie… „wysokiego duchownego”. W czwartek próbowaliśmy ustalić, czy rzekomo zamieszany w sprawę duchowny podchodzi z Podkarpacia. Ani prokuratura, ani CBA nie komentują sprawy, zasłaniając się tajemnicą śledztwa. Kilkakrotnie dzwoniliśmy do kurii przemyskiej, do późnych godzin wieczornych telefon milczał. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, funkcjonariusze CBA przeszukali też biura innych wpływowych na Podkarpaciu osób i jak twierdzi nasz informator, sprawa ma charakter rozwojowy i w ciągu kilku najbliższych dni będą kolejne przeszukania u osób, których nazwiska pojawiają się w śledztwie.

Tzw. afera podkarpacka zaczęła się 2 lipca br., kiedy to CBA zatrzymało w Warszawie wspomnianych już leżajskich biznesmenów. W warszawskiej Prokuraturze Apelacyjnej usłyszeli oni zarzuty wręczanie łapówek za załatwianie spraw w urzędach państwowych i powoływanie się na wpływy u urzędników. Najprawdopodobniej chodzi o Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju, w którym stanowisko wiceministra pełni Zbigniew Rynasiewicz – szef podkarpackiej Platformy Obywatelskiej, były starosta leżajski. Wobec jednego z biznesmenów sąd zastosował poręczenie finansowe w wysokości 0,5 mln zł.

Dzień później – w czwartek 3 lipca – CBA zjawiło się u Rynasiewicza. Przeszukano nie tylko gabinet wiceministra, ale również jego dom w Grodzisku Dolnym pod Leżajskiem. Co ciekawe – sam zainteresowany w żaden sposób nie odniósł się jeszcze do tej sprawy, unikając kontaktu z dziennikarzami. Jego asystent, Krzysztof Kolanko, zapewnia jednak, że wiceminister „pracuje normalnie”. W dniu przeszukania u Rynasiewicza, CBA weszło też do 15 innych miejsc w całej Polsce.

Podkarpacki układ?
Tydzień później – 10 lipca – CBA przeprowadziło kolejną akcję. Na Podkarpaciu funkcjonariusze tej służby przeszukali biuro poselski i dom szefa klubu parlamentarnego PSL Jana Burego, biuro szefa PSL w pow. dębickim Bogusława Płodzienia i gabinet szefowej Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie Anny Habało. Ta ostatnia została przez Prokuraturę Generalną zawieszona. 10 lipca funkcjonariusze CBA zjawili się również u prokuratora w stanie spoczynku Zbigniewa Niezgody oraz byłego szefa rzeszowskiej delegatury Urzędu Ochrony Państwa.

Jaki związek z „aferą podkarpacką” mają te osoby? Zdaniem GW, śledczy szukali u nich „dowodów na korupcję i wspomnianych sztabek złota”. Czy znaleziono coś ciekawego? Jak informuje nas Zbigniew Jaskólski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, osoby te nie mają żadnego statusu w prowadzonej przez nią sprawie. – Przeszukanie czy przesłuchanie o niczym nie świadczy, bo jeszcze może być ktoś w tej sprawie pokrzywdzony. Rolę procesową mają tylko dwie osoby, czyli przedsiębiorcy, którzy mają status podejrzanych – tłumaczy Jaskólski.

Mimo to, ogólnopolskie media szybko ukuły określenie „podkarpacki układ”, a zdaniem tygodnika „Do Rzeczy”, CBA podejrzewa, że politycy PSL wiedzieli o planowanych przeszukaniach. Według Cezarego Gmyza i Wojciecha Wybranowskiego, „śledczy podejrzewają, że poseł Jan Bury może być jednym z najważniejszych ogniw układu korupcyjnego trzęsącego Podkarpaciem”.

Poseł Bury nie ukrywa, że zna leżajskich biznesmenów. – Wiem, co to są za biznesmeni – mówił przed kamerami w Sejmie. – Znam jednego z nich, który jest właścicielem dużej firmy od około 30 lat, więc jest osobą dość znaną na Podkarpaciu. W ostatnich 2-3 latach nie miałem z nimi kontaktu, ale wcześniej czasem, na różnych spotkaniach okolicznościowych tak, bo jest to firma znana, miała duże obroty i na rynku podkarpackim bardzo dobrze się w tamtym czasie plasowała – dodał.

Prawda jest na taśmach?
Co ciekawe, CBA przyszło do posła Burego na dzień przed głosowaniem w sprawie odwołania szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza. A to właśnie MSW podlega formalnie CBA. Zdaniem wielu obserwatorów życia publicznego, przeszukania te miały na celu przestraszyć PSL. Ostatecznie „ludowcy” nie poparli wniosku Prawa i Sprawiedliwości i Sienkiewicz został na stanowisku. Jeśli zatem rzeczywiście Sienkiewiczowi udało się zmiękczyć PSL, to można zadać pytanie – czego przestraszyli się „ludowcy”? Wcześniejszych wyborów?

Zdaniem posłów Prawa i Sprawiedliwości, zarówno wiceminister Rynasiewicz, jak i poseł Bury, powinni zostać pozbawieni do czasu wyjaśnienia sprawy wszystkich funkcji publicznych i politycznych. – To konieczne do pełnego i obiektywnego ustalenia faktów oraz umożliwienia odpowiednim służbom skutecznych działań wyjaśniających – uważa poseł Kazimierz Moskal. – W sprawie „układu podkarpackiego” mamy do czynienia nie tylko ze stykiem biznesu i polityki, ale także organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, dlatego brak podjęcia tych działań będzie jednoznacznym przyzwoleniem na istnienie podwójnych standardów demokratycznych w stosunku do dwóch przewodniczących wojewódzkich struktur partii PO oraz PSL – dodaje.

Zarówno nadzorująca śledztwo PA w Warszawie, jak i CBA, twierdzą, że sprawa „afery podkarpackiej” jest rozwojowa, ale nie informują o jego szczegółach, tłumacząc to dobrem śledztwa. Według nieoficjalnych doniesień, warszawska apelacja posiada dowody w postaci nagrań z podsłuchów oraz tzw. taśm „Wprost”. Być może chodzi o nagranie ze spotkania wicepremier infrastruktury i rozwoju Elżbiety Bieńkowskiej z szefem Biura Pawłem Wojtunikiem z 5 czerwca br. w restauracji „Sowa&Przyjaciele”.

***
W związku z tzw. aferą podkarpacką zwracamy się do naszych Czytelników: może Państwo mają ciekawe informacje o patologicznych powiązaniach, sitwach i układach w Rzeszowie i na Podkarpaciu? Podzielcie się nimi z dziennikarzami Super Nowości! Zapewniamy Wam anonimowość. Założyliśmy w tym celu specjalny adres mailowy. Piszcie do nas na: patologie@supernowosci24.pl

Arkadiusz Rogowski

21 Responses to "CBA szuka złota u posła, a znajduje u księdza"

Leave a Reply

Your email address will not be published.