
Od kiedy poseł Konfederacji Grzegorz Braun powiedział w Sejmie do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego „Będziesz wisiał”, tymi słowami Brauna i konsekwencjami, jakie wobec niego wyciągnęło Prezydium Sejmu, żyją media społecznościowe. Roi się od komentarzy polityków, dziennikarzy, ale i zwyczajnych obywateli. Oczywiście – jak to w takich sytuacjach – zdania są podzielone. Jedni są oburzeni, inni bronią Brauna, a jeszcze inni są oburzeni i słowami posła Konfederacji, i tym, że gdy nagannie zachowa się polityk PiS, to nie ma tak zdecydowanej reakcji, jak wobec G. Brauna. Bo – tak naprawdę – to nie Grzegorz Braun rozpoczął w polskim Sejmie, czy też – szerzej – na polskiej scenie politycznej, chocholi taniec bezczelności i arogancji. Poseł Braun – nie kryjemy tego – słynie z wypowiedzi, które ładnie i dyplomatycznie nazywa się „kontrowersyjnymi”, albo „nieroztropnymi”, a mniej dyplomatyczni ludzie, głównie internauci, zwykli nazywać je „głupawymi”, albo też „durnymi”. Ogólnie czasem słuchając pana posła z Konfederacji niejeden zastanawia się, czy u niego wszystko jest w porządku i czy naprawdę tak myśli, jak mówi, czy tylko „pracuje” na poparcie swego niszowego, ale – przyznać to trzeba -żelaznego elektoratu. Tym razem pan poseł Braun „obiecał” ministrowi Niedzielskiemu, że ten „będzie wisiał”. Według entuzjastów retoryki pana posła, Braun nie powiedział nic takiego, ba powiedział to, o czym inni – skrycie, bo skrycie – ale myślą! No, bo przecież spora część opozycji nie ukrywa, że gdy PiS i „przystawka” w postaci Solidarnej Polski stracą władzę, ta zamierza postawić dawnych rządzących przed sądami i trybunałami i oczekuje, że te organy ich ukarzą! I to jest fakt – tej kary oczekiwałaby też spora część społeczeństwa. Tylko że – na litość boską – nasz porządek prawny nie przewiduje kary śmierci ani przez powieszenie, ani wykonanej w inny sposób! Gdyby pan poseł Braun, podsumowując działania ministra Niedzielskiego w zakresie walki z pandemią powiedział: „Stanie pan przed sądem i mam nadzieję, że zostanie pan przykładnie ukarany” – to powiedziałby co myśli, ale nikt nie miałby prawa oskarżać go o groźby karalne wobec Niedzielskiego. Ale powiedział co innego – coś takiego, co nie mieści się w głowie, że pada z ust posła i nie licuje z powagą sali sejmowej w cywilizowanym kraju. I nie pomoże tu tłumaczenie dyrektora biura poselskiego Jacka Ćwięki, który teraz podkreśla, że poseł liczy, iż kara śmierci zostanie jednak przywrócona itd. Nie zostanie, bo jesteśmy w UE, a w UE nie orzeka się, ani nie wykonuje kary śmierci – koniec, kropka.
No tak – rzekłby ktoś – Braun źle zrobił, poniosło go, karę dostał. A inni politycy regularnie zachowują się chamsko i arogancko i nic im nikt za to nie robi, a kara ich omija. Bo to są politycy ekipy rządzącej. Z bezczelnego zachowania na sali sejmowej i poza nią, a także chamskich wpisów w mediach społecznościowych słyną choćby: Jarosław Kaczyński, Marek Suski, Mateusz Morawiecki, czy obecni sędziowie Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz. Mało jednak tego – z aroganckich zachowań znana jest też marszałek Sejmu z PiS, Elżbieta Witek oraz niekoronowany, ale też niewątpliwy „król” lekceważenia i chamstwa wicemarszałek Sejmu z tego ugrupowania, Ryszard Terlecki. To on nazywa posłów opozycji pajacami, udaje, że nie wie, iż w Sejmie są różne koła poselskie, czemu wyraz daje zapowiadaniem wystąpień posłów tych kół „zabawnie”, zawieszając głos przy ich nazwach. To on komentuje wystąpienie lidera PSL-u Kosiniaka – Kamysza słowami „Trzy procent”, nawiązując do takiego właśnie poparcia w sondażach dla koalicji, którą ten reprezentuje. To w końcu on okazuje jawne lekceważenie dziennikarzom wolnych mediów, nawet nie racząc się zatrzymywać, gdy zadawane są mu pytania i odwraca się do dziennikarzy plecami, przez co zyskał już pseudonim „marszałek Teplecki”. Tak Terlecki czyni, bo …może. Tyle, że może na razie, bo – o czym zdają się ni on, ni reszta jego ugrupowania – nie pamiętać, żadna władza nie jest wieczna. A pycha kroczy przed upadkiem. Na razie jednak, póki władzy nie zmienimy, takie właśnie będą standardy zachowań polityków w Sejmie i nie tylko. Możemy mieć tylko nadzieję, że gdy przyjdzie inna władza, będziemy mogli liczyć na normalność także w tym zakresie…
Redaktor Monika Kamińska



32 Responses to "Chamieje nam Sejm na potęgę, bo…może"