Chaos nawet entuzjastów zniechęca do szczepień

– Zaszczepię jeszcze osoby 60 plus, bo do tego czuję się zobowiązany, choć w związku z panującym chaosem pracujemy ponad siły i możliwości. Ze szczepienia reszty populacji w tej sytuacji musimy się wycofać- mówi Marek Krupowczyk, w imieniu lekarzy rodzinnych zrzeszonych w Porozumieniu Podkarpackim. Fot. Archiwum

Nieterminowe dostawy, brak precyzyjnych informacji o kolejnych terminach, nieustanna konieczność zmian w grafikach i wynikająca z tego frustracja pacjentów – to wszystko powoduje, że entuzjazm do szczepień przeciwko COVID-19 spada. Dość mają zarówno medycy, zmuszeni do rozwiązywania biurokratycznych łamigłówek narzuconych przez Agencję Rezerw Materiałowych, jak i pacjenci, przerzucani z terminu na termin – mówi Marek Krupowczyk w imieniu lekarzy rodzinnych zrzeszonych w Porozumieniu Podkarpackim (będącego członkiem Porozumienia Zielonogórskiego).

Czy przychodnie podstawowej opieki zdrowotnej wycofają się z udziału w Narodowym Programie Szczepień?
– Coraz częściej słyszymy wśród naszych kolegów takie głosy, że zrezygnują po zaszczepieniu pacjentów zapisanych do końca marca – przyznaje Agata Sławin z PZ. – Przystąpiliśmy do tego programu dobrowolnie, w poczuciu misji. Braliśmy pod uwagę, że będziemy mieć więcej pracy, ale takiego bałaganu – mówiąc najdelikatniej – nikt się nie spodziewał. I nie tłumaczą go jedynie problemy z nieterminowymi dostawami szczepionek do Polski. To można jeszcze zrozumieć, ale dlaczego nie dostajemy w terminie chociaż szczepionek na drugą dawkę, które przecież zostały wcześniej zabezpieczone?
Lekarka podkreśla, że tydzień, kiedy skumulowały się szczepienia dwóch grup pacjentów, okazał się szczególnie trudny. Wszystkie szczepionki dotarły do jej dwóch przychodni w środę, zamiast w poniedziałek. – Na wtorek mieliśmy np. w jednej przychodni zapisanych 18 pacjentów na pierwszą dawkę i 18 na drugą – mówi lekarka. – Po informacji o opóźnieniu, części z tych osób zmieniliśmy termin na środę, a części na czwartek. Zmiany planów wiążą się z koniecznością zatelefonowania do każdego z tych pacjentów i wyznaczenia im innego terminu oraz wprowadzeniem tych zmian w system. Do tego dochodzi narzucona przez ARM rozpiska z zasadami postępowania w wypadku rezygnacji pacjenta z przyjęcia drugiej dawki lub jego śmierci. Zastosowano w niej tak skomplikowane algorytmy, że przypominają one łamigłówkę. W naszym żargonie nazywamy ją sudoku, ale personelowi nie jest do śmiechu. W środę szczepiliśmy do późnych godzin wieczornych. Na ten dzień mieliśmy też zaplanowane szczepienia dzieci, ale w tej sytuacji „przerzuciliśmy” je na piątek. I znowu trzeba było zawiadomić rodziców. Właściwie powinnam zatrudnić kogoś na pełny etat tylko do wykonywania telefonów do pacjentów, którym nieustannie zmienia się termin wizyty, i wysłuchiwania często niemiłych reakcji. Pamiętajmy też, że poza szczepieniami, zajmujemy się w POZ dotychczasową pracą, normalnie przyjmowanych pacjentów nam nie ubyło.
Z doświadczeń lekarki wynika, że tylko część osób przyjmuje zmiany terminów ze zrozumieniem, niektórzy się irytują (delikatnie mówiąc). Można zrozumieć zwłaszcza rodziny najstarszych seniorów otrzymujących właśnie drugą dawkę. To osoby powyżej 80. r . życia, często i po 90. Mało która z nich jest w stanie samodzielnie dotrzeć do przychodni, większość korzysta z pomocy bliskich, którzy także mają swoje obowiązki i nie zawsze mogą je zmieniać z dnia na dzień. Kubły pomyj, jakie niejednokrotnie wylewają się na personel przychodni, nie pomagają w pracy, a cały chaos nie służy promocji szczepień. Coraz częściej się zdarza, że seniorzy rezygnują ze szczepienia.

Anna Moraniec

10 Responses to "Chaos nawet entuzjastów zniechęca do szczepień"

Leave a Reply

Your email address will not be published.