
Szykują się duże zmiany w prawie. Operatorzy komórkowi chcą aż 45-krotnego zwiększenia limitów promieniowania masztów telekomunikacyjnych. Przekonują, że dzięki temu zasiąg będzie lepszy, a krajobraz nie zostanie naruszony, bo nie będzie konieczności stawiania dużej liczby mniejszych słupów. Problem w tym, że złagodzenie norm promieniowania będzie oznaczało zwiększenie ich negatywnego wpływu na życie i zdrowie mieszkańców.
Pomysł jeszcze nie wszedł w życie, a już wywołał falę krytyki. Ekolodzy zapowiadają protesty. Ministerstwa pod wpływem operatorów komórkowych rozprawiają nad koniecznością złagodzenia norm.
Głównym argumentem zwolenników zmian w przepisach jest to, że limity promieniowania stacji bazowych sieci komórkowych ustalone w Polsce są jednymi z najostrzejszych w świecie – nie mogą przekraczać 0,1 W na 1 mkw. Po proponowanych przez operatorów komórkowych zmianach limity te miałyby wzrosnąć nawet 45-krotnie, czyli do poziomu 4,5 W.
Najostrzej w Szwajcarii
Urząd Komunikacji Elektronicznej nie widzi w tym nic złego, bo przyznaje, że limity za granicami naszego kraju są zdecydowanie wyższe. Przykładowo, w Belgii wynosi on 2 W, Austrii, Czechach, Francji czy Niemczech – 9 W, a w Japonii i Kanadzie – 10 W. Polska nie jest jedynym krajem, który przez zaostrzone przepisy dba o zdrowie swoich obywateli. Takim statusem pochwalić się może jeszcze Szwajcaria, gdzie limit (przy częstotliwości 900 MHz) został określony na poziomie 0,04 W na metr kw.
Operatorzy nie dają za wygraną i naciskają na zmiany. Zwolennicy zwiększenia promieniowania elektromagnetycznego przekonują, że dzięki liberalizacji przepisów nadajniki będą stawiane w większych odległościach, dzięki czemu ochroniony zostanie krajobraz miast i wsi oraz że obejmą zasięgiem tzw. białe plamy zasięgu, czyli miejsca, do których zasięg operatora do tej pory nie docierał. W całej dyskusji nie padają informacje na temat niebezpiecznego wpływu promieniowania na ludzkie zdrowie i życie.
Przed zmianami wnikliwa analiza
Ostateczna decyzja w sprawie zmiany przepisów będzie należała do Ministerstwa Środowiska. – Do Ministerstwa Środowiska nie wpłynął dotychczas żaden wniosek w sprawie złagodzenia polskich przepisów ochrony środowiska przed polami elektromagnetycznymi – mówi Anna Ostrowska z biura prasowego Ministerstwa Środowiska.
– Jakakolwiek zmiana służących ochronie środowiska i ludności dopuszczalnych poziomów pól elektromagnetycznych powinna być poprzedzona przeglądem aktualnego stanu wiedzy naukowej, dotyczącej skutków oddziaływania pól elektromagnetycznych na zdrowie ludności i środowisko. Ponadto, ewentualna zmiana obecnie obowiązujących standardów wymagałaby także przygotowania projektów zmian szeregu obowiązujących przepisów, dotyczących tej kwestii – wyjaśnia.
Zdrowie ludności zagrożone
Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna”, nasz kraj bazuje na przepisach prawnych jeszcze z lat 60. XX wieku. To właśnie one określają maksymalny poziom promieniowania w wysokości 0,1 W na metr kw. (w zakresie częstotliwości 300 MHz-300 GHz). W Unii Europejskiej limit dla pasma 900 MHz wynosi 4,5 W na metr kw., dla pasma 1 800 MHz – 9 W na metr kw. Normy te zostały zaakceptowane przez Światową Organizację Zdrowia.
Co z życiem i zdrowiem mieszkańców narażonych na niebezpieczne promieniowanie BTS, które wzrośnie 45-krotnie? – Kwestie ochrony ludności przed polami elektromagnetycznymi nie są uregulowane jednolicie zarówno w krajach Unii Europejskiej, jak też i na świecie. Część krajów europejskich stosuje przepisy, w których ustalono dopuszczalne poziomy pól elektromagnetycznych o poziomach zbliżonych do obowiązujących w Polsce. Natomiast jedynym dokumentem Unii Europejskiej, który dotyczy ochrony ludności przed polami elektromagnetycznymi jest zalecenie Rady Europejskiej z dnia 12 lipca 1999 roku – wyjaśnia Ostrowska.
Zalecenie to nie jest dokumentem o randze takiej jak dyrektywy. Określone w tym zaleceniu dopuszczalne poziomy pól elektromagnetycznych, o częstotliwościach wykorzystywanych w radiokomunikacji ruchomej, w tym w telefonii komórkowej, są łagodniejsze od obowiązujących w Polsce.
Ewelina Nawrot
KOMENTARZ
Dr inż. Wiesław Sabat, Zakład Systemów Elektronicznych i Telekomunikacyjnych, Politechnika Rzeszowska:
– Jak popatrzymy na współczynnik obowiązujący w Polsce określony na poziomie 0,1 W na metr kw. i porównamy go do Europy, to rzeczywiście jest wyznaczony z dużym zapasem bezpieczeństwa. Każdy organizm żywy rozpoznaje energię, ale ciężko jest określić jednoznaczne skutki. Powinno stawiać się więcej nadajników, ale o mniejszej mocy, ponieważ wtedy będziemy mniej narażeni na ich działanie. Zwiększenie wartości mocy i rozsianie ich może wpłynąć negatywnie na środowisko. Projektant zawsze musi brać pod uwagę to, że wiązka promieniowania nie może wchodzić w miejsce, w którym ktoś przebywa 24 h na dobę. Jeśli już taka sytuacja musi się pojawić, to określa on maksymalny jej poziom. Pamiętajmy też, że bardziej niż BTS, szkodzi nam rozmowa przez telefon komórkowy, który trzymamy przy uchu.



14 Responses to "Chcą chronić krajobraz i kasę operatorów. Nie liczą się ze zdrowiem ludzi!"